Latest topics
» Lwia Grota
by Nurvureem Czw Sty 25, 2018 6:28 am

» Serce Lasu
by Nataka Sro Sty 24, 2018 9:39 pm

» Dolna część Wodospadu
by Fahyim Sro Sty 24, 2018 9:36 pm

» Górna część Lwiej skały
by Rashid Wto Sty 23, 2018 7:16 pm

» Chętnie Pogram!
by Mane Wto Sty 23, 2018 11:50 am

» Poszukiwania
by Mane Wto Sty 23, 2018 11:49 am

» Wasze Bannery
by Wymiana Pon Sty 22, 2018 3:12 pm

» Dół kanionu
by Jua Zahri Nie Sty 21, 2018 10:25 pm

» Dziedziniec
by Amon Nie Sty 21, 2018 10:16 pm

» Górna część wodospadu
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 10:01 pm

» Południowa cmentarzysko
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 9:46 pm

» Koryto rzeki
by Sekhmet Sob Sty 20, 2018 9:03 pm

» Wodospad w Oazie
by Sargon Pią Sty 19, 2018 4:23 pm

» Akkie - Jesienny Deszcz
by Seth Sro Sty 17, 2018 6:46 pm

» Nagrody za event
by Nurvureem Sro Sty 17, 2018 11:29 am

» Czego właśnie słuchasz?
by Seth Wto Sty 16, 2018 10:59 pm

» Legowisko Setha i Shayi
by Koda Wto Sty 16, 2018 7:40 pm

» Ruchome Piaski
by Jasiri Wto Sty 16, 2018 12:03 am

» Skargi i Zażalenia
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:42 pm

» Oaza
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:33 pm


Share | 
 

 Plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Złocisty piasek potrafi sparzyć łapy, dobrym sposobem jest ochłodzenie ich w krystalicznie czystej wodzie. Od strony morza powiewa delikatny, ciepły wiatr. Okazałe palmy dają upragniony cień. Po brzegu często wędrują kraby, można znaleźć muszelki wyrzucone na brzeg, niekiedy nawet i z lokatorem. Po niebie fruwają śnieżnobiałe mewy. Zachód słońca barwi morze na czerwono-pomarańczowy odcień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blask Słońca
avatar
Wędrując tak po ziemiach położonych nieopodal granicy swojego stada w końcu trafił tutaj - na plażę, na której złocisty piach mienił się blasku afrykańskiego słońca niczym wartościowe złoto, a woda była czysta niczym poranna rosa.
Rashid idąc wzdłuż brzegu odetchnął głęboko pozwalając, aby wiatr muskał jego miedzianą grzywę. Jego wzrok wbity był w lazurowe niebo i kłębiaste, białe chmury.
Był wyraźnie zamyślony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Samiec wyszedł z terenów stadnych żeby trochę powędrować w nieznane mu tereny aż natrafił na teren piaszczysty widząc ogromny pokład lśniącej tafli wody. Dumnym krokiem szedł w kierunku jakby wydm żeby w końcu odpocząć od zajęć jakie miał przez ten czas. Miał nadzieję, że Sagala w tym czasie go szukać nie będzie. W danym momencie zauważył samca z rudą grzywą, ale zdecydował, że nie podejdzie do niego blisko bo nie znał jego zamiarów. Usiadł jedynie na zadzie zastanawiając nad losami swoimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blask Słońca
avatar
Jego uwagę od chmur odciągnął ruch w tle. Był to nieznajomy Rashidowi lew o ciemnym umaszczeniu z białymi akcentami.
Niebieskooki odetchnął zrezygnowany, zawiedziony faktem, że dzisiejszego dnia nie spędzi już raczej w samotności, tak jak zwykle lubił to robić.
Swojego kroku nie zatrzymał, tylko szedł wzdłuż brzegu, mając cichą nadzieje że ciemny lew nie będzie chciał go tak bez powodu zaatakować. Niektórzy tak mają, ale z drugiej strony - nie znał go, więc i oceniać obcego nie miał zamiaru.
Zbliżając się powoli do Sundary wbił w niego swoje przepełnione spokojem i obojętnością ślepia.
-Hakata... nieznajomy...-
Odparł cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sundara siedział cały czas rozważając nad swoim losem i stada czuł przemiły powiew wiatru na swojej grzywie. Możliwe, że duchy mogły się przylepić co zaśmiał po cichu nie okazując innym w pobliżu. Po chwili wyczuł, że ktoś faktycznie zbliża się w jego kierunku to był rudo grzywy samiec. Na pysku malowany był spokój i opanowanie wtedy usłyszał przywitanie od niego:
- Aye wędrowcze? - powiedział pytając tak jakby bo nie znał go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blask Słońca
avatar
Rashid przysiadł parę metrów od nieznajomego owijając swój ogon naokoło tylnych łap. Popatrzył na niego uważnie, ale nie w nachalny sposób.
-Jestem Rashid. Twe miano...?-
Zapytał po chwili, a na koniec dodał jeszcze:
-Co Cię sprowadza do tak pięknego i spokojnego miejsca jak to? Jesteś zmęczonym wędrowcem?-
Przekrzywił delikatnie łeb na bok, nadstawiając uszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Czarny spojrzał się jadowitymi ślepiami na nowo poznanego samca.
- Jestem Sundara - rzekł szorstko i donośnym głosem. Nie zastanawiał się nad niczym oprócz doznać spokoju na plaży, ale nie przeszkadza mu Rashid który zaczął z nim rozmowę.
- Jestem ze stada Lodowych Grzyw - odpowiedział chcąc mu lekko wyjaśnić, że nie jest samotnikiem, a tym bardziej wędrowcem.
- Ogółem chciałem odpocząć od obowiązków - odpowiedział krótko z lekkim uśmiechem na pysku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blask Słońca
avatar
Lew o rudej grzywie kiwnął głową na jego słowa.
-Rozumiem. Ja natomiast pochodzę z Lwiej Ziemi.-
Odpowiedział mu ze spokojem, zupełnie nie przejęty jego szorstkim tonem. Na jego uśmiech Rashid odetchnął cicho i ponownie kiwnął łbem.
-Ah... Obowiązki obowiązkami, ale każdy musi czasem odpocząć, to jasne.-
Uniósł bardzo delikatnie jeden z kącików pyska ku górze, myśląc w tym momencie głównie o sobie, gdyż zmęczenie obcych nie jest powodem dla którego Rashid miałby się przejmować.
-Jak tu dotarłeś? Wasze stado znajduje się gdzieś nieopodal?-
Zapytał po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sundara siedział na zadzie spoglądając na znajomego.
- Rozumiem - odpowiedział krótko nie mówiąc nic więcej bo nie miał co. W dodatku nie schodził u niego lekki uśmiech uznając za przyjacielski bo po co wrogów robić tak naprawdę.
- Tak to prawda drogi Rashidzie dlatego właśnie przyszedłem na plażę żeby ukoić swoje zmysły - rzekł poważnym i spokojnym tonem głosu.
- Dotarłem z gór - pokazał łapą machając w ich stronę. Spokojnie westchnął zastanawiając skąd on przyszedł jeśli mówił, że należy do Lwiej Ziemi.
- A Ty dotarłeś? - zapytał się odwzajemniając tym samym pytaniem, co on jego.


Minęło trochę czasu.

Po rozmowie ze słonecznym musiał bywać z tego terenu.
- Przepraszam muszę iść poszukać własnego brata - rzekł spokojnie do towarzysza. Zniknął w biegu w stronę innych terenów.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lawirując między drzewami i gąszczem w dżungli chyba udało im się zgubić śledzącego ich sępa. Uciec przed wzrokiem ptaka to nie lada wyczyn. Gdy dotarły na piaszczysty brzeg szara wpatrywała się przez chwilę w piękno falującego oceanu. Woda była tu krystalicznie czysta, podreptała bliżej zatrzymując się w miejscu gdzie woda obmywała jej łapy. Przypływ i odpływ, przypływ i odpływ, który pozostawił po sobie muszelkę. Podniosła ją i odwróciła się do Kandary, wręczyła jej zakręconą śnieżnobiałą muszelkę, podobną do jej futra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lwica przybiegła nieco z tyłu za szarą towarzyszką. Nawet teraz oglądała się z niepokojem przez ramię i na niebo. Wydawało się, że czuje baczne i głodne spojrzenie padlinożercy. A jednak to musiało być złudzenie. Błękit był czysty i pusty.
Szum, szmer, cichy bełkot nie od razu zwrócił jej uwagę. A gdy spojrzała w tamtą stronę, oczy jej zrobiły się okrągłe ze zdziwienia. Nigdy jeszcze nie widziała tak żwawej wody!
- Och! - podeszła z ciekawością, ale i trochę niepewna. Mokry piasek "parzył" w łapy. Cofnęła się, ale po chwili wróciła, zachęcona przykładem Szarej Lwicy. Ta nieustraszenie stała po kostki w bałwanach.
- To jest... - zaczęła podekscytowana nie bardzo wiedząc jak skończyć. Falista powierzchnia żywiołu urzekała.
Zerknęła na muszelkę i wzięła ją w łapę, obejrzała z ciekawością lwiątka.
- Śliczna, dziękuję! - powiedziała. Ogonem pacnęła o mokry piasek. Nigdy nie widziała tyle tak nieinwazyjnego, przyjemnego błota.
- Wiedziałaś gdzie trafimy? - zapytała zaglądając lwicy w jasne, wiele wiedzące oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Szara jedynie uśmiechnęła się tajemniczo, była w wielu miejscach, niektórych podobnych jak to. Zdała sobie jednak sprawę dokąd zmierzają gdy do jej nozdrzy dotarł zapach morskiej bryzy. To chyba było najciekawsze miejsce, z tych które mijały. Gorąca pustynia, duszna i parna dżungla i orzeźwiający ocean. Prosty wniosek nasuwał się sam.
Wykonała ruch jakby chciała się napić wody lecz zaprzestała zanim jęzor dotknął tafli. Podniosła się i pokręciła przecząco łbem przestrzegając. Nie nadawała się ona do picia.
Następnie złożyła łapy w łódkę i przesunęła się ku lądowi popychając stosik mokrego piasku. Uklepała go z każdej strony, wygładziła krawędzie i pazurem narysowała ślimaka. Błotko przypominało teraz muszelkę, którą Sigrun wręczyła Kandarze. Czy lepienie zainteresuje białą? Zerknęła na nią oczekując jej reakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kandara zrobiła niemądrą minę. Tajemniczy uśmiech Szarej Lwicy stropił ją. Odwróciła wzrok w dal, na mokrego przestwór oceanu.
- Jest piękny i niezwykły. - mruknęła z podziwem, oczarowana. Zerknęła, widząc kątem oka ruch, i okazało się że niema lwica coś kombinuje. Kandara kiedyś bawiła się w piasku, ale z błotem w zasadzie nie miała do czynienia. Zresztą babranie się w mokrej ziemi byłoby traktowane jak bawienie się jedzeniem i lwiątka były do tego zniechęcane.
A jednak nie mogła powstrzymać uśmiechu na widok ślimaczka. Szara lwica miała smykałkę artystyczną!
Podrzuciła w łapie białą muszelkę i nagle drugą łapą uklepała piasek w sąsiedztwie ślimaka. Zerknęła żywo na towarzyszkę.
- Napisz mi swoje imię. Ja jestem Kandara. - przedstawiła się, wskazując pazurem na siebie, i szybko, koślawo, ale mimo wszystko czytelnie wyrysowała swoje miano na piasku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sigrun nie znała pisma, wszystko przekazywała obrazem. I choć lwica przedstawiła się a potem napisała swoje imię to jednak szara widziała w tym tylko kreski. Mimo wszystko dobrała więcej piasku zgarniając łapami, uklepała na płaską powierzchnię pazurem zaczęła rysować. Najpierw okrągłą kulę, która wisi w przestworzach za dnia. Potem wielkiego ptaka z długim zakrzywionym dziobem. Następnie dziką świnię z kłami. Koło niej wijącą się glizdę. Następnie zwróciła uwagę Kandary i dotknęła swojego ucha a potem nosa. Powoli pokazała jej ponownie kolejność pokazując pazurem, że chodzi o liczbę pierwszą każdego obrazu. Trochę czasu zapewne zabierze rozwiązanie tego rebusu i na każdą pomyłkę Sigrun będzie kręciła przecząco łbem.

spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sigrun liźnięciem samicy w policzek podziękowała za wspólną zabawę i udała się w sobie znanym kierunku. Może kiedyś przyjdzie jeszcze im się spotkać.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blask Słońca
avatar
Rashid po dosyć długim odpoczynku postanowił wrócić na Lwią Ziemie. Nie było go już tam szmat czasu...
Ale przecież hej, co mogło się złego stać? W końcu jego stado nie było wrogie wobec innych... Z pewnością wyszłoby z opresji.
Niczym się nie przejmując opuścił plażę, znikając w gęstej dżungli znajdującej się zaraz nad brzegiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plaża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Niczyje :: Laguna :: Wybrzeże-