IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Ustronne miejsce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Blask Słońca
avatar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Osiris uciekł od matki i brata chcąc w końcu pozwiedzać tereny byłej Lwiej Ziemi. Jednakże ma zamiar odbić jak będzie dorosły owe tereny chcąc być przyszłym Królem Złotego Brzasku. Po chwili westchnął widząc przepiękne ustronne miejsce. Wlazł na skałę siedząc sobie gapiąc w niebo. Myślał tak naprawdę czy brat tamtego jest też takim bucem czy posiada więcej oleju w głowie. Westchnął ponownie.
- Ehh... jednak ciocia Maisha zaginęła co usłyszał od jednej z lwic - rzekł cichutko do siebie. Nie miał zamiaru poddać się i nie ma takiego zamiaru nawet w końcu w nim płynie królewska krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
Nie wiedziałem jak to możliwe, że matka nie zauważyła ponownie brakującej pociechy. Czyżby przez wściekłość zapominała o zdrowym rozsądku? To nie było teraz istotne, najważniejsze było to, że smarkacz dalej znajdował się na ziemiach Brzasku. Dostrzegłem go siedzącego na skale, obserwującego nieboskłon. W innych okolicznościach zgarnąłbym młodzika i wyrzucił po za granice naginając nieco otrzymany rozkaz. Po całym jednak zachowaniu odczuwałem pewien niesmak i dyskomfort. Nie lubiłem zabijać bezbronnych. Nie lubiłem też jednak ignorancji. Rozsierdziło mnie to strasznie i miałem podły nastrój. Warknąłem mając utkwiony wzrok w lwiątku, niech wie, że nie jest sam. Niech zdaje sobie sprawę, że zrobił kolejny błąd, który tym razem może kosztować go życie. Zbliżałem się chcąc go pochwycić we własne szczeki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Osiris usłyszał warknięcie zwierzęcia jakiegoś i to nie był obcy bo miał wrażenie że to był znajomy odgłos. Gdy odwrócił głowę zauważył tego samego strażnika co wcześniej. Nie wiedział na dany moment co zrobić jednakże chciałby naprawdę dowiedzieć o Lwiej Ziemi, czy tym Brzasku. Nie zdawał sobie sprawy tylko z tego, że naruszył tereny ale przecież on cząstką też do niego należy bo posiada więzy krwi pustynnych i brzasku która dla niego jest legendarną lwią ziemią. Poczuł wiatr na główce jakby ktoś nad nim czuwał, a na pewno to się teraz przyda. Młode posiadał poważny wyraz pyska nie okazując na razie strachu, ale czy to dobrze? pomyślał sobie przez chwilę. Nie ruszał się z miejsca, żeby nie sprowokować niedźwiedzia. Zdawał sobie sprawę, ze może mieć przez to kłopoty, ale bardzo by chciał poznać co naprawdę się stało z ciocią.
- Przepraszam, ale naprawdę zależy mi bardzo na poznaniu historii tego stada przed jego zmianą - rzekł krótko do strażnika. Widział jedynie nadzieję w Genbu o ile z nim się dogada. Wiadome może obiecać, że jeśli opowie o stadzie to odejdzie stąd ale i tak ma plany jak stanie się dorosłym słonecznym lwem. Ma zacne zamiary dlatego nie podda się tak łatwo i dla matki jest gotowy na wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
Jedno słowo, które powstrzymało mnie przed zmiażdżeniem jego czaszki było w końcu wypowiedziane. Magiczne przepraszam. Sapnąłem ciężko, nie znałem zbytnio historii wcześniejszego stada. Nadal byłem zły i to bardzo do tego nie byłem odpowiednią osoba do tłumaczenia mu na czym rzecz stoi.
- Poprzedni władcy i pretendenci do objęcia władzy zniknęli bądź odeszli. Tak jak twoja matka, porzuciła obowiązki i stado dla własnych korzyści i przyjemności. - Nieważne, że zrobiła to z miłości. Opuszczenie domu wiązało się z przekreśleniem przynależności. A to, że miała w sobie krew przodków nie miało już znaczenia. Wyparła się rodziny.
- Prawdziwy przywódca musi wiedzieć co oznacza poświecenie dla dobra swego stada.
Spojrzałem na młodego uważnie.
- Nie można żyć też samą przeszłością, to do niczego nie prowadzi. Jedynie do zguby i zatracenia. Z historii powinno się wyciągać wnioski i nie popełniać ponownie tych samych błędów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Osiris spoglądał się na niedźwiedzia bardzo uważnie, wiedział że może zginąć tu i teraz ale nie chciał stracić życia bo przecież dopiero zaczynał stąpać po pięknej krainie.
- Czyli ciocia Maisha odeszła? Ehh.. kiepsko. Myślałam że jest godna bycia władcą tej ziemi. Trochę zawiodłem się szkoda tylko, że matka o tym nie wie i oby nie dowiedziała się ze względu na to iż będzie szukała rozmowy z teraźniejszym władcą - rzekł krótko do znajomego tak jakby.
- Moja matka nie odeszła ze stada ze względu na swoje przyjemności i nie chciała porzucić obowiązków ale co poradzić jeśli w dziwnym momencie zakocha się? nic na to nie poradzimy - rzekł krótko siedząc na swoim zadku nie ruszając się nie chcąc zezłościć rozmówcy.
- Moim zdaniem, ona nadal należy do tego stada jednakże już oficjalnie członkiem nie jest. Ale moment tamten samiec jest przypadkiem moim wujkiem jak rozmawiała moja matka z nim? Mają tą samą mamę Kiarę czyli moją babcię? - spytał się ciekawski w kierunku niedźwiedzia.
- Przepraszam za moją ciekawość bo naprawdę jestem głodny wiedzy a chciałbym dowiedzieć się o swoich korzeniach nawet jeśli stado zmieniło nazwę. Wiem powtarzam się po raz drugi pewnie - rzekł krótko spuszczając wzrok na ziemię. Gdy usłyszał mądre słowa lekko uśmiechnął się.
- Mądrze mówisz, podoba mi się - rzekł krótko obdarzając przyjaznym uśmiechem rozmówcę. Właściwie nie chciał zezłościć jego, a bardziej zaprzyjaźnić.
- Ja zawsze marzyłem bycie władcą i na pewno nie chciałbym popełniać błędów poniektórych przodków ale uczyć na ich błędach żeby lepiej rządzić - odparł krótko zastanawiając się czy strażnik uważa podobnie.
- Niestety rozumiem co chciałeś powiedzieć, co do mojej mamy bo mogła na dobrą sprawę związać się z moim ojcem i zostać w stadzie gdzie urodziła ale niestety co ja wiem nie czuła się dobrze w stadzie po śmierci wujka Kiona tak słyszałem jak rozmawiała z moim ojcem - rzekł krótko zastanawiając się czy powinien to mówić ale cóż nie cofnie swoich słów w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
Młody strasznie dużo gadał, niektórych rzeczy dalej nie rozumiał ale to nie należało w mojej intencji by go nauczyć życia. Od tego ma swoich rodziców. Do tego prawił o miłości jakby naprawdę dużo o niej wiedział i wiele doświadczył w tym zakresie a był tylko małym lwiątkiem. Co on mógł wiedzieć o dorosłości? Dla niego wszystko było proste.
- Nie za dobrze się orientuję w drzewie genealogicznym, nie pytaj mnie o to. - Odparłem.
- Jeśli chcesz być władcą to na początek chociaż zacznij się słuchać matki bo zapewne swoim zachowaniem przysparzasz jej samych trosk i zmartwień. Właściwie w danym momencie łamie rozkaz, który otrzymałem. Zabić intruzów, którzy nie odeszli. - Nie uśmiechnąłem się ani nic, mówiłem to całkiem poważnie i przystopowałem na chwilę dając kociakowi czas na przyswojenie informacji.
- Dorośnij, umów się na rozmowę z władcą tych ziem a nie wpadasz jak ci się podoba i stawiasz jeszcze warunki. Udam, że cię tu nie widziałem a teraz zmykaj zanim zdanie zmienię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Młody był zanadrzu spokojny dlatego uznał, że nie będzie przeginał gościnności w tym stadzie. W danym momencie usłyszał słowa strażnika o swojej kochanej matuli i ojcu.
- Ahh kurcze... mama będzie na mnie zła.. a tym gorzej mój ojciec - rzekł niespokojnym głosem zastanawiając się jak wyjść z z tego cało. Po zastanowieniu się i przyswojeniu informacji lekko uśmiechnął się, że zrozumiał nie chcąc zdenerwować strażnika. Znalazł ze skałki wędrując do strażnika.
- Dobrze i przepraszam raz jeszcze za wtargnięcie. Dziękuję jeszcze raz za rozmowę - odparł krótko uradowany że dali mu spokojnie pożyć. Wyleciał w kierunku stada pustynnych gdzie matka pewnie szła z jego bratem.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
Tym razem upewniłem się czy młody rzeczywiście opuścił granice stada. Dla świętego spokoju i wymigania się od zabójstwa uznam, że cała ta sytuacja nie miała miejsca. Przy dorosłym osobniku nie miałbym tyle wyrozumiałości, to jednak było jeszcze małe lwiątko, które nie p[pojmowało do końca panujących zasad. Czy sobie z tego zdawał mały sprawę czy nie, dziś otrzymał szansę na dożycie kolejnego dnia.
Opuściłem to miejsce udając się na dalszy patrol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ustronne miejsce
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Krainy Stad :: Złoty Brzask :: Sawanna-