Latest topics
» Górna część Lwiej skały
by Rashid Yesterday at 7:16 pm

» Chętnie Pogram!
by Mane Yesterday at 11:50 am

» Poszukiwania
by Mane Yesterday at 11:49 am

» Wasze Bannery
by Wymiana Pon Sty 22, 2018 3:12 pm

» Dół kanionu
by Jua Zahri Nie Sty 21, 2018 10:25 pm

» Dziedziniec
by Amon Nie Sty 21, 2018 10:16 pm

» Górna część wodospadu
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 10:01 pm

» Południowa cmentarzysko
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 9:46 pm

» Koryto rzeki
by Sekhmet Sob Sty 20, 2018 9:03 pm

» Dolna część Wodospadu
by Satau Pią Sty 19, 2018 8:48 pm

» Wodospad w Oazie
by Sargon Pią Sty 19, 2018 4:23 pm

» Akkie - Jesienny Deszcz
by Seth Sro Sty 17, 2018 6:46 pm

» Nagrody za event
by Nurvureem Sro Sty 17, 2018 11:29 am

» Czego właśnie słuchasz?
by Seth Wto Sty 16, 2018 10:59 pm

» Lwia Grota
by Osiris Wto Sty 16, 2018 8:45 pm

» Legowisko Setha i Shayi
by Koda Wto Sty 16, 2018 7:40 pm

» Ruchome Piaski
by Jasiri Wto Sty 16, 2018 12:03 am

» Skargi i Zażalenia
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:42 pm

» Oaza
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:33 pm

» Mattugur
by Seth Pią Sty 12, 2018 11:51 pm


Share | 
 

 Wodospad w Oazie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Serce Pustyni
avatar

Niewielki wodospad pomiędzy górną częścią oazy, a jej dolnym strumyczkiem. Wokoło wodospadu rośnie mnóstwo pięknych roślin i upał nie doskwiera tutaj aż tak bardzo. Idealne miejsce do odpoczynku od stadnych obowiązków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Po spotkaniu z Sethem i przyjrzeniu się legendarnej wielkiej wodzie,ruszył w kierunku gorących ziem.I tak pędząc, następnie maszerując z chwili na chwilę opadał sił tak jak i temperatura rosła. Ale los sie uśmiechał do Dalekowzrocznego gdyż na jego drodze wyrosła oaza, i w niej, nieopodal wodospadu zatrzymał się by zaspokoić pragnienie oraz rozejrzeć się za Sercem Pustyni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
(Aktualnie, jak sam widzisz, Seth jest zajęty fabularnie. Byś się jednak nie nudził, podsyłam Ci małego :3)

Amon biegł ile miał sił w łapkach. Zdenerwowanie sytuacją sprzed kilku minut dodawało mu sił, przez co nie odczuwał zmęczenia podróżą z Lwiej Ziemi. W głowie miał pełno sprzecznych myśli i był pewien, że chociaż szum Wodospadu w Oazie przyniesie mu ukojenie. A jeżeli tak się nie stanie, to może przynajmniej zagłuszy te myśli.
Czerwonooki malec, gdy tylko dotarł na miejsce, zanurzył łapki w płytkiej wodzie i zaczerpnął kilka łyków wody, lecz jego uwagę przykuła niewielka jaszczurka, która wyłoniła się z cienia liści niewielkiej palmy. Ujrzawszy gada, Amon od razu zapomniał o troskach sprzed chwili. W końcu, jest jeszcze dzieckiem i jedyne, co siedzi mu w głowie, to ciągła zabawa.
Malec próbował nawet zapolować na jaszczurkę, ale znów został rozproszony. Tym razem uwagę księcia przykuło odbicie w strumyku, które z miejsca przywołało wspomnienie o słowach młodszego brata, a konkretnie o jego "drzemiącym w nim przodku Lwioziemców". W jego małej głowie znów pojawił się szereg pytań, lecz tym razem nawet nie zdążył się zastanowić nad jednym z nich. Kilka metrów od niego stał zupełnie obcy mu lew i to on stał się głównym obiektem zainteresowania lwiątka. Lekko przestraszony obecnością kogoś, kto potencjalnie może stanowić niebezpieczeństwo, postanowił udać się do niego i porozmawiać. W końcu, to on kiedyś przejmie rolę witania gości w Oazie i nie może obawiać się obcych. Amon wypiął dumnie pierś i podszedł do czarnogrzywego, jednak z każdym krokiem jego pewność siebie malała.
- Witaj - powiedział nieśmiałym głosikiem, z którego nie był w cale zadowolony, bo miał przecież brzmieć poważnie i odważnie - Kim jesteś? Ja nazywam się Amon i jestem synem Serca Pustyni. Przyszedłeś tu do nas, by się napić? Jesteś zmęczony podróżą, prawda? - zasypał już pewniej pytaniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lekko wiejący wiatr przeczesywał łagodnie grzywę Sargona, dając mu lekką ochłodę którą to ten sam potęgował poprzez spokojne chłeptanie świeżej wody której tutaj nie brakowało. Czarnogrzywy docenił dar losu i tylko co jakiś czas brał lekki wdech powietrza przez nozdrza by mieć kontrolę ( chociażby pozorną) nad otoczeniem i zachodzącymi w nim zjawiskami które to wszak mogą zarówno mu zagrozić jak i przekazać dobry omen.
Mimo to w żaden sposób nie był przesądny.
W pewnym momencie wiatr przywiał mu zapach, z lekka znajomy w dziwny sposób, z drugiej strony zaś inny. Zapach młodego lwa, a wręcz bardzo młodego lwiątka.
Spokojnie i bez pośpiechu podniósł swój łeb i ślepia wlepił w małego futrzanego jegomościa.

Głos Amona był pełen strachu i obaw, łatwo to było wyczuć. Ale zapach ojca był na nim wyraźny, i to pomogło w doborze słów Dalekowzrocznemu.
- Witaj Amonie, synu Setha, jak mniemam. Pochodzę z dalekich ziem, a zwę się Sargon, o przydomku Dalekowzroczny gdyż swym spojrzeniem sięgam dalej niźli zwyczajny lew i przewiduję wydarzenia wielu jeszcze nieznane. - powiedział mężnym głosem, jednakże nadal przepełnionym wielkim spokojem i dostojnością. Jednakże pompatyczność wypowiedzi była zbyt wielka co zauważył już po fakcie. Niewiele rozmawiał wszak z dziećmi. Poprawił się więc niedługo potem - Ale mów mi po prostu Sargon. Lub jeżeli ojciec ci nakazuje to... panie Sargon. Czy... czy coś. Wybacz młodzieniaszku ale nie dane mi było wiele słów z młodzieżą wymienić... i tak. Zaiste podróż była męcząca. A teraz jeno wypatruję twego ojca... znaczy.. taty? Tak... to chyba najlepsze określenie.
Odchrząknął po czym schylił się lekko do małego lewka - Czekam na twojego tatę gdyż mam z nim do omówienia kilka spraw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Mały, po usłyszeniu pierwszych słów czarnogrzywego skierowanych w jego stronę, nie krył zdumienia. Nikt jeszcze nigdy nie wypowiadał się w tak niezrozumiały dla Amona sposób. Nie pojmował tego, co wypowiadał dorosły lew, nawet mimo tego, że posiadał już spory zasób słów. Skwasił nieco minę spoglądając na niego i może właśnie dzięki temu ten postanowił trochę dostosować sposób mówienia do rozmówcy.
Lewek wychwycił już wszystkie najważniejsze informacje z wypowiedzi Sargona. Zrobiło mu się również głupio, gdyż jak lew zauważył, mały powinien mówić do niego na "pan". Postanowił spróbować sił w dialogu z czarnogrzywym, zwłaszcza że poczuł przypływ odwagi.
- Rozumiem, że mówią do Pana "dalekowzroczny", bo widzi Pan daleko? Jakie wydarzenia? - spytał z zaciekawieniem wymalowanym na pyszczku. Sargon wydawał mu się niesamowicie ciekawy i chciał dowiedzieć się czegoś o tym jego "dalekim widzeniu".
- Szuka Pan taty? To znaczy, że się znacie? Nie wiem, gdzie jest teraz tata, ale jego często nie ma. Czasami robi jakieś patrole po terenach stada...raz poszedł tak daleko, że bardzo długo go nie było! No i...czasami rozmawia w celach dyplotycznych - rzekł z przekonaniem, że brzmi w miarę poważnie i dorośle (no, tak prawie mu się udało) - Jakie sprawy chce Pan omówić z tatą? Też dyplotyczne? - spytał z powagą w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Powstrzymawszy cichy chichot, ponownie odchrząknął i dodał - Można tak to ująć mały. Ale raczej chodzi tu o odległe w czasie wydarzenia. Po prostu bacznie obserwuję wszelkie aktywności... znaczy... no rzeczy wokół. I... potem wyobrażam sobie jak to może oddziałać na świat. - domyślając się że to nadal namieszane, Sargon postanowił podać młodemu Amonowi przykład - Powiedzmy że chcesz upolować zebrę. Jeżeli jesteś dorosłym silnym lwem,mogę przewidzieć że powinno ci się udać. Jednak jeżeli jesteś jeszcze lwiątkiem, to prędzej upolujesz, ot... jaszczurkę na ten przykład. - Podniósł nieco brew spoglądając na zieloną jaszczurkę pomykająca po ziemi w pobliżu.
- Tak to w uproszczeniu działa. A co do twojego ojca... to tak. Szukam go. I nie w sprawach... Dyplomatycznych czy też jak je ująłeś "dyplotycznych". Pomogłem mu niedawno ale to bardzo nieprzyjemna i straszna historia. Nieodpowiednia dla takiego młodzieniaszka jak ty.
W duchu się zaśmiał. Wiedział że ten opis z pewnością Amona zachęci. A to z kolei doda nieco animuszu jego osobie w oczach syna władcy. A to zawsze spory zysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Amon, słuchawszy słów Sargona, nie przestawał wpatrywać się w niego jak w obrazek. Już dawno nikt go tak nie zainteresował jak lew w tej chwili, nawet jego ciocia Merissa i jej opowieści o dawnych władcach Pustyni go tak nie porywały.
- Aha...a pomyliłeś się kiedyś? - spytał, unosząc brwi i jeszcze szerzej otwierając oczy. Mały był ciekawy odpowiedzi czarnogrzywego, lecz spodziewał się, że ktoś o takich zdolnościach i tak interesujący raczej nie zetknął się z porażką. W końcu dla lwiątka każdy dorosły wydawał się niesamowity.
Zawstydził się również, gdy Sargon poprawił jego słowo. Był pewien, że cały czas wypowiada je w sposób poprawny. Pochylił nieco łebek i spojrzał na ziemię, jednak w mgnieniu oka znów jego wzrok był utkwiony w zielonych oczach starszego. Lwu udało się jednak na powrót przykuć uwagę malucha wspomnieniami o "strasznej i nieodpowiedniej dla młodzieniaszka" historii. Amon niemalże wyskoczył z siebie, gdy o tym usłyszał.
- O rany! Co się stało? Pomógł Pan tacie?! Jak? - prawie wykrzyknął ten szereg pytań. Nowopoznany lew stał się w oczach lwiątka kimś niesamowitym, prawie bohaterem. W końcu, uratowanie króla, który w oczach Amona jest niezniszczalną potęgą, czyniło go...bogiem? W każdym razie, kimś jeszcze potężniejszym i jeszcze wspanialszym.
Młody nie krył tego, jak bardzo chce usłyszeć całą tę historię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
// wybacz ale nie mogłem się powstrzymać jak przeczytałem ten tekst o Bogu xD KLIK //

Spoglądał spokojnie jak stoik wprost na lewka o rubinowych ślepiach.
- Oczywiście... - stwierdził bez namysłu.
- I to wiele razy, ale z czasem nabrałem wprawy. Predyspozycje są zaiste ważne, ale każdy po wzmożonym treningu jest gotów zdobyć wielkie umiejętności, także ty mój drogi.

W sercu Sargon czuł dziwne ciepło i niespotykaną przyjemność z opowiadania młodemu o tym wszystkim, gdyż mało kto okazywał mu tak wielkie zainteresowanie, było to miłe i łechcące ego co chociaż było niebezpieczne z natury zbytniego rozbuchania ego, ale jednocześnie przy odpowiedniej dozie samokontroli jaką czarnogrzywy uznał że okazuje, jest takie coś przyjemnością z pożytecznym skutkiem w tym, że Amon uczy się przy okazji czegoś nowego.
Po tej krótkiej pogawędce już w myśli lwa z dalekich stron pojawiła się idea tego, by zostać nauczycielem, być może własnie mentorem tego oto tutaj królewskiego syna. Zaiste jednak byłby to nie tyle co zaszczyt, ale także i wysoki próg odpowiedzialności uderzający o barki.
Wyrwawszy się z tych myśli Sargon odpowiedział na pytania zaaferowanego Amona.
- Oj nie wiem czy powinienem mówić Ci o tym... chyba że to będzie taka nasza tajemnica? Hmm? - uśmiechnął się.
- Twój dzielny ojciec nieco... zboczył z założonej trasy i zbłądził na terenach hien. Dzielnie walczył i pokonał co najmniej z tuzin hien. - tak, młody Amon to w końcu lwiątko, a taka historia zapadnie mu w pamięć, i do ojca zwiększy szacunek, dlatego zielonooki uznał że drobne hiperbole niczemu nie zaszkodzą.
- Jednak wrednych stworów roiło się coraz więcej, i jako że był to wąwóz, to został otoczony. Wtedy to ja usłyszałem dźwięki walki i zjawiłem się, rykiem swym głazy na potwory zrzucając i twemu ojcu pomagając w walce. Wygraliśmy z hienami i wtedy to nasze drogi się rozeszły bo pragnąłem zobaczyć wielką wodę, i teraz przybyłem by sprawdzić czy jest z nim wszystko dobrze. I także chcę zaoferować swą wiedzę waszemu zacnemu stadu.
Rozprostował lekko łapy, i znowu popatrzył na Amona - Ale cicho sza, jakby kto pytał to nie wiesz nic ode mnie, dobrze? Księciu chyba można zaufać, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
(dziękuję Ci za to xDD)

Usłyszawszy, że Sargon wiele razy się pomylił, jakoś nie do końca był w stanie mu uwierzyć. Po chwili jednak wpoił sobie, że tak wielki lew jak on nie może się mylić ani kłamać. Mimo to, był lekko zawiedziony.
- Czyli Pan też się myli...? - odparł cichszym głosikiem. Miał szczerą nadzieję, że tak nie jest.
Amon natychmiast podniósł znów ciekawsko uszy, gdy usłyszał o historii. Uwielbiał słuchać rozmaitych opowieści, ale ta wydawała mu się jeszcze ciekawsza, ze względu na obecność w niej jego ojca.
Podczas słuchania Sargona, Amon ani na chwilę nie oderwał od niego wzroku, gdyż był tak pochłonięty opowieścią. Rzeczywiście, wydarzenia w historii wydawały się być niebezpieczne, lecz zapewnienia lwa o bohaterskich czynach zarówno Setha, jak i jego samego sprawiły, że mały ani razu nie zadrżał ze strachu o bezpieczeństwo taty.
- Wow! Czyli razem pokonaliście stado okrutnych i strasznych hien?! Jesteście jak bogowie z opowieści mojej cioci! A już prawie przestałem jej wierzyć... - lwiątko aż podskoczyło z wrażenia, gdy słuchał o Sargona. Zdawać by się mogło, że ciocia Merissa i jej opowieści spadną na drugi plan, jeżeli chodzi o zainteresowanie księcia...
- Jasne, nikomu nic nie powiem. Tacie też nie...- powiedział nieco ciszej, gdyż zdał sobie sprawę, że ojciec nie opowiedział mu o całym zajściu. Ciekawe, czy opowiedział o tym Osirisowi lub Jasiri... - przeszło przez myśl Amonowi.
- Księciu zawsze można ufać! - dodał po chwili
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Dokładnie młodziku. Każdy z nas się myli czasami.
Pokiwał głową na potwierdzenie swych słów, po czym westchnął.
Gdy mały zareagował dosyć... entuzjastycznie na opowiastkę o hienach, Sargon poczuł się zobowiązany do naprostowania pewnych szczegółów.
- To że się walczy nie czyni nas herosami Amonie, nie mówiąc już o bogach. Jednak jeżeli zasłużysz to ponoć będziesz żył wiecznie w sercach swych potomków.
Starał się nieco uspokoić lwiątko jednocześnie ucząc czegoś ważnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Małemu trochę trudno było uwierzyć w to, że Sargon się myli. Mimo, iż nie spędził z nim nie wiadomo jak długich chwil, zdążył już polubić lwa i postawić go sobie za autorytet.
- W sumie to wierzę. Czemu miałbym tobie nie wierzyć? - roześmiał się, przy czym wyszczerzył młode, białe ząbki.

Gdy Sargon wypowiedział słowa o bohaterskich czynach, Amon z miejsca wziął je jako niezwykle głębokie i mądre, z resztą jak każde z jego wypowiedzeń. Po chwili zamilkł jednak i poważnie przemyślał to, co powiedział mu Sargon. Zwłaszcza drugie zdanie sprawiło, że młody książę pogrążył się w chwilowej zadumie.
- "Kto przeżyje, kto umrze...a kto opowie twoją historię" - wyrwało mu się po minutowej ciszy - Moja ciocia Merissa czasami śpiewa mi to przed snem. Ponoć sam Amon Wielki, mój przodek, śpiewał to swojemu synowi - dodał już śmielej, jakby się przechwalając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Widział zadziwienie, ale także czuł potencjał młodzieńca.
Sargon spokojnie myślał nad każdym słowem i wysłuchiwał także dokładnie Amona. Najbardziej jednak zainteresowały go słowa jakie zacytował. Świadczyły one o tradycji stada, a to wypełniało go nadzieją na to że trafił w dobre miejsce.
- Masz zapewne znamienitych przodków mały przyjacielu.
Uśmiechnął się.
- Opowiedz mi o twej cioci jeżeli możesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Amon, po wypowiedzeniu tych słów, poczuł się bardzo dumny, jakby nagle całe pokolenia Pustynnych spoglądały na niego z góry i cieszyły się z takiego potomka. Uśmiechnął się po raz drugi, spoglądając na łapy Sargona, by po chwili znów zwrócić wzrok w kierunku jego oczu.
- O tak! Moi przodkowie byli super! Taki Amon Wielki, na przykład: założył nasze stado, zabrał grupę lwic i nie straszne mu były pustynne burze piaskowe! - niemalże wykrzyczał, pełen radości - Albo jak mój pradziadek, Selim, rozwalił brata mojej prababci! Bo wiesz, on chciał być władcą, a to ona dziedziczyła tron. Tak jak ja! -
- dodał z równie wielką radością. Młody książę dawno nie był tak szczęśliwy, gdy mówił o historii swojego stada. Było to spowodowane tym, że ciągłe opowiadanie tego samego lwom, które słyszały to setki razy, nie było już tak pociągające jak mówienie o tym nieznajomemu. Amon był dumny z historii swojego stada, toteż dzielenie się nią uszczęśliwiało go podwójnie.
- O cioci? Jest co mówić! Jest super, bo zawsze opowiada mi jakieś nowe i ciekawe legendy, mówi mi o przodkach, a nawet czasem uczy polować - zaczął wyliczać, przy czym zerkał, czy lwicy nie ma gdzieś w pobliżu. Nie lubił opowiadać o kimś za jego plecami.
- Ciocia ma na imię Merissa i jest siostrą taty. Tata mówi, że jest "bardzo mądra jak na swój wiek". Nie jestem pewien, czemu tak mówi, skoro ciocia jest przecież duuuuuużo ode mnie starsza. Chyba ma trochę ponad dwa lata...- zastanowił się chwilkę, po czym lekko wzruszył ramionami. Cóż, dla lwiątka w jego wieku, każdy był dużo starszy i mądrzejszy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lekko unoszący się kącik ust Sargona był wynikiem tego jak nagle urósł w pewności siebie Amon. Widać od razu jak ten temat jest dla niego ważny, jak dużo znaczy. Patriotyzm w skali rodzinnej księcia faktycznie bardzo był zauważalny.
- Faktycznie, twór ród musi mieć fascynujące historie za sobą. Widać to już po tym co powiedziałeś.
Sargon skrył ziewnięcie odwracając się jakby czegoś szukał, po czym dodał - Jeżeli dwa lata to dużo... - odwrócił się znowu do młodego - To ja dla Ciebie jestem już staruszkiem. Bo mam ponad cztery.
Zastanowił się chwilę i wyprostował plecy mówiąc - Amonie, naprawdę zależy mi na odnalezieniu twego ojca, możemy go razem poszukać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Amon mówiąc o swoim rodzie był bardzo szczęśliwy. Czuł, że Sargon jest zainteresowany opowieściami o jego rodzinie. Zdziwiło go tylko trochę pytanie o jego ciocię, ale i o niej chętnie opowiedział, bo przecież "jest o czym".
- Pewnie, że tak - uśmiechnął się szczerząc zęby - Jeśli będziesz kiedyś chciał, opowiem ci więcej. Albo poproszę ciocię, by ci opowiedziała - stwierdził już bardzo pewny siebie. W końcu czuł, że ktoś naprawdę chce go słuchać.
- Woah - wydusił z siebie tylko tyle, gdy lew powiedział mu o swoim wieku. Mały trochę się zawstydził, bo nie chciał urazić czarnogrzywego. Nie był przecież świadom o jego wieku. Zdał sobie również sprawę z tego, że jego ojciec też ma ponad cztery lata. Lew jednak szybko odwrócił uwagę księcia zadając mu pytanie.
- Jasne! Tata pewnie rozmawia w tej chwili z kimś na dziedzińcu. Zawsze tam rozmawia. Możemy tam pójść. Chodź za mną! - wykrzyknął radośnie.

ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Przeciągnął się wiedząc że czas ruszać w drogę, i choć był większy to spodziewał się iż młodzieńcza werwa i pospiech szybko będą nadrabiały wszelkie niedostatki, dlatego rozciągnął sobie na wszelki wypadek swoje mięśnie w łapach.
- Nie omieszkam skorzystać z oferty.
Nie chciał małego jakoś zapeszać z tym wiekiem, toteż starał się szybko zmienić temat, co mu się sprawnie udało.
- Wobec tego ruszaj młodzieniaszku. Prowadź.

I pobiegł za nim.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Wodospad w Oazie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wodospad Pomyślności

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Krainy Stad :: Pustynni Bariyah :: Serce Piasków :: Oaza-