IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Oczko Wodne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

W puszczy ciężko o jakiekolwiek źródło wody pitnej. W porze deszczowej zwierzęta raczą się chociażby deszczówką. Gdzieś niedaleko obrzeży znajduje się jedyne oczko wodne mogące ugasić pragnienie a również dać ochłodę dla ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
W powietrzu unosił się śpiew dzikich ptaków, które sprawiały, że ta okolica tętniła życiem. Bynajmniej tam u góry, bo zaś tu na dole - było raczej spokojnie, niepozornie. Thulani szła bardzo cicho w stronę oczka wodnego, ciągle oglądając się za siebie. No może nie przesadnie, ale pilnowała swojego bezpieczeństwa, jeśli można to tak nazwać. Szła wydeptaną ścieżką, co świadczyło o tym, że jednak jakieś żywe istoty tutaj zaglądają. Zdawała sobie sprawę, że jednak w takich miejscach lwy są piętro niżej, w obronie. Tutaj żądzą inne prawa, prawa panter, tygrysów i innych mniejszych kotów. Choć od wieków nikt nie określił czy to jednak lew, czy tygrys jest silniejszy - lwica wolała takowego nie spotkać. Cicho mruknęła na widok czystej, niebieskiej wody. Podeszła do brzegu i niemalże się kładąc, zaczęła pić. Ślepia Thulani były cały czas skierowane przed siebie, do góry. Zaś uszy nasłuchiwały to co się działo za lwicą, a było zgubnie za cicho...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Niedługo musiał lwica czekać na to aby ktoś się pojawił. Puszcza jest mym domem i znałem każdy jej zakamarek. To pozwalało, mimo mej ułomności, poruszać się tutaj niemalże bez problemów. Stałem na skoczyłem na jedną z grubych gałęzi. na te cienkie nie następowałem. nie byłem tak lekki jak lamparty.
-Witam- Powiedziałem w końcu i położyłem się na ów gałęzie. Pysk miałem skierowany w dół, ku nieznajomej. Nie kojarzyłem jej woni ani kroków. Tak kroków, może to dziwne ale każdy poruszał się trochę inaczej, inaczej kładł łapę czy kryto inaczej siłę na nią nakładał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Lwica zdążyła zaspokoić swoje pragnienie, ale za to los zesłał jej gościa. Albo na odwrót - to ona była tu gościem, mniejsza. Podniosła gwałtownie swój mały łepek do góry, lekko marsząc nos. Nie baczyła na to co mówił, bowiem dla niej teraz liczyło się to, żeby zareagować. Wreszcie jej wzrok dostrzegł dosyć dużego lwa, o żywych kolorach futra. Był jakby pomarańczowy, żółty... tak intensywnie. Thulani nabrała nieco bardziej przyjazny wyraz pyska, ale nadal przesyty czymś złym. Przecież należała do krwawych. Porozmawiajmy więc... Obróciła się tak, żeby mieć go cały czas na oku. Zaś swym zadkiem usiadła na kawałku ziemi, który był suchy. Jej ogon kołysał się jak statek, na burzliwym morzu. - Witam, witam... Odpowiedziała, a jej oczy błyszczały jak monety na dnie fontanny. - Zejdziesz? Czy będziemy tak rozmawiać? Zapytała samca, a potem oblizała pysk swym ozorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Nie widziałem problemu aby zejśc jeśli dla przybyłem tak będzie wygodniej rozmawiać. Podniosłem się i przeskoczyłem an inna gałąź a następnie na ziemię. Siadłem kilka kroków od niej i lekko poruszyłem końcówka ogonu.
-Jestem Furaha, duch tej puszczy- Przedstawiłem się lwicy, w końcu kultura tego wymaga, że jak rozpoczyna się rozmowę to się przedstawiamy.
-Cóż sprowadza cię do puszczy?- Zapytałem kierując swój łeb w jej stronę. Nie wiedziałem d jakiego należy stada czy ile ma lat. Takie rzeczy nie były dla mnie ważne od bardzo dawana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Właściwie to nie była pewna tego, czy warto z nim rozmawiać. Już z dołu, miała wrażenie.... po prostu była pełna podejrzeń. Ten kolor futra, czy jest z nim coś nie tak? Thulani poczuła się jakby ktoś na chwilę wrzucił jej mózg do pralki, a potem wsadził na miejsce. Westchnęła lekko, gdy ten zaczął zeskakiwać na dół. Teraz z bliska, była pewna, że jest inny. Ta grzywa, jakby nie urosła... Co tu jest grane... No cóż, lwica udała iż wszystko jest okej. - Miło mi, ja nazywam się Thulani. Odpowiedziała normalnie, przyglądając się mu. - Właściwe to nie mam żadnego celu, do wykonania w puszczy. Jestem tutaj jedynie przejściowo, zwykła wycieczka. Rozumiesz chyba. Nozdrza lwicy pochłonęły jego zapach, który został zakodowany pod nazwą "Furaha". Teraz wszędzie go znajdzie, a raczej rozpozna. No chyba, że straci węch. - Duch? Uniosła jedną brew do góry, jakby nie bardzo wiedziała o czym mówi. Duch? To chyba raczej tylko dodatkowa ksywka, chyba... Po chwili cicho, krótko się zaśmiała. - Rozumiem... pilnujesz porządku. Potem zwyczajnie się do niego uśmiechnęła. - Należysz do jakiegoś stada? Dopytała ciekawsko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Miło mi cie poznać- Czy tak faktycznie będzie czas pokaże. Póki co nie skreślałem jej ale też nie uważałem, że jest kimś nazbyt wyjątkowym. Tym bardziej słysząc, że jest... przechodną.
-Większość raczej tutaj przechodzi, stałych bywalców znam- Większość na pewno-Dobrze jednak poznać kogoś nowego. Tak lubiłem poznawać innych, nie miałem jednak ku temu zbyt dużych możliwości. Nie opuszczałem praktyczne puszczy.
-Rozmawiam z duchami ale i tak pilnuje porządku- Tak można to chyba nazwać. Nie jestem panem lasu i nigdy za niego się nie uważałem. Raczej za jego pokornego sługę.
-Stada? Nie- Pokręciłem przecząco łbem- Jak byłem mały tak ale od wielu lat nie skusiłem się na dołączenie gdziekolwiek.- Jakos w gruncie nie ciekawiło mnie życie stadne i nigdy jako takiego w pełni nie odczułem.
-A ty Thulani? Należysz do jakiegoś?- Ciekawsko nastawiłem uszu. Cos tam docierało do mnie. Jakieś szepty informacji niesionych przez ptactwo czy innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Thulani oblizała leniwie pysk, czekając na odpowiedź. Co u diabły chłopie Ci się stało... Zastanawiała się nadal z czym, a raczej z kim spała jego matka. No chyba, że wchodzą w grę jakieś tajne, nadprzyrodzone moce - ale to wątpliwe. Chociaż... - Czyli powiadasz, że nie mieszka Was tu zbyt wiele. Skoro częściej widujesz obce rysy, niż te znane.. Stwierdziła nieomylnie. Dobrze wiedzieć, że jest tu jeszcze kilku takich, co znają Furahe. No, w razie większej draki zawsze może powiedzieć, że go zna. Trzeba dbać o swoje cztery litery. Lwica zaciekawiona zastrzygła uchem, a potem nie odrywała wzroku od lwa. - Nie wolisz jednak rozmawiać z żywymi, niż umarłymi? To fakt, wiedzą może więcej ale... przecież nie należy żyć tylko przeszłością. Oprócz sekretów drzew genealogicznych, zapewne mają jeszcze swoje słodkie sekrety... Thulani westchnęła lekko. - Nawet najwięksi oporni jakich znałam, kiedyś się złamali i dołączyli do jakiegoś stada. Oznajmiła tutejszej hybrydzie lwa. - Jesteś jakby nieco wyjątkowy, wydajesz się silny i rozsądny. Nie jedno stado by Cię chciało. Uśmiechnęła się nieco podejrzliwie. U nas byś miał dobrze... Nie miała kompleksów do tego, żeby przyznać się do jakiego stada należy, ale... postanowila go sprawdzić. - A co podpowiadają duchy? Miał okazję by pokazać na co go stać, a jeśli nie chciał tego robić, to trudno. Siedziała i nie mogła się doczekać prawdy, o nim. Zobaczymy jak to z Tobą jest, duchomówco...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Lwów z cala pewnością nie za dużo- Powiedziałem ze spokojem w głosie.
-Jeśli nie ma ich za dużo to i z duchami można spokojnie porozmawiać- Wolałem rozmawiać z żywymi ale nie zawsze się udało. Nie narzekałem jednak na brak rozmów. Zawsze byłem bardziej wygadany ale czy gadanie do ducha czy żywego...
-Może i by chciało ale ja nie zamierzam nigdzie dołączać, nie złamię się na pewno pod tym względem- Żadne ze stad nie oferowało mi niczego co by sprawiało abym chciał do ów stada dołączyć.
-To zależy o co je sie pytania, nie zawsze chcą mówić w jasny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Twardy orzeszek do zgryzienia. Widać, że ma swoje zasady, których trzyma się jak żelaznej kurtyny. To bardzo zaimponowało Thulani, która z zasady też była w sumie twarda, konserwatywna. Jednak skoro nie pasowało mu żadne stado, to nikt prócz niego samego nie jest w stanie tego zmienić. Szkoda, bo mógłby zostać świetnym katem, postrachem dzieci... biorąc pod uwagę to, że był hybrydą. Właściwie jest nadal. Lwica nieco się zagalopowała myślami, ale szybko o tym zapomniała i skupiła się na dalszej pogawędce. - Jasne, rozumiem, szanuje Twoje zdanie. Odpowiedziała. - Chcesz mi powiedzieć, że nawet Ty czasem nie rozumiesz co do Ciebie mówią? Pewnie te duchy, mają własną enigme. Zaśmiała się krótko, a potem nabrała swój normalny, nieco oschły wyraz pyska. - Grunt to, żeby w ogóle się pojawiły. Do rozmowy można zmusić każdego. Przypuszczam, że nawet duchem można manipulować... Thulani coś nie była przekonana do tej super zdolności Furahy, ale czas pokaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Skinąłem jej lekko łbem.
-Czasem potrafią mówić dość niezrozumiale albo tak, że trudno od razu zrozumieć co mają na myśli- Nie zawsze można od razu pojąc intencje czy też dokładny cel tego co chcą przekazać. Może dlatego, że ich czas już się nie tyczy, ten świat się ich nie tyczy i może inaczej przez to wszystko spostrzegają? A może maja takie humorki i kaprysy aby nie mówić wszystkiego w prosty sposób.
-Nie jestem z tych osób, które lubią zmuszać lub manipulować- Uważałem sie za prosta osobę, bez jakiś takich głębszych celów do uzyskania. to co moglem chcieć mam.. No może poza paroma .. ciekawymi ziołami... Ale jeszcze trochę mam....
-A ty? Lubisz dominować i stawiać na sowim?- Zapytałem sie jej po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
No tego jeszcze nie grali żeby duchy miały większe fochy, od żywych.  Thulani by im pokazała gdzie ich miejsce. No chyba, że potem miałyby nękać ją w nocy i straszyć, chociaż ona mało czego się boi. Boi się jedynie śmierci. - Furaha, musisz chyba zacząć stawiać im dogone dla siebie warunki. Ty masz z nimi kontakt - Ty rządzisz. Bez Ciebie nie miałyby nic do gadania. Przerzuciła oczami, a potem oblizała lico. - Lubieć manipulować? Lubieć zmuszać? Czasem trzeba znaleźć sposób, na ciężkie przypadki. Jak słowa nie wystarczą, to wtedy trzeba użyć siły. O tak, Furaho... Życie nie jest usłane różami. No chyba, że każda z nich ma mnóstwo kolców... to tak. Męczenny los na tej okrągłej ziemi spotkał niektórych. - Stawiać na swoim lubi każdy, ale wolę jednak dojść wspólnie do jakiegoś porozumienia niż stawiać twardo TYLKO na swoim. Chyba, że ktoś jest tak uległy, że nie muszę się wykłócać - to tak, stawiam na swoim. Wykorzystuję to, owszem. Dominować...hmm może i bym lubiała jakbym miała grzywe. Przekręciła głowę i spojrzała na niego, pytająco. - Chwila.. czemu pytasz mnie o takie rzeczy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lwica była interesująca i na swój sposób dość intrygująca mógłbym rzec. Dawno nie miałem okazji spotkać kogoś z takimi cechami charakteru jak ta tutaj lwica.
-Spróbować mogę- Jakoś nigdy nie spoglądałem na te sprawy pod takim kątem. Było to dość ciekawe spostrzeżenie. Słuchałem jej z uwagą ani na moment nie przerywając tego co mówiła. Te słowa miały w sobie jakąś taką siłę? moc? Tak na pewno nie brzmiały jakby były od tak rzucone by tylko odpowiedzieć. Było w nich słychać doświadczenie lwicy? możliwe.
-Nie trzeba mieć grzywę aby dominować, można robić to na różne sposoby- Rozumiałem o co może lwicy chodzić ale tak trochę z przymrożeniem oka to odebrałem. Kidy zadała pytanie nie mogłem oprzeć się aby nie zaśmiać się.
-wybacz- Rzekłem kiedy sie opamiętałem- Z tej krótkiej rozmowy wydałaś mi się taka właśnie lwicą, pewną siebie lubiącą stawiać na swoim i to było tylko potwierdzenie pytania.
Nie miałem niczego złego na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Dziwne było to, że lwica czuła się coraz swobodniej w jego okręgu. Czyżby szukała przyjaciół? Takich prawdziwych.... Chwila, co to ma znaczyć? Przez to kolorowe otoczenie lwicy chyba nieco pokręciło się w głowie, a może tak właśnie smakuje życie? W pojedynkę, pośród łąk i lasów... bez liczenia dni, godzin... - Furaho, a żeby dominować trzeba być zarówno sprytnym, a jakże odważnym. Wystarczy zmanipulować kilka osób, które nieświadomie pomogą nam dojść do władcy. Lecz nie mnie takie chęci, mówiąc szczerze. Odpowiedziała, lekko się uśmiechając. Jakby z brzydkiej, suchej poczwarki rozkwitnął przyjazny motyl. - Czyli jednak nie potrzebujesz duchów, sam dobrze znasz się na nas wszystkich. Z jednej strony to dobre, a z drugiej przykre, że tak łatwo nas rozszyfrować. Zaśmiała się. Nie była zła na to co powiedział, bo przecież to czysta prawda, nieskazitelna prawda. - Nie chciałam, żeby te słowa poleciały z moich ust, ale... dobrze mi się z tobą rozmawiało. Powiedziała jakby ciszej, a żeby nikt nie usłyszał, a ona sama nie musiała się wstydzić, za to co mówi. - Zmierzch nadchodzi, a ja muszę już wracać. Mam nadzieję, skromną taką... że jeszcze kiedyś Cię spotkam. Uśmiechnęła się, kolejny raz. - Chyba wiem gdzie Cię szukać. Thulani zaczęła wolno podnosić swoje ciało ze stanu spoczynku, aby wyruszyć na tereny swojego stada. Była ciekawa co tam się dzieje... - Bądź zdrów! Skinęła mu głową, a potem zniknęła tak samo szybko jak się tu zjawiła.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Oczko Wodne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Niczyje :: Puszcza :: Las Równikowy-