IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Serce Lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

W samym środku znajduje się największe i najstarsze drzewo pamiętające odległe czasy. Idealne miejsce wypoczynkowe nadające się również na obserwatorium. Drzewo swoją rozpiętością i wysokością przewyższa wszystkie inne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sigrun zawróciła z plaży i udała się wprost do dżungli. Na samym jej obrzeżu spotkała partnerkę, która zgubiła jej trop. Wysłuchała wywodu oraz marudzenia o nieodpowiedzialności po czym weszła do parnego lasu tropikalnego. Przebycie samemu tej puszczy byłoby nie lada wyzwaniem, staje się to o wiele prostsze z ptasim przewodnikiem, który co jakiś czas korygował kierunek szarej.
Sigrun zatrzymała się przy ogromnym drzewie, z niejakim zdziwieniem i oczarowaniem stwierdziła, że by objąć sam pień potrzeba byłoby stada lwów. Położyła się tuz przy konarze wystającym z ziemi by zrobić małą przerwę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bujne zarośla zaszeleściły na chwilę przed tym, jak wyłoniła się z nich Przeklęta, krocząc nieśpiesznie z lekko rozwartym pyskiem, wdychając ciężkie, parne powietrze i błądząc wokół spojrzeniem zdrowego oka. Omiatała wzrokiem rozłożyste drzewa, zerkając od czasu do czasu w górę, ku przesłoniętemu gęstym listowiem niebu.
Wszystko w tej krainie wciąż było dla niej obce, choć podczas swej tułaczki do uszu samicy dotarły wieści o dawnych dziejach, panujących tu niegdyś władcach i toczonych przez nich bojach. Bynajmniej nie pomagały one jednak w odnalezieniu schronienia, które mogłyby jej posłużyć przynajmniej na jakiś czas. Stąpając wśród gęstwiny Sheeba wiedziała, że owa puszcza niezbyt się do tego nadaje. Choć wśród drzew z pewnością nietrudno o kryjówkę, to polowanie stanowiłoby nie lada wyzwanie z tą całą roślinnością utrudniającą i spowalniającą ruchy większego zwierzęcia, nie wspominając już o męczącym, ciężkim, przesyconym wilgocią powietrzu, które przyzwyczajonej do otwartych przestrzeni i suchszych terenów samicy zaczynało dawać się we znaki.
Niemniej, puszcza nada się na chwilowy przystanek, w celu zregenerowania sił. Ułożenie się na jednym z tych szerokich, omszonych konarów wydawało się kuszącym pomysłem.
Lecz, gdy postanowiła wcielić go w życie, dostrzegła, że jeden z nich, znajdujący się stosunkowo niedaleko, jest już zajęty przez drobną, szarą lwicę. Włóczęga zamarła, odruchowo spinając mięśnie, wbijając wzrok w nieznajomą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Żadnego podmuchu wiatru, ciepłe, parne i geste powietrze wisiało w miejscu przez co nie mogła zorientować się, że nie jest tu już sama. Przyglądała się swoim zmęczonym łapom, opuchniętym poduszkom, które miały za sobą długą podróż. Westchnęła bezgłośnie i podniosła łeb chcąc spojrzeć w koronę drzew, gdy jej oko zarejestrowało brązowa plamę, której nie było tu wcześniej. Przed nią widniała w bezruchu jakaś lwica, która niemal kąsała swoim spojrzeniem. To co jednak przyprawiło szarą o ciarki była dziwna aura otaczająca nieznajomą. Poruszyła niespokojnie końcówką ogona, na której przymocowane grzechotki zaszeleściły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Uważnie obserwowała szarą, która najwyraźniej dopiero po chwili zdała sobie sprawę z jej obecności. I, wnioskując z jej reakcji, była nie mniej zaskoczona, niż sama Sheeba. Nic dziwnego - wśród drzew nie wiał nawet ulotny zefirek, tak więc wonie nie roznosiły się z wiatrem.
Obrzuciła samicę kolejnym, uważnym spojrzeniem od stóp do głów, badając swym zdrowym okiem każdy milimetr jej ciała. Skłamałaby, gdyby powiedziała, iż wcale nie odczuła cienia satysfakcji, odczytując z mowy ciała lwicy widoczne oznaki niepokoju. Na ułamek sekundy kąciki pyska drgnęły, jakby oblicze Przeklętej miało już rozciągnąć się w uśmiechu, lecz ten zniknął, nim zdążył na dobre wykrzywić lico brązowej. Nagle bowiem wyczuła roztaczaną wokół samicy niecodzienną aurę, w której doszukała się śladów obcej obecności. Drgnęła gwałtownie, kładąc na sekundę uszy po sobie. Ona widzi więcej, niż większość. Może wyczuć klątwę!
Krótka myśl wywołała lawinę innych, dużo bardziej niespokojnych, przywołując z odmętów umysłu samicy najgorsze wizje. Choć dawno temu porzuciła przekonanie, iż winna jest chronić śmiertelnych przed wpływem ciążącego na niej przekleństwa, doszła do wniosku, iż nie będzie bezpieczna, jeśli ktoś się o nim dowie. Kto bowiem nie chciałby się pozbyć źródła swego nieszczęścia?
Przez krótką chwilę stała nieruchomo, wpatrując się w nieznajomą jak sroka w gnat, w myślach analizując wszystkie możliwe rozwiązania tej sytuacji. Wreszcie uszy wróciły na prawowite miejsce, a pysk rozciągnął uśmiech - który po lewej, nieuszkodzonej stronie prezentował się nawet przyjemnie, a po prawej, oszpeconej, sprawiał dość upiorne wrażenie.
- Witaj. Wybacz, że cię niepokoję, ale... Zabłądziłam - zaczęła, starając się nadać swemu obliczu wyraz autentycznego zakłopotania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lodowo niebieskie ślepia uważnie przypatrywały się obcej i jej nagłemu zachwianiu pewności siebie. jeszcze całkiem przed chwila górowała nad nią przytłaczając upiorną atmosferą a teraz jakby zdawała się maleć. Skulone uszy, lekko zgarbiona sylwetka. Szara nie wiedziała co było przyczyna tej szybkiej zmiany. Sigrun podniosła się do pozycji siedzącej a otaczająca ją zielona mgiełka zaczynała nabierać kształtów. Zielone pnącza, które wydawać by się mogły że pochodzą z klejnotu na piersi, zaczęły oplatać jej ciało. Na łbie wyrosły poskręcane rogi. Wszystko to trwało zaledwie parę sekund i ciężko było stwierdzić czy zaistniało to naprawdę czy był to tylko wymysł wyobraźni spowodowany tutejszym gorącem i duchotą.
Skinęła jej łbem na powitanie a potem uniosła swoją łapę i przytknęła do ust po czym pokręciła przecząco łbem opuszczając kończynę na ziemię.
Dla Sigrun również nie istniało pojęcie brzydoty i choć lwica była nieco oszpecona nie przeszkadzał jej wygląd. Bardziej niepokoiło i intrygowało to co ją otaczało a nie mogła tego bardziej rozgryźć. Pierwszy raz miała do czynienia z tak silną aurą budzącą lęk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przyglądała się samicy i nagle spostrzegła, że coś w jej postaci zaczęło się zmieniać. Ledwie dostrzegalna, zielonkawa mgiełka do tej pory otaczająca szarą zdawała się zmieniać, przyjmować konkretniejsze kształty przypominające oplatające jej ciało pnąca i wyrastająca z łba para rogów. Sheeba obserwowała to niezwykłe zjawisko uważnie, z mieszaniną lekkiego niepokoju i fascynacji, którą wyraźnie dało się dostrzec w jej zdrowym, złocistym oku. Jednakże, nim zdążyła się zastanowić nad znaczeniem dziwnej wizji, ta zniknęła tak szybko, że brązowa nie była w stanie określić, czy nie było to jedynie przywidzenie. Zamrugała kilkukrotnie, wbijając wzrok w sylwetkę szarej, uważnie wypatrując kolejnych odchyleń od normalności. Koniec końców nie potrafiła orzec jednak jednoznacznie, co zobaczyła i czy to, co ujrzała było rzeczywistością, czy wytworem jej wyobraźni.
Zrozumienie znaczenia gestu samicy zajęło jej kilka chwil. Po momencie zastanawiania się, o co szarej może chodzić, lwica zdała sobie sprawę z tego, iż nieznajoma do tej pory nie wydała z siebie ani jednego dźwięku. Niemowa, pomyślała, co przyniosło jej niejaką ulgę. Nawet, jeżeli rzeczywiście jest w stanie wyczuć ciążącą na niej klątwę, raczej nie podzieli się tą wiedzą z nikim innym. Wyprostowała się więc ponownie, momentalnie odzyskując pewność siebie.
- Rozumiem - zapewniła szarą, skinąwszy przy tym łbem. Zastanawiała się przez chwilę, czy nie dodać coś jeszcze, lecz zrezygnowała. Szara z pewnością nie lubiła, gdy inne lwy przywiązywały zbyt dużą wagę do jej przypadłości. Być może popadam w paranoję, i szara wcale nie jest w stanie wyczuć klątwy, a jedynie niepokoją ją moje blizny? To całkiem możliwe, przemknęło jej przez myśl. Postąpiła o krok bliżej, wciąż obserwując samicę.
- Czy nie miałabyś nic przeciwko, gdybym potowarzyszyła ci przez chwilę? Mam za sobą długą drogę - powiedziała brązowa po chwili, wskazując gestem łapy na pobliski konar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Zachowanie lwicy dla Sigrun było w dalszej chwili dziwne i ciężkie do zrozumienia. Bardziej by ją zadowolił fakt gdyby się pożegnała i ruszyła dalej. Ta jednak chciała odpocząć w tym samym miejscu. Analizowała możliwe opcje, może obca tylko chciała uśpić jej czujność? Wszystko stawało pod znakiem zapytanie. Szara jednak skinęła łbem twierdząco jakoby nie miała nic przeciw towarzystwu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Wędrowałem po puszczy. Tak jak zawsze. Co miałem innego do robienia? Nie za dużo. Teraz miałem zamiar odszukać trochę pigmentów. Tych zaczynało mi powoli brakować. Zawsze wolałem jednak mieć ich pewien zapas. Poczułem dwie wonie. Jedną całkiem obcą, drugą zaś znajomą. Tam też ruszyłem. Stojąc na jednej z grubszych gałęzi lekko machnąłem ogonem.
-Witam panie w sercu puszczy- Powiedziałem w stronę dwóch duszyczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
- Dziękuję - odparła, znów przywołując na swe oblicze ów wykrzywiony uśmiech, starając się, jak tylko mogła, by sprawiać w miarę przyjemne wrażenie. Sama brązowa podzielała zdanie niemej samicy - sama chętnie jak najszybciej by się stąd wyniosła, zostawiając za sobą szarą. Od niej w końcu niczego konkretnego się nie dowie, a nieprzyjemne wrażenie, że ta wyczuła w niej to, co sama tak usilnie próbowała ukrywać, wciąż nie dawało jej spokoju.
Wskoczyła na jeden z konarów i ułożyła się wygodnie, wzdychając. Odpocznę chwilę i ruszam dalej, pomyślała. Zerknęła ponownie na szarą, zastanawiając się, co czynić dalej, gdy czyjś głos odwrócił jej uwagę. Rozejrzała się prędko i po chwili dostrzegła samca, stojącego na innym konarze powyżej. Obrzuciła go uważnym spojrzeniem zdrowego oka, zatrzymując na chwilę wzrok na zdobiących jego ciało malunkach i niepełnej grzywie. Znów wykrzywiła pysk w tym samym uśmiechu.
- Witam pana - odparła, skinąwszy krótko łbem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Serce Lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bóg bada serca i nerki - o co w tym chodzi?
» Miej serce i patrzaj w serce
» Tajemniczy dom w środku lasu
» Środek lasu.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Niczyje :: Puszcza :: Las Równikowy-