IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Cela Manea

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
Cierń
avatar
Cela, przejęte na własny użytek przez Manea, była prawdopodobnie od dawna używane przez Krwawy Zmierzch. Niestety poprzedni właściciel trochę ją zaniedbał, więc lew musiał trochę czasu spędzić, nim w końcu udało mu się ją odpowiednio przygotować. Wejście do niej znajduje się na dziedzińcu lochów, który jest zwykle regularnie patrolowany przez lwy, więc potajemne zakradzenie się do środka nie jest łatwe. Po przejściu długim korytarzem dochodzi się do zwężenia, które jest zwykle tarasowane od środka kawałkami drewna. W środku jest duża jaskinia, wyposażone w jakieś wąskie otwory, przez które do środka wpada na tyle światła, że w środku panuje delikatny półmrok. W rogu pomieszczenia można dojrzeć jakieś liany, która może być przydatna w przypadku kontaktu z wyjątkowo nieposłusznymi więźniami oraz mocne skórzane kagańce i kajdany, wyposażone w kościane zapięcia, praktycznie niemożliwe do odpięcia przez lwa, na które dany sprzęt jest założony. W przeciwnym rogu znajduje się cela właściwa - niewielka wnęką, zastawiana grubymi kawałkami drewna od zewnątrz - prowizorycznymi kratami i drzwiami. To w środku można przetrzymywać więźnia, który zamknięty wewnątrz nie jest w stanie otworzyć od środka całej konstrukcji, która jest dość odporna na drapanie, gryzienie czy próby jej taranowania.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Wszedłem do środka, niosąc na grzbiecie dość dużego, umięśnionego lwa, który okazał się być dość niebezpieczny, więc zamiast do jaskini, postanowiłem udać się z nim do lochów. Mało delikatnie zrzuciłem go z grzbietu na ziemię - drań był spory, więc ciężko dyszałem z wysiłku. Podszedłem do rogu pomieszczenia, aby wziąć stamtąd liany i kaganiec. Najpierw tą drugą rzecz założyłem mu na pysk, zamykając skórzane zapięcia - mówienie było możliwe ale o gryzieniu nie było mowy. Po czym ciasno związałem mu lianami najpierw przednie nogi, później zadnie. Zostawiłem go na środku sporego pomieszczeni uznając, że nie ma sensu go zamykać póki co w małej celi w rogu, a sam podszedłem do wejścia do jaskini, zastawiając je od środka badylami, aby więzień nie był w stanie szybko zwiać, jakby się uwolnił, oraz aby nikt nam nie przeszkadzał. Teraz... teraz pozostało mi zaczekać, aż ten odzyska przytomność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Nie czułem tego jak zostałem zrzucony na ziemię. Powoli zacząłem odzyskiwać przytomność. Najpierw otworzyłem powoli powieki. Panowała tutaj ciemność.. Nie zaraz jest jakieś światło. Był półmrok.. dało się coś zobaczyć. Podniosłem lekko łeb, miałem coś na pysku. Bylo to bardzo niewygodne. Chciałem spróbować to zdjąć z pyska ale nie mogłem rozdzielić łap. Przekląłem cos pod nosem.
-Gdzie jestem- Warknąłem i rozejrzałem się. Szarpnąłem po chwili kilkakrotni. Cos krępowało mi łapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Położyłem się na ziemi i rozmyślałem o tym, co draniowi zrobię za to, że mnie okradł. A może nie tyle okradł, co naraził na ogromną stratę. I jak ja teraz odzyskam Bambiego? Nie miałem pojęcia… i to było najgorsze. Z zamyślenia wyrwał mnie ruch. Czyżby mój więzień zaczął odzyskiwać przytomność?
- Gdzie? Chyba łatwo się domyślić. Sam zawędrować na tereny Krwawego Zmierzchu i dalej się na nich znajdujesz – poinformowałem go – Ale tutaj… to ja zadaję pytania – dodałem, wstając powoli z ziemi i podchodząc do niego.
- Kim jesteś? I dlaczego dałeś Bambiemu uciec? – spytałem się, mrużąc oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Nie zbyt mnie interesują stada jakie tutaj są- No coś tam słyszałem i czułem wonie ale nie było to dla mnie takie jasne.
-Nie muszę ci odpowiadać- Rzekłem i tylko zlustrowałem go swymi lodowymi oczyma. Nie poczuwałem się do obowiązku odpowiadania mu na jego pytania. Zastukałem kilka razy swoim ogonem o ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Hmm, przynajmniej był szczery. To mu musiałem przyznać.
- Mnie też nie interesują stada. Miałem kiedyś własne… teraz jestem w tym. Ale sam pytałeś, to Ci tylko odpowiedziałem. Trzeba było nie pytać – warknąłem na niego zirytowany. Bo najpierw zadaje pytanie a później mówi, że odpowiedź go nie interesuje. Coś nie tak ma ze łbem?
- Owszem… nie musisz mi odpowiadać. Ale przeżyć też nie musisz – odpowiedziałem mu, doskakując do jego ogona, przydeptując go lewą przednią łapą do ziemi. Gwałtownymi ruchami chciał oznajmić swoje zniecierpliwienie i irytację? To się skończy nerwowe machanie nim.
- Dobrze Ci radzę, nie wkurzaj mnie! – ryknąłem na niego, prawą łapą uderzając go w zad, bo tam miałem najbliżej, przydeptując mu ogon. Na razie bez wysuwania pazurów – to było tylko ostrzeżenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Owszem, nie muszę- W życiu nic sie nie musi. Kiedy nadepnął mi na ogon, warknąłem i zmarszczyłem mocniej pysk.
-Nie klep mnie jak lwice- Rzuciłem do niego ostrzegawczo. W praktyce obecnie i tak nic mu nie mogłem zrobić.
-Nie chce cie żadna, że samców po zadzie klepiesz?- dodałem kąśliwie w jego kierunku. Może i powinienem zachowywać sie bardziej potulnie? Ale nie miałem ochoty na takie gry i zagrania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Nadepnął ogon, a słysząc w odpowiedzi warknięcie, zmrużyłem wściekle oczy. Jakiś więzień nie będzie na mnie warczał!
- Mogę Cię klepać, ile chcę! Jak jakąś lwicę hodowlaną! Jak zwykłą dziwkę! – odpowiedziałem mu głośnym rykiem. Wkurzał mnie! Wkurzał mnie i to mocno. Puściłem jego ogon łapą, by wziąć dokładniejszy zamach i ciągnąć go w zad… ale tym razem pazurami, przy czym na tyle lekko, by nie zrobić mu głębokich ran, co raczej lekkie zadrapania. W końcu nie chciałem go zabić. A przynajmniej nie od razu.
- A to lepsze od klepnięcia?! Czy wolisz być jednak klepany?! – warknąłem na niego – Nie boisz się mnie, bo jesteś większy i masywniejszy? Ale jak widać i tak jesteś bezbronny. Więc może lepiej zrewiduj swój światopogląd… i się podporządkuj! – warknąłem na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Sam się klepnij w łeb- Rzuciłem w jego stronę. A kiedy ten ponownie mnie klepnął tym razem z pazurami obnażyłem kły. Z chęcią bym go porządnie klepnął.
- podporządkować? Tobie? Jesteś władcą? Kimś ważnym? Wątpię bo nikt cię nie słucha- Rzuciłem z przekąsem w jego stronę. Było to widać przynajmniej an cmentarzu.
-Frustruje cie to, ze każdy ma cie pod ogonem?- dodałem z lekko cwanym wyrazem pyska. Wiedziałem w jakiej jestem sytuacji ale miało to oznaczać, że od razu ma sie mu ukorzyć? Gdzie tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Więzień ośmielił się obnażyć na mnie kły?! Tym razem to przesadził!
- Tak! Jestem kimś ważnym! Twoim właścicielem! Złapałem Cię! A teraz jesteś mój! – wydarłem się na niego. Nie byłem pewien, czy taki był plan lwa… ale jego słowa mnie ubodły. Owszem, kiedyś byłem kimś ważnym. Byłem władcą swojego małego stada. A ten wypominając mi, że jestem tylko zwykłym lwem... wkurzył mnie. Jego słowa mnie zabolały. I dały do myślenia… bo niby skąd on to wiedział? Aż tak było to widać tam na Cmentarzysku?
- Gówno prawda! Nic mnie wcale nie frustruję! I nikt nie ośmieli się mnie obrażać! – ryknąłem głośno. Trzy zdania… i chyba niestety trzy kłamstwa. A świadomość tego jeszcze mocniej działała mi na nerwy. Doskoczyłem do niego, chwytając go kłami za kark. Nie tyle, by go zranić, co bardziej by go przytrzymać w atawistycznym geście dominacji.
- Odwołaj to! Odwołaj natychmiast! Bo jak nie… – nie skończyłem, bo jeszcze nie byłem pewien, co mu zrobię. Trochę tortur? One byłyby chyba odpowiednie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Warknąłem czując jego kły.
-Czyli frustruje- Powiedziałem krótko, tak przynajmniej mi się wydawało po tym jak się zachowuje. Nie podobało mi sie to jak ten trzyma mnie za kark ale nie bardzo miałem co w takim momencie zrobić.
-To co mi zrobisz?- Jakos sam nie wiedział? a może taki był jego cel abym sam się domyślił co może mnie spotkać. Tak nie byłem domyślny i może za bardzo igrałem z samcem. Byłem jakby nie patrzeć na ich ziemi ale cóż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Wkurzał mnie! On mnie coraz bardziej wkurzał! Byłem wściekły! Miałem ochotę go zabić! Puściłem jego kark… bo jeszcze trochę i bym z nerwów mu go przegryzł. Wkurzył mnie! Bardzo!
- Co?! To wyzwanie?! Mogę z Tobą zrobić wszystko! – wydarłem się na niego, obchodząc go i stając naprzeciwko pyska leżącego na boku (?) lwa.
- Myślisz, że co? Że Cię pogryzę a później puszczę wolno?! Nie rozumiesz, że mogę Cię tu trzymać długo? Dniami, tygodniami, miesiącami… a może nawet latami?! A na końcu zabić?! – wydzierałem się na niego, zbliżając swój pysk, do jego pyska, spoglądając mu wyzywająco prosto w oczy. Gdyby nie kaganiec to mógłby mnie ugryźć… to musiało go irytować.
- Pytam ostatni raz… kim jesteś? Jeśli nie odpowiesz… to będzie boleć! – ostrzegłem go, dysząc mu prosto w pysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-To nie ja tutaj krzyczę, to nie mnie coś ugodziło- powiedziałem patrząc na niego kiedy ten był przede mną. Gdyby nie kaganiec i te liny to nie byłby taki hardy. Trochę mnie to irytowało i szarpnąłem się ale to na nic. nie byłem w stanie rozerwać w taki sposób tych więzów.
-Jak to kim?- Zaśmiałem sie pod nosem- Zwykłym wędrowcem- Powiedziałem lekko szczerząc kiełki w uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Nie podobało mi się to, że ten zerkał na mnie… jakoś tak bez strachu! Ale… ale to było tymczasowe! Za chwilę będzie się mnie bał! Byłem tego pewien! Widziałem, jak jego spore mięśnie się spinają… oczywiście niepotrzebnie. Związany lianami nie mógł się uwolnić.
- Masz mnie za idiotę? Zwykłym wędrowcem?! Uwierz mi, wiele lwów spotkałem… i umiem rozpoznać zwykłego wędrowca! – warknąłem na niego – Gdybyś był wędrowcem, to byś się mi nie wpierdalał! To by mój Bambi nie zwiał! To byś się kulił ze strachu a nie stawaił! – warknąłem, zbliżając dla odmiany pysk do jego łopatki, lekko go w nią trącając a następnie podszczypując zebami.
- No i umówmy się… wędrowiec nie byłby taki duży, taki silny, tak dobrze zbudowany – dodałem, wodząc pyskiem po jego przednich łapach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-A skąd taka pewność? Lubiłem pracować nad sobą aby właśnie nie byc taka trzęsąca się galareta- Nadal utrzymywałem, że jestem wędrowcem i tyle.Obserwowałem go, nawet kiedy zaszedł mnie od strony łopatki.
-Znam tego jelenia i tyle, kumpel a co zazdrosny, że potrafiłem zakumplować się z nim a ty nie?- uniosłem lekko brew robić cwana minę. Czułem jak mnie podszczypuje i lekko położyłem uszy po sobie. Nie ze strachu a raczej hm... z zakłopotania które wyszło z powodu tego jego gestu?
-Przestań!- Warknąłem do niego kiedy ten wodził po moich łapach swoim pyskiem. Szarpnąłem się chciałem jakoś go trzepnąć łapa w ten pysk... tak.. spróbować to dobre określenie tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Prychnąłem słysząc jego zapewnienia i pokręciłem przecząco łbem.
- Lubisz nad sobą pracować? I wcale nie jesteś… nie wiem kim… wojownikiem… ani szpiegiem? – dopytywałem z pogardą. Byłem pewien, że musi mieć jakąś rolę tego typu. Był zbyt silny i zbyt umięśniony – Gdybyś był trzęsącą się galaretą nie czekałoby Cię tyle bólu. Im jesteś wytrzymalszym… tym mocniej dostaniesz – stwierdziłem zgodnie z prawdą.
- Kumplowałeś się… z Bambim? Przecież to roślinożerca! – warknąłem z pogardą. Nie mieściło mi się w głowie, aby nazwać „kumplem” kogoś, kto jest wegetarianinem – Nie, nie próbowałem się z nim zaprzyjaźnić. Jelenie są do jedzenia! Do zabawiania się z nim! W ostateczności do… służenia! W sumie… jeśli uważasz jelenia za równego sobie… to też mogę Cię zakwalifikować do tej grupy. Do jedzenia się nie nadajesz ale… zabawianie się Tobą lub służenie mi? Mam nadzieję, że Ci się taka perspektywa podoba! – oznajmiłem mu i tylko się zaśmiałem, jak ten zaczął wymachiwać spętanymi łapami.
- A co ty taki niedotykalski? Zdziwiłbyś się… gdybyś wiedział z iloma samicami… i z iloma samcami się zabawiałem – oznajmiłem mu, wodząc pyskiem po jego podbrzuszu i wypuszczając ciepłe powietrze w jego wrażliwe rejony, po czym zacząłem go delikatnie podgryzać po zadnich łapach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
W normalnych warunkach pewnie tez nie kumplowałbym sie z jeleniem. Jednak Firkraag był przyjacielem rodziny, mojej matki, więc tym bardziej był kimś dla mnie ważnym. Może nie utrzymywałem z nim jakiś dobrych relacji to jednak...
-Nie obchodzi mnie to jak grupujesz innych- Jego wartości i inne takie... To nie było to co mnie interesowało w jakikolwiek sposób. Po jego słowach z mojego gardła wydobył się chrapliwy warkot. Nie podobało mi się to do czego to... zmierzało? Czułem jego pysk, jego nos i oddech i to w rejonach , które nie są dostępne od tak dla każdego. Jakbym mógł to bym się? Zarumienił z tego powodu? z zmieszania? Tak lubiłem samce może to skutki wychowania gdzie to głowni z nimi spędzałem czas? A może coś innego. Czując jak ten mnie zaczepia, moje tylne łapy przegryzłem lekko wargę. Przeszedł mnie dreszcz i zjeżyła mi sie sierść na grzbiecie.
-Zostaw- Warknąłem i pacnąłem go ogonem w pysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Pokręciłem przecząco łbem.
- Mnie… w zasadzie też nie powinno interesować, jak grupujesz innych… ale dziwi mnie, że ich nie grupujesz. I że byłeś gotowy ryzykować życie dla jakiegoś… jelenia. Ty Bambifilu! – warknąłem, znowu się irytując, jak sobie przypomniałem, że straciłem przez niego rogatego.
- Bambi miał być moim zwierzątkiem jaskiniowym… ale ty chyba się również sprawdzisz w tej roli – stwierdziłem, rozbawiony jego warkotem. Widziałem, jak ten się spina. Zinterpretowałem to jako strach. Słusznie? Wreszcie zaczął tracić pewność siebie i pokazał emocję, gdy dotarłem do jego wrażliwych rejonów.
- Czyli się boisz? Owszem… jednym ugryzieniem mógłbym Cię wykastrować. Ale nie martw się – nie zamierzam tego zrobić – pocieszyłem go, po czym ryknąłem, gdy walnął mnie ogonem. Odruchowo próbowałem go w niego ugryźć, ale jeśli od razu go zabrał to chapnąłem go w zadnie łapy, być może zawadzając o liany, które je ciasno pętały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Bac się ciebie?- Za dużo sobie pozwala ten parobek. Co prawda nie odpowiada mi to, ze ten kręci się koło mojego zada i tamtych okolic ale raczej to normalne. Wątpiłem aby na ogół samce lubili jak inne obce samce ich tam zachodzą. Nie trafił mi w ogon, po uderzeniu do razu zabrałem go aby właśnie uniknąć takiego ugryzienia. Za to otrzymałem kolejne ogryzienie i ryknąłem. Co on sobie myśli! Plusem był fakt, że liany zostały naruszone a to tylko kwestia czasu abym mógł łapy oswobodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Spiorunowałem go wzrokiem, mając coraz mocniejsze wrażenie, że on mnie specjalnie denerwuje.
- A co? Niby nie boisz się mnie?! To tylko świadczy o Twojej głupocie! Powinieneś się mnie bać! – ryknąłem na niego. Byłem wściekły! Jak on śmiał mnie prowokować! Trafiony ogonem, próbowałem go za niego ugryźć, ale drań zdecydowanie wiedział, jak się zachowam, bo nim umknął. W sumie nie było trudne zgadnąć, że chapnę zębami na to, co mnie uderzyło – było to w końcu zachowanie odruchowe. Przynajmniej go ugryzłem w łapy i uśmiechnąłem się, słysząc jego ryk.
- Nie rycz tak, nie rycz. Nic Ci to nie da! – oznajmiłem mu, wodząc pyskiem po jego zadnich nogach, począwszy od silnych łap a skończywszy na umięśnionym zadzie. Czekałem tylko, aż mnie spróbuje uderzyć ogonem… a tym razem go chwycę. Mogłem to co prawda zrobić bezpośrednio… ale chciałem się zabawić.
- Ryczysz z bólu? Fizycznego czy bólu zranionej dumy? A może z wściekłości i bezradności? Z żalu? – dopytywałem rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Ryk czy warkot tutaj nic nie da ale gadanie też nie zdaje się nazbyt dużo. Poruszyłem mocniej tylnymi łapami. nie było to szarpanie. Sprawdzałem jak sprawuje się liana. W między czasie odezwałem się.
-Czego ty w końcu chcesz- Rzuciłem w jego stronę, nie uderzyłem go ogonem ale tylko zastukałem nim ponownie o ziemie.
Nie miałem zamiaru odpowiadać na jego pytanie bo co to da?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Gdy tylko usłyszałem jego słowa, to zmrużyłem uczy i uszczypnąłem go mocniej w zad. Nie do krwi, ale na pewno odczuwalnie, być może nawet boleśnie.
- Nie takie pytanie Ci zadałem! – warknąłem i już miałem go ugryźć, gdy… gdy zacząłem się zastanawiać nad jego słowami – Dobre pytanie… w sumie nie wiem – stwierdziłem, okrążając go, przy okazji próbując przydeptać mu po drodze ogon, jeśli nie zdążył z nim umknąć.
- Nastawiałem się raczej na zemstę za stratę Bambiego. - oznajmiłem mu, stając za jego grzbietem i wodząc pyskiem po jego boku – Byłby z Ciebie niezły dywanik – zauważyłem po czym położyłem się brzuchem na jego boku – Chociaż zamiast zemsty… może bym Cię zostawił? Darował Ci życie i trzymał jako zwierzątko jaskiniowe zamiast Bambiego? – zastanawiałem się na głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Warknąłem lekko po jego kąśnięciu. .Nie dałem sobie nadepnąć na ogon. milczałem nie gadałem z nim. niech wyrzuci z siebie to co go trapi czy inna tam pierdołę.
-Nie mam zamiaru być twoją zabawką- Powiedziałem po tym jak ten uwalił mi się na bok. Ciężki bydlak był. Poruszyłem się i spróbowałem łapą tylna go drapnąć. Miałem związane ale nie na tyle bym nie mógł sobie je ich zginąć. Nie mogłeś iść ale tak poruszać owszem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Zaśmiałem się… po prostu się zaśmiałem na jego uwagę, która była strasznie naiwna.
- To czy masz zamiar czy nie masz… nie ma żadnego znaczenia. Jesteś moim więź… – mówienie do niego przerwałem nagłym ryknięciem, gdy ten zaczął machnięciem zadniej łapy mnie boleśnie drapnął. Sięgnąłem swoją lewą zadnią łapą (zakładając że on leżał na swoim prawym boku), aby przycisnąć jego obie zadnie kończyny do ziemi. Jeśli szarpał, to wyciągnąłem pazury i wbiłem w nie, by go powstrzymać od uporu, chociaż robiąc tak mogłem przerwać resztki lian, o czym obecnie nie myślałem.
- Jeszcze raz mnie drapniesz to odgryzę Ci zadnie łapy! – ostrzegłem go, chociaż nie miałem w planie tego robić. Nie chciałem, by moja nowa zabaweczka się wykrwawiła. Pyskiem próbowałem sięgnąć do jego łba, by skubnąć wargami jego ucho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
No i trafiony a taki był pewny siebie. Co myślał, że może się tak uwalić i będę sobie grzecznie to akceptował bez woli walki? Jestem wojownikiem, może nie tym najlepszym ale jednak. Tak szarpałem sie liczyłem an to aby liany sie na tyle uszkodziły bym mógł tylne łapy uwolnić. To tylko krok od tego aby potem nimi spróbować zdjąć kaganiec jak będzie odpowiedni moment. Może nawet udam, ze się jednak poddałem aby ten nic nie przypuszczał i móc potem jakoś pysk uwolnić albo przednie chociaż.
-Widzę, że lubisz grozić- dodałem szczerząc cwanie swój pysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Cela Manea
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Cela Taihen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Krainy Stad :: Krwawy Zmierzch :: Pustkowia :: Wąwóz Śmierci :: Lochy-