IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Cela Manea

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
Cierń
avatar
Gdy mój więzień szarpał zadnimi łapami, to próbowałem je jakoś swoją lewą tylną kończyną przycisnąć, wbijając mu pazury w tylne nogi, by przestał tak się rzucać i leżał spokojnie.
- Spokój! Masz być dywanikiem! Poduszką! Futerkiem idealnym do położenia na gruncie jaskini – dobrym na zimne, afrykańskie noce! – oznajmiłem mu ryknięciem. Nie podobało mi się, jak drań się tak szarpał.
- Grozić? A co? Nie lubisz, by Ci grożono? Wolisz, by te groźby od razu wprawiano w czyn? – warknąłem na niego – Owszem… tu mnie masz. Nie chcę Cię zabić, skoro Ci już zdradziłem, że masz być moim zwierzątkiem jaskiniowym. Ale… ale i bez zabicia, mogę Ci sprawić sporo bólu! – uświadomiłem mu to, o czym on być może nie miał pojęcia i dla podkreślenia tych słów, uszczypnąłem go zębami w łopatkę, którą miałem blisko swojego łba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Po tym jego uszczypnięciu zaprzestałem szarpania. Było to mimo wszystko trochę męczące jeszcze mając tego bydlaka na sobie. Westchnąłem i ostatecznie połozyłem łeb na ziemi. Tylnie łapy czułem, że mógłbym uwolnić ale teraz to dużo mi nie da. Kilkakrotnie ogonem uderzyłem o ziemię.
-A co na to twój władca?- Zapytałem ale nie patrzyłem sie na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Uśmiechnąłem się, gdy mój więzień, mój piękny, luksusowy dywanik w końcu się uspokoił i znieruchomiał, jak na porządną poduszkę przystało. Czułem, że moja ofiara dalej jest zirytowana – zdradzał to ruch jego ogona, którego uderzenia o ziemię wyraźnie słyszałem. Mój władca? Podkreślał to, że kiedyś dowodziłem stadem, o czym mu przed chwilą mówiłem, i już nim nie dowodzę? Co za bezczelny drań! Warknąłem ostrzegawczo, by mnie lepiej nie prowokował.
- Nie ma zakazu trzymania zwierzątek w jaskiniach! – oznajmiłem mu, z dobrze słyszalną irytacją w głosie – Ciągle zadajesz pytania… a nie odpowiadasz na te, zadane przeze mnie – opieprzyłem go, by zmienić temat – To skoro ustaliliśmy, że nie jesteś wędrowcem to kim? – spytałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
No niech juz mu będzie. Zastrzygłem lekko uchem.
-Jestem Go'el i jestem adeptem- wojownikiem- Nie zdradziłem mu prawdy nie czułem takiej potrzeby. Nie teraz. Nie widziałem do końca kim jest a tak mogłem mu się przecież przedstawiać. nikt na tych ziemiach raczej mnie nie zna.
-I sie tak nie irytuj to ci żyłka pęknie- Dodałem lekko kąśliwie w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Uśmiechnąłem się, gdy usłyszałem odpowiedź lwa.
- Widzisz? Od razu to wiedziałem. Kto jak kto, ale ja potrafię rozpoznać wojownika. A ojciec pewnie dowodził jakimiś lwami? Jesteś przywykły do wydawania rozkazów i bardzo Cię boli, że ktoś inny Tobą rządzi – oznajmiłem mu – Ja jestem Mane – odpowiedziałem mu. Nazwę stada powiedziałem wcześniej… chociaż i tak się z nim nie w pełni identyfikowałem. Tęskniłem do dni, gdy to ja dowodziłem grupą innych lwów. Warknąłem, gdy rzucił kąśliwą uwagę. Prawą łapę położyłem na jego grzbiecie i wysunąłem lekko pazury – tak tylko w ramach groźby. Nie wbijałem ich. Na razie.
- A ten bohomaz na łopatce? Co niby znaczy? – dopytywałem się go – I skąd znasz Bambiego? Dlaczego ryzykowałeś swoim życiem by roślinożercę uratować? A może… jesteś dodatkowo szpiegiem? I bałeś się, że Jelonek Cię wyda? – dopytywałem, po czym przejechałem jęzorem po jego szyi. Niech się cieszy, że nie zębami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Nie wiedziałem czy przekazać mu czy tez powiedzieć, że mój ojciec nie żyje i tym samym jego teza nie jest właściwa.
-Powiedzmy- Tak ogólnie tylko mu odpowiedziałem ale fakt. Trudno było udawać samotnika będąc tak dożywiony i wyszkolony. No chyba, że byłbym świeżo po odejściu ze stada.
-A co cie to tak interesuje?- Nie miałem zamiaru od tak mówić o moim znamieniu.
-Powiedzmy, że znamy sie od dzieciństwa i temu- Kolejna dość ogólna odpowiedź ale tym razem o dziwo prawdziwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Przytaknąłem mu łbem. Jak widać, czytałem z niego jak z otwartej książki. Prawie wszystko o nim byłem w stanie się domyśleć. Zawahałem się, słysząc jego słowa.
- Ciężko mi uwierzyć, że wychowywaliście się od dzieciństwa. On nie był… starszy? Wyglądał na łykowatego. Ale… ale jesteście tak samo uparci – warknąłem.
- Więc nie pytaj się, dlaczego mnie to interesuję, tylko odpowiadaj na pytania! Jesteś moją maskotką. Masz mnie zabawiać rozmową, masz być pod ręką, gdy chcę się wyżyć. I masz mi służyć! Czy to jasne? – spytałem retorycznie – A teraz mów, co to za bohomazy! – zażądałem i tym razem, w ramach kary, wbiłem mu pazury lekko w grzbiet. Tak by poczuł ból. Jeśli rzeczywiście zaczął mówić, to schowałem pazury, przestając je w niego wbijać. Jeśli jednak dalej nie udzielał odpowiedzi, to po chwili wbiłem je mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Nie powiedziałem od czyjego dzieciństwa- Poprawiłem go z lekka satysfakcja.
-Nie- Dalej upierałem sie przy swoim. Nie miałem zamiaru mu tego tłumaczyć. nie poczuwałem sie do takiego obowiązku. Tym bardziej, że nie miałem zamiaru zdradzać mu kim na prawdę jestem i skąd pochodzę. Co go to tak bardzo interesuje. Klepnąłem go w bok ogonem, bo jakoś nigdzie indziej nie dosięgałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Spiorunowałem go wzrokiem. Skoro wspomniał o dzieciństwie to było to dość jasne zasugerowanie, że są w podobnym wieku. A przecież było widać, że nie są!
- Nie?! Ja Ci ku*wa dam nie! – ryknąłem, wbijając mocniej pazury, a gdy klepnął mnie ogonem to nie wytrzymałem i i przeszedłem do pozycji siedzącej na nim, by wbić mu w łopatkę pazury prawej przedniej łapy. Dokładnie w to coś, co miał tam namalowane. Drapnąłem po tym, robiąc płytki, ale na pewno szczypiący ślad. Takie zadrapanie.
- Ponawiam pytanie… co to jest? Jeszcze raz odmówisz odpowiedzi… to Ci to całkiem rozdrapię… albo wygryzę! – ostrzegłem go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Warknąłem kiedy ten na mnie usiał i zaczął drapać mnie po znamieniu. Nie podobało mi się i zacząłem się jednocześnie szarpać c powinno mu utrudnić siedzenia na mnie.
-To moje znamię durniu- Warknąłem w jego stronę- Dostałem je kiedy odszedłem ze stada za zdradę- Prawie mu to wykrzyczałem. No kolejne kłamstwo ale nie chciałem przyznawać się, ze to ma inna symbolikę. Ale ma odpowiedź wiec niech się na przodków cieszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Drań się zaczął szarpać na tyle zawzięcie, że zaczęło tak mocno mną rzucać, że musiałem przejść ponownie do leżenia na nim, by z niego nie zlecieć. Uśmiechnąłem się, gdy dostałem odpowiedź. Nawet nie sądziłem, że mógłby mnie okłamać – nie ośmieliłby się. No i jego słowa… były jak najbardziej realne. Wypalanie znamienia było częste za kradzież, zdradę czy inne przestępstwa. Było też stosunkowo łagodne – niektórzy woleli odciąć w takiej sytuacji łapę, w zasadzie skazując danego lwa na śmierć.
- Widzisz? Jak chcesz to potrafisz się podporządkować i odpowiadać na pytania, Byłe tak dalej – pochwaliłem go, klepiąc go łapą po grzbiecie, jakby był jakimś lwiątkiem.
- Gdybyś od razu odpowiedział, to nie musiałbym Cię drapać – dodałem, przejeżdżając jęzorem po jego łopatce, zlizując jego krew.
- To opowiedz mi historię o zdradzie… i lepiej, by Ci nie przyszło do łba odmówić mi czy nagle ją zapomnieć – ostrzegłem go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
No i samiec ponownie położył się na mnie. Nie było to to co chciałem ale lepsze to niż siedzenie. Przynajmniej waga jest bardziej rozłożona. Kiedy ten przejechał jęzorem po mojej łopatce, w miejscu gdzie wcześniej zostawił ślady przeszedł mnie lekki dreszcz i lekko stanęła mi sierść na grzebcie czego na szczęście nie mógł zobaczyć. Co prawda ów dreszcz mógł lekko poczuć ale łudziłem się, że tak nie było. Samo liźniecie było o dziwo nawet przyjemne? Kątem oka spojrzałem an niego.
-Nie wykonałem rozkazu- Krótko i an temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Czułem, że więzień się wzdrygnął, jak mu przejechałem jęzorem po ranie. Nie podobało mu się, to co robiłem? Kojarzyło mu się z postępowaniem mięsożercy względem roślinożercy? Przerażało go? I dobrze! Jego odpowiedź mnie wcale nie zaskoczyła. Nawet… wydała mi się oczywista. Przytaknąłem łbem.
- Tak, właśnie widzę, że masz problemy z wykonywaniem rozkazów i podporządkowaniem Cię. Ale nie martw się, moja ty maskotko, już ja się Tobą zajmę. Będziesz grzeczny i posłuszny – obiecałem mu, przesuwając się odrobinę do przodu, by spróbować chwycić jego uch w pysk, by je delikatnie pomemłać, zanim je w końcu nie wyplułem.
- A jaki to był rozkaz? Czyżby związany z Jelonkiem? – domyśliłem się – Czyżbyś się za bardzo zaprzyjaźnił z jedzeniem? – strzeliłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Dziwny jest ten lew, trochę mnie to intrygowało.
-Nie zabiłem wrogów- Powiedziałem mu leżąc i kiedy ten zaczął mymlac mi ucho. To było dziwne i tyle.
-Byłem egzekutorem i nie miąłem ochoty tego robić- No i tyle. Męczyły już mnie te jego pytania.
-A co to tak cie interesuje? Co on tak we wszystkim dociekał. Juz powiedziałem mu wystarczająco dużo. Kilka krotnie uderzyłem go w zad ogonem. Wczesnej zsunął sie bardziej i tam dosięgałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Uśmiechnąłem się, słysząc wymieniony przez niego powód. Był prawdziwy? Naprawdę był taki… żałosny… że nie był w stanie zabić wrogów? A może tylko wymyślił to na poczekaniu, chcąc sprawiać wrażenie właśnie takiego słabego psychicznie?
- Ale mnie byś zabił? Jakbyś był w stanie uwolnić swoje wielkie, ostre kły zza kagańca? – domyśliłem się – To słaby z Ciebie egzekutor. Na maskotkę nadajesz się znacznie lepiej – oznajmiłem mu, dla odmiany próbując go polizać po drugim uchu, ale miałem tam gorszy dostęp. Więc zadowoliłem się szarpnięciem wargami za to pierwsze. Niech poczuje trochę bólu i niech lepiej nie zapomina, że mogę z nim zrobić, co tylko będę chciał.
- Mówiłem Ci – interesuję mnie... bo jesteś moją maskotką, która ma mnie zabawiać rozmową. Ale jeśli chcesz… a w zasadzie niezależnie czy chcesz… możemy się zabawić i w inny sposób – poinformowałem go, wodząc pyskiem po jego przednich łapach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Możliwe- Kolejna nie pełna odpowiedź. Sam nie byłem pewny czy zabiłbym go. Okaleczyć pewnie tak ale czy zabiłbym? Nie wiem. Słuchałem tego co dalej mówił.
-co masz na myśli- Zadałem pytanie, nie byłem pewny co ten ma tym razem na myśli.
-Nie nudzi ci się to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Ciężko westchnąłem, słysząc jego zdawkowe odpowiedzi.
- Przecież Ci mówiłem, że Twoim zadaniem ma być również zabawianie mnie, jako maskotki. Więć… mów coś więcej – ofukałem go, powoli z niego wstając, by podejść do niego od przodu i zerknąć w te jego intrygujące, niebieskie oczy.
- Nie, nie nudzi mnie to. Podoba mi się Twoje silne, umięśnione ciało. A co mam na myśli? Nie domyślasz się? – spytałem, uśmiechając się do niego. Zbliżyłem pysk do jego pyska i wypuściłem powietrze prosto w jego nozdrza. Tak mało mu brakowało by mnie użreć, a z powodu kagańca nie mógł tego zrobić. Byłem pewien, że musi go tu frustrować. I to mi zarzucał tę cechę?
- Chciałbym… Cię zdominować. Potraktować jak lwicę. Co ty na to… moja maskotko, zabaweczko? – spytałem, uśmiechając się do niego szeroko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Nie mam ochoty cię zabawiać- fukąłem w jego stronę. Kiedy zaś dmuchnął mi powietrzem w nos warknąłem no jakby nie kaganiec to już by poczuł moje kły na swojej mordzie.
-Nie jesteś w moim typie- Rzuciłem w jego stronę. Również spoglądałem mu w oczy. Nie miałem zamiaru do tak ustępować. Nie pokaże mu spuszczając wzrok, ze w jakikolwiek sposób sie go obawiam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Pokręciłem przecząco łbem, tak na pierwsze jego stwierdzenie jak i na drugie.
- Mówiłem Ci, że Twoje zdanie nie ma tutaj znaczenia. Jesteś maskotką, która ma wypełniać moje polecenia – przypomniałem mu – A po drugie… chyba znowu zapominasz, że niewykonywanie rozkazu się źle kończy – dodałem. Bawiła mnie jego wściekłość i ta bezbronność. Mógł sobie szczerzyć kły, ile tylko chciał a i tak nic mu z tego nie przychodziło. Wpatrywałem się mu wyzywająco w oczy jeszcze przez chwilę… a później doszedłem do wniosku, że nie ma to sensu. Zrobiłem parę kroków, by stanąć między jego przednimi i tylnymi łapami, po czym zbliżyłem pysk ku jego wrażliwym rejonom. Wypuściłem w tamtą stronę ciepłe powietrze, tak zbliżając swój pysk, by mógł poczuć moje wibrysy na swoim ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Odpuściłem sobie już odpowiadanie mu. Było to męczące ten swoje ja swoje i tyle. Niezbyt dobra sprawa i komunikacja. Nie zmieniało to faktu, że obserwowałem go z większą uwaga. Tym bardziej po tym co wcześniej powiedział. Poczułem powietrze jak i jego wibrysy i ponownie przeszedł mnie dreszcz. Poruszyłem łapą tak by z kolanka mu przywalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Wypuściłem powietrze i niespodziewanie zostałem walnięty spętanymi łapami w łeb. O tyle dobrze, że byłem wystarczająco blisko, że nie mógł mnie ciąć pazurami. Warknąłem w odpowiedzi.
- To nie było zbyt mądre… mogłem odruchowo kłapnąć pyskiem, a tego chyba byś nie chciał? – oznajmiłem mu, odsuwając się od niego, by dla odmiany zajść go centralnie od tyłu, od razu próbując jakoś przycisnąć jego ogon łapą do ziemi, by mnie nim nie uderzał.
- Pewnie nie miałeś nigdy okazji na takie zabawy? – domyślałem się, gładząc go pyskiem po umięśnionym zadzie a następnie wodząc po jego silnych nogach.
- Niby potężny… a i tak mogę z Tobą zrobić, co tylko chcę – napawałem się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Trudno, takie życie- Odparłem mu z przekorą. Zaśmiałem się jednak an jego słowa.
-A niby skąd możesz o tym wiedzieć- Tak mistrze dedukcji do prawdy. Warknąłem czując jak ten nadepnął mi na ogon. nie lubiłem tego i nie omieszkałem tego dać pokazać przez warknięcie. Czując jak ten gładzi mnie pyskiem zmarszczyłem nos. Było to przyjemne i w ogóle miłe ale nie bardzo podobało mi się okoliczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Rozegrane poza forum napisał:
Naprawdę nie wiedział, jaki mam plan? I o co mi chodzi? Rzuciłem się więc na niego, demonstrując mu, co miałem na myśli. Bardzo dogłębnie. Więzień rzucał się, szarpał... ale tak naprawdę byłem pewien, że skrycie mu się podobało. Było to widać po pewnych częściach jego ciała. Zadowolony, że ujarzmiłem bestię, straciłem czujność, opuściłem gardę. Szybko zostałem ukarany, gdy mojego więźniowi udało się uwolnić łapy, na szczęście nie pozbywając się kagańca. Zostałem mocno podrapany po pysku, ale koniec końców poskromiłem go... przy okazji kolejny raz go dominując. Związałem mu przednie łapy i po chwili na nim zasnąłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Obudziłem się następnego dnia... wyjątkowo wyspany. Dawno mi się tak przyjemnie nie spało - kwestia chyba i wydarzeń z poprzedniego dnia i wyjątkowo wygodnego posłania. Otworzyłem oczy i trochę się powierciłem, aby się upewnić, że moje łoże również się obudzi. I tak miał szczęście, że nie przeciągnąłem się, ostrząc pazury, jak niektóre lwy miały w zwyczaju.
- I jak tam Ci się spało, moja ty maskotko? - spytałem się go, próbując go skubnąć delikatnie w ucho - Jakieś przemyślenia przez noc? - dodałem, uważnie mu się przyglądając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Trudno było sie wyspać w takich warunkach z lwem na sobie. No reszta warunków była całkiem w porządku.
-Że jesteś kanciaty- Rzuciłem do niego leżąc. Ruszyłem łbem bardziej aby ten nie chwycił mojego ucha. Wystarczy mi póki co tego memlania go. Samiec za to jak widać wyspał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Cela Manea
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Krainy Stad :: Krwawy Zmierzch :: Pustkowia :: Wąwóz Śmierci :: Lochy-