IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 TBD [Mane x Freya]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Cierń
avatar
Nie miałem nic konkretnego do roboty i… i dziwnie się z tym czułem. Przez lata byłem przyzwyczajony do wielu obowiązków, wielu zadań, którymi musiałem się zajmować. A nawet, jeśli nie robiłem niczego konkretnego to planowałem. Dni, miesiące, lata. Wszystko lubiłem mieć z dużym wyprzedzeniem zaplanowane, wszystkie możliwości przewidziane. Co mi z tego wszystko wyszło? Niewiele. Okazało się, że nawet najlepsze plany mogą się posypać a sam zostałem wygnany z krainy, którą miałem zamiar rządzić. Cóż, zdarza się… parę błędów, które przekreśliły całą moją przeszłość i przyszłość. A teraz? Byłem w innym miejscu, w innej krainie i w zasadzie… nie musiałem niczego robić. Planować? Po co, byłem zwykłym członkiem, któremu nikt nie ufał. Zadania? Tutejsze lwy stały znacznie niżej w rozwoju cywilizacyjnym, jak to można byłoby określić i nie zajmowały się zaawansowaną polityką, spiskami, knuciem intryg – tym wszystkim, do czego byłem przez lata przyzwyczajony. A ja… po prostu się nudziłem. I by jakoś zabić tę nudę, lubiłem wybierać się na dłuższe spacery, przechadzając się bez konkretnego celu wolnymi terenami. Obecnie zrobiłem sobie krótką przerwę w cieniu jakiegoś drzewa znajdującego się w niewielkiej oazie. Było południe, które spowodowało, że wolałem leniwie sobie poleżeć niż ponownie wychodzić na rozgrzaną sawannę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya wychodząc z terenów lodowych miała zamiar pozwiedzać inne tereny wtedy zauważyła mała sawannę raczej to można nazwać skrawkiem i za to przyjemną oazę. W danym momencie zaczynała się rozglądać na wszystkie strony bywając czujna bo nie miała zamiaru tracić ani mini grama czasu bo była w środku podróży. Po chwili zauważyła innego lwa odpoczywającego więc nie chciała mu przeszkadzać. Obeszła teren bardzo cicho nie oddychając żeby go nie zdenerwować bo skąd wiedziała jakie posiada zamiary wobec nieznajomej? W momencie zbliżyła się do wody żeby zaczerpnąć kilka łyków chcąc ugasić pragnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar


Leżałem spokojnie w trawie… i chyba byłem mocno zmęczony, bo w pewnej chwili usypiający dźwięk wiatru i hipnotyzująco kiwające się źdźbła trawy tak mocno zaczęły na mnie działać, że zacząłem usypiać. Walczyłem z tym… ale niestety okazało się do silniejsze ode mnie i w końcu całkiem zasnąłem. Mogło to być słabo widoczne z boku, bo oczy i tak miałem osłonięte łapami, zasłaniając je przed słońcem. W końcu… w końcu coś mnie obudziło. Jakiś dźwięk? A może zapach? Zacząłem analizować, udając że dalej śpię, co też mogło mnie wybudzić… i wtedy ją zauważyłem. Nad wodą była jakaś… lwica. Całkiem niezła, musiałem przyznać. Piła wodę? Nie zauważyła mnie? Raczej musiała mnie dostrzec, ale chyba nie uznała za stosowne przyjść, przywitać się i przedstawić. No to trochę mało uprzejme z jej strony… chociaż i tak by się pewnie tłumaczyła, że nie chciała mi przeszkadzać, jeśli ją o to spytać. Wstałem powoli, leniwie się przeciągając i skierowałem kroki w jej stronę.
- Hej, jestem Mane – powiedziałem już ze sporej odległości, by jej nie przestraszyć nagłym pojawieniem się. W końcu nie chciałem jej spłoszyć… a wręcz przeciwnie. Chciałem uśpić jej czujność, aby móc podejść bliżej. Kim była? Co tutaj robiła? Jakie miała plany? Warto było się dowiedzieć, chociaż mój cel był zgoła inny. Po prostu… po prostu mi się podobała. Ładna była. Zwinna i silna. Dobra na jednorazową przygodę… a może nawet na coś dłuższego?
- Co porabiasz? – spytałem trochę głupio… bo chyba było widać, ze pije. Ale… ale mogłem pytać o szerszy horyzont czasowy. No nie ważne. W każdym razie najważniejsze było ją zagadać i uśpić jej czujność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya była bardzo spokojna w dodatku posiadała przemiłe usposobienie dzisiaj dlatego nie chciała żadnych przepychanek ale jeśli będzie trzeba to już stanie się ostatecznością. Gdy zauważyła jak zaczynał zasypiać nieznajomy to trochę mu przyglądała myśląc, że jest niezły. Kremowa była bardzo wymagająca jeśli chodzi o wygląd czy charakter. Mało kto jej się podobał, no może Sekhmet był w typie Freyi też. Po kilku minutach usłyszała szelest czyżby obudził się samiec oby nie miał jakiegoś złego humoru bo naprawdę chciałaby odpocząć czy też mile pogawędzić przy oazie. Usiadła na zadzie spoglądając swoimi zielonymi ślepiami.
- Hej, jestem Freya. Miło mi Ciebie poznać - rzekła spokojnym tonem głosu. Ogółem zastanawiała się nad znalezieniem w końcu partnera. Nadal zielonooka była czujna więc ciężko będzie jej uśpić czujność. Była trenowana przez ojca Myra żeby stała się silną i zwinną lwicą. Jednakże pewność siebie zarówno miała ale jedynie pokazywała tę cechę w ostateczności bo czasami może ją to zgubić.
- Ja? Zwiedzam tereny, ponieważ ciekawa świata. A Ty? - spytała się uderzając ogonem o skałę. Wcześniej popijała wodę ale przerwała po przedstawieniu się i wypowiedzeniu dalszych słów na jego pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Zacząłem podchodzić do lwicy, starając się do niej zagadać i ciesząc się, że ta jest spokojna i nie zamierza uciekać. Nie bała się? Nie niepokoiła? Obcy lew podchodził do niej w nieznanym terenie… a ta rozmawiała, jak gdyby nic. Bardzo odważne… albo bardzo głupie. Te dwie rzeczy są oddzielone tak cienką linią, że czasami ciężko stwierdzić, gdzie się kończy jedno a zaczyna drugie.
- Freya? Ładne imię – pochwaliłem ją, chyba tylko po to, by się jej przypodobać. Uważałem, że nazywanie jednym imion ładnymi, innych brzydkimi, nie ma żadnego sensu. Imię to imię. A takim prostym stwierdzenie, że podoba mi się jej konkretne, chciałem tylko zdobyć jej sympatię, rozkojarzyć ją i przedłużyć rozmowę o te kilka dodatkowych sekund, które pozwolą mi się do niej zbliżyć. Gdy byłem bliżej, to zacząłem dostrzegać, że nieznajoma jest silna i zwinna… co może niejako tłumaczyło, dlaczego się nie boi. Święcie wierzyła, że sobie z każdym poradzi? Najgorsze, że to mogła być prawda, bo całkiem… nieźle wyglądała.
- Ja? Też zwiedzam. Świat jest fascynujący – zgodziłem się, zastanawiając się, jak mogę gadać takie brednie. Zwiedzenia? Świat ciekawy? Świat był straszny. Nienawidziłem go. A to, o czym marzyłem, to powrót do krainy, gdzie się urodziłem. I żałowałem, że kiedykolwiek ją opuściłem. Naprawdę ona zwiedziała i jej się to podobało? Ku mojemu zszokowaniu byłem zmuszony przyznać, że zdaje się mówić… szczerze. Zaskakujące.
- A skoro zwiedzasz te tereny, to znaczy, że pochodzić z innych? Opowiesz coś o nich? – zagadałem do niej. Skoro tak ją geografia interesowała… to liczyłem, że zacznie długo i wyczerpująco mówić o innych miejscach, skupiając się na opowieści a nie zwracając większej uwagi na to, co robię. A wtedy… wtedy to będę w stanie wykorzystać. Jeśli więc miałem ku temu dobrą okazję, to doskoczyłem do niej, próbując ją powalić, przycisnąć do ziemi i chwycić zębami za kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lwica była cały czas uważna na tyle żeby nie rozkojarzyć podczas rozmów z nieznajomym bo nadal go nie znała. Właściwie nie okazywała na tyle strachu żeby on to widział na własne oczy. W danym momencie usłyszał jakby komplement.
- Dziękuję - rzekła krótko nie mówiąc dalszych słów. Nie miało sensu tak naprawdę, bo co będzie chwaliła się jaka jest i te podobne, przykro mi ale nie jest z tych.. W danym momencie zauważyła jak zbliżał się w jej kierunku wtedy wstała z zada obserwując Mane ze wszystkich stron. Nie znała nadal jego zamiarów więc więcej czujności nie zaszkodzi według niej.
- Zwiedzasz? co dokładniej? - spytała się patrząc mu w ślepia jakoś nie potrafiła mu w to uwierzyć ale cóż czas pokaże. Nie będzie jego oceniać pochopnie po jego słowach. W dodatku zdawała sobie sprawę że mógł tylko upodobać się żeby nie zrobić z siebie ofiary czy idioty.
- Ja pochodzę z góry dokładniej Lodowych Grzyw - rzekła nie chętnie to mówiąc bo naprawdę wolała przemilczeć ten fakt. Nie z powodu że wstydzi się swojego pochodzenia ale na bezpieczeństwo.
- Mogłabym opowiedzieć, to nie problem - rzekła krótko obserwując nadal nieznajomego. Gdy zauważyła jak doskoczył w jej kierunku to niestety ale nie udało mu się przycisnąć do ziemi. Samica przygwoździła swoimi łapami mocno żeby nie wyrwał się od tak.
- Widzę że urządzasz na mnie polowanie, czy zalotne podskoki mój drogi? - spytała się ukradkiem zastanawiając czy faktycznie chciał uspać jej czujność na tyle żeby zaatakować od tak. Freya była silną lwicą więc Mane musiał naprawdę mocno postarać żeby ją powalić na ziemię i przetrzymać na dobrą sprawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Lwica niestety była nad wyraz uważna i ostrożna. Czujna jak ważka, jak to się mówi, o ile oczywiście w Afryce są ważki. Podziękowała za komplement, łykając go jak pelikan rybę. Wyglądało chyba na to, że mi ufa… co oczywiście wykorzystałem, podchodząc do niej bliżej. Ale nie na wiele mi się to zdało. Wstała, jakby się spodziewając, jakie mogę mieć zamiary. Jej pytanie… mnie zaskoczyło, zbiło z pantałyku.
- No… no zwiedzam. To samo co ty, jak widać – odpowiedziałem. Bo przecież sama mówiła, że zwiedza. Więc skoro ona coś zwiedza… no to ja też mogę to zwiedzać – Jak chcesz… to możemy zwiedzać razem – zaproponowałem jej szybko, by nie dopytywała dalej o konkretne zwiedzane miejsce. Zwiedzam to zwiedzam – po co niepotrzebnie drążyć temat?
- Góra Lodowych Grzyw… a tak… słyszałem. To bardzo… bardzo górzasta góra. A Lodowe Grzywy… tak bardzo lodziaste i grzywiaste – plotłem trzy po trzy, nawet nie zastanawiając się nad tym, co mówię a raczej skupiając się na lwicy, do której starałem się podejść bliżej. W końcu uznałem, że jestem wystarczająco blisko i skoczyłem do niej, próbując ją przygwoździć do ziemi. Niestety nieskutecznie, bo złośliwa lwica mocno się zaparła, uniemożliwiając mi powalenie jej.
- A jaka jest różnica?! – prychnąłem. Bo polowanie czy zalotne podskoki… chyba wychodzi na jedno. Znowu ponowiłem atak, próbując łapami jakoś ją podciąć, klatką piersiową naparłem na nią starając się ją powalić a zębami próbowałem ją chwycić w geście dominacji za kark by ją w razie możliwości przycisnąć do ziemi i poddusić. Ale czy dałem radę z silną i zwinną lwicą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lwica była nad wyraz silna że nie pozwoli siebie powalić, a pewnie mu chodziło o to no cóż co za niewyżyty z niego samiec. Freya spojrzała się jadowitymi ślepiami spoglądając wciąż na niego.
- Ale pytam się w jakich miejscach byłeś? - spytała się zastanawiając czy naprawdę on tak gada bez sensu, najwyraźniej tak bo nie trzyma się logiki według niej. Kremowa lubiła robić ofiarę z niego w tym momencie bo przynajmniej jest zabawnie ale no cóż można jedynie przyznać, że uroczo gada bez sensu.
- Aha, czyli nic nie wiesz o tym stadzie, że tak gadasz bez sensu drogi Mane - rzekła prosto z mostu. Nie obwijała bawełnę swoich słów. No cóż charakterek ojca dawał się we znaki. Nic jej nie brakowało tym bardziej uroczej postury po mamusi z której była bardzo dumna. Freya zrobiła kilka kroków w tył, a potem na boki chcąc zmylić Mane bo wiedziała że coś kombinuje dlatego jeśli próbował naprawdę ją powalić to niestety ale on zostanie przygwożdżony do ziemi.
- Wiesz duża... - rzekła chłodnym i donośnym głosem pokazując białe kiełki przy nim. Lwica cały czas zapierała się nie dając mu obezwładnić.
- Nie tak szybko Mane - odparła nie dając się powalić na ziemię tym bardziej poddusić. Kremowa znowu go powaliła na ziemię trzymając go łapami.
- I znowu leżysz.... - zaśmiała się dominując w tej sytuacji. Ciekawe co nowego wymyśli zanadrzu żeby w końcu ją powalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Miałem wrażenie… że ona coś podejrzewa. Jakoś tak… zbyt uważna była. Zaczęło mnie to nie pokoić.
- W miejscach? W wielu, bardzo wielu. W dużych miejscach i małym. I w takich średnich – gadałem cokolwiek, bo nie miałem pojęcia o co jej chodzi. O nazwy geograficzne? – No… na pustyni… dzikich wiatrów. I na… równinie… równinie stumetrowego kaktusa  - wymyśliłem coś na bieżąco. Niech tylko stwierdzi, ze nie ma takich miejsc… to zarzucę jej ignorancję i brak wiedzy.
- Jak to nic nie wiem – prychnąłem – A może wiem więcej od Ciebie. A skoro wiem lepiej od Ciebie, to jak możesz należycie ocenić moją wiedzę? Ignorancja z Ciebie wychodzi – odpowiedziałem jej, obracając lwa ogonem, jak to się mówi.

Rzuciłem się na lwicę, ale niestety nie udało mi się jej powalić. Okazała się być silniejsza, zwinniejsza a przede wszystkim uważniejsza niż się spodziewałem. Najłatwiej by było, gdyby pierwszy atak skończył się kompletnym zaskoczenie i pełnym sukcesem. Bo gdy niestety nie wykorzystałem tego jakże potrzebnego atutu, to też nie dałem rady jej od razu powalić i zamiast szybkiego starcia, doszło do przedłużającej się walki.
- Jak duża? – odpowiedziałem, próbując na nią naprzeć i ją powalić, co mi póki co nie wychodziło. Nie tylko nie wychodziło… w wyniku jej kontrataku sam zostałem powalony i przyciśnięty. Szarpnąłem się, próbując się spod niej wydostać.
- Ej! Zejść ze mnie! Puść! – ryknąłem, starając się wyszarpnąć, jakoś pod nią przekręcić, by ją z siebie zrzucić… i ją natychmiast przygnieść. Takie przedłużające się zapasy? Bardziej na wymęczenie przeciwnika? Tak to na razie wyglądało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya nie była głupia żeby od tak się złapać krwioziemcowi niech sobie nie myśli, że posiada taką głupią lodową księżniczkę przed sobą.
- Eee... o czym teraz mówisz? bo chyba zaczynam się gubić - rzekła spoglądając na niego z niesmakiem. Wyglądał na głupiego niestety w jej oczach, ale może uda mu się odwrócić ten skutek czymś mądrym.
- Znam tereny pustynne, no cóż lubiłam tam spacerować - odparła krótko okazując dumę. Pewnie myśli, że nic o tym nie wie, a tutaj zonk... a wie nawet więcej niż sobie myśli. Lwica zaczynała się mocno bronić aż do momentu ze nie pozwoliła siebie powalić na pustynny teren. Była silną lwicą gdyż dużo razy trenowała jak skończyła roczek.
- Wyobraź sobie, to nie boli słoneczko - odparła sarkastycznie kończąc zdanie podkreślając słowem "słoneczko". Jeśli będzie myślał że ona go podrywa to niech sobie tak sądzi a bo czemu nie. Górowała nad nim bo leżał na ziemii przygnieciony łapami tylnymi i przednimi lwicy.
- Nie zejdę, a bo co mi wtedy zrobisz kochasiu! - warknęła w jego kierunku. Najwyraźniej zachciało się droczenia z nim, bo jednak miał coś w sobie co przyciągało lwicę do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Lwica zaczynała się gubić? To świetnie, bo im więcej myślała o tym, o co mi chodzi, im bardziej się na tym skupiała, tym powinna mniej uważać na to, co się dzieje. A to była moja szansa, by ją podstępnie zaatakować. Niech więc myśli, niech się zastanawia a niech nie zwraca uwagi na jakieś znaki ostrzegawcze, które mogłyby ją przestrzec przed zbliżającym się atakiem.
- A tak, lubiłaś? A czemu już nie lubisz? – spytałem odruchowo, niemalże automatycznie, nie myśląc nawet o czym mówię, a skupiając się raczej na tym, co zamierzałem zrobić. Lwica… tak blisko. Jeden szybki atak… i mogła być moja.

Zaatakował ją w końcu, ale po chwili zostałem przez nią przygnieciony do ziemi. Wyobrażać sobie? Nawet nie byłem pewien co. I nie chciałem się nad tym zastanawiać. Skupiłem się na walce.
- Dowiesz się, co Ci zrobię! – ryknąłem. Przygniatała mnie przednimi i zadnimi łapami? Nagle szarpnąłem się, próbując spod niej uskoczyć, mając nadzieję, że ta straci przyczepność i się po prostu wywali. A wtedy… wtedy to ja bym ją przygniótł do ziemi. Nie chciałem się z nią droczyć… chciałem ją zwyczajnie poskromić, spętać lub pozbawić przytomności i zabrać do jaskini. A tam… tam się już pobawimy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya nie miała zamiaru poddawać, co jest zabawne to lubi grać aktorkę ze spalonego teatru. Niech sobie myśli, że biedna owieczka zaczyna się gubić ale tak naprawdę nie jest. Kremowa spojrzała się nie skupiając na jego wypowiedzi.
- Ahh te bezsensowne rozmowy z Tobą - rzekła krótko spoglądając na niego uważnie. Na to wygląda Mane lubi bawić się w kota i myszkę. Freya po raz kolejny powaliła krwawego co było naprawdę zabawne.
- Jak kto jest być przygniecionym przez lwicę? fajne uczucie? - spytała się okazując białe kiełki z lekkim uśmieszkiem. Najwyraźniej podsumowała go raz dwa. Kremowa nadal nie dawała mu się zbytnio poskromić ale niech mu będzie była na chwilę zmęczona tą zabawą więc została w końcu przygnieciona przez samca. Po chwili warknęła.
- Złaz ze mnie - warknęła kolejny raz z rzędu. Niestety lwica była w złym momencie jeśli chodzi o przyziemną sytuację u samic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Bezsensowne? Ciekawe, dlaczego tak uważała? W każdym razie nie miałem zamiaru się nad tym zbytnio zastanawiać. Ważniejsze było to, co miałem zamiar robić. Później się pewnie domyśli, że moje bezsensowne wypowiedzi miały tak naprawdę dobrze ukryty sens.
- Zaraz… to… się… zmieni! – ryknąłem, w końcu za którymś razem dając radę ją z siebie zrzucić. Szybko przygniotłem ją, nim zdążyła wstać.
- Tak? A niby czemu! – warknąłem. Ja taki delikatny nie byłem i od razu chwyciłem ją zębami za kark, by nie próbowała się rzucać.
- Poddaj się! I się nie rzucaj! Bo i tak Ci to nic nie da! – zażądałem od niej kapitulacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya spojrzała się krótko na niego zaczynając śmiać przy nim. Naprawdę był zabawny przy niej, aż tak bardzo że zaczynały oczy jej łzawić ze śmiechu. Westchnęła robiąc głęboki oddech chcąc być poważna przy nim. Lwica w danym momencie została przygnieciona w chwili nie uwagi.
- Ależ jesteś silny mój drogi - rzekła krótko, okazują zalotne spojrzenie do Mane. Najwyraźniej trzeba dać mu pochwałę jak dziecku które zrobiło pierwsze kroki w życiu. Miała większy ubaw niż myślała. Ona czuła jak zaczynał ją gryźć w kark a tylko ziewnęła przy nim.
- Ale nudno... ahh ahh - rzekła dając do zrozumienia, że mało się stara żeby jej dogodzić w tej sytuacji. Lwica miała dużo do stracenia w takiej sytuacji, ale chyba nie zajdzie w ciążę z krwioziemcem. Jeśli tak stanie się to trudno, wychowa młode ale wtedy on nie będzie rozścielił praw do bycia tatusiem albo staną się partnerstwem i będzie przykładnym ojcem młodych. Na razie nic nie mówiła na jego słowa jeśli chodzi o poddanie się więc nic nie robiła.
- Gdybyś zauważył mój drogi nic nie robię więc czytaj z mowy ciała - rzekła dając do zrozumienia, że jest słaby w te klocki, a zarazem ślepy jak kret.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Co lwicę tak nagle zaczęło śmieszyć? Nie miałem pojęcia… ale uważałem, że nie powinno być tak jej do śmiechu! Przygniotłem ją… i spiorunowałem wzrokiem, słysząc jej słowa. Silny? To miał być komplement? Czy zniewaga? Bo zabrzmiało to dość ironicznie. Zmrużyłem oczy, uważnie jej się przypatrując.
- A ty zwinna… ale niewiele Ci to pomogło! – warknąłem na nią w odpowiedzi, będąc niemalże przekonanym, że ta sobie robi ze mnie żarty. Wgryzłem się w jej kark, próbując ją przycisnąć i zdominować.
- Nudno? To co ma się dziać, by było ciekawie? Rzucające się lwy to aż taka codzienność dla Ciebie? – skomentowałem, kompletnie nie rozumiejąc jej postępowania.
- Teraz nic nie robisz – wcześniej się rzucałaś! – zauważyłem. Wciąż leżąc na niej, próbowałem sięgnąć pyskiem po jakieś liany z drzewa, pod którym się znajdowaliśmy. Natrafiłem na jakieś? To próbowałem jedną obwiązać jej pysk, by nie mogła mnie gryźć, a drugą starałem się jej zarzucić na szyję, by nawet nie próbowała uciekać. Takie zapewnienie, że na pewno pójdzie za mną a nie będzie próbować głupich sztuczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freyi nadal dopisywał humor ze względu na to, że samiec ją rozbawiał swoim zachowaniem jak zawsze. Nie wiedziała, że lwy z tego stada są takimi głupcami mający mały mózg. Samica nie dawała znaku nawet że myśli była bardzo czujna psychicznie, a fizycznie to już można polemizować.
- Może i jestem zwinna, a czy mi pomoże, nie mów hopsiu kochasiu - rzekła okazując białe ząbki jak śnieg po poranku. Nie robiła żartów z niego, bo tamte słowa były szczere.
- Jeśli sądzisz, że ja żartowałam to jesteś w głębokim błędzie - odparła spokojnym tonem głosu okazując neutralną mimikę. Wygląd twarzy można normalnie odczytać "Nudny jesteś jak flaki z olejem, ale może postaraj się mnie zabawić to może będziesz ciekawszy w moich oczach". Wyczuwała wgryzanie w jej kark wtedy pacnęła mocno ogonem o jego bok żeby to poczuł mocno dając ostrzeżenie że jest za bardzo brutalny jak na samca.
- Zabaw mnie to będzie ciekawie - rzekła z przekąsem w kierunku Mane. No cóż dała mu pole do popisu, a czy to wykorzysta to już jego sprawa.
- Rzucanie się? kpisz ze mnie czy pytasz o drogę? A może zgubiłeś się w swoich słowach drogi Mane? - spytała się wrednie szczerząc kły w jego kierunku. Poczuła jak ją związywał lianami jednakże miała to gdzieś na razie, a jeśli spróbuje zdominować w inny sposób to niech sobie nie myśli, że będzie tak łatwo.
- Bo to jest nudne z rzucaniem się, nie sądzisz drogi Mane? - spytała się pokrótce spoglądając zielonymi ślepiami w niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Na żarty jej się zebrało? To niech lepiej uważa, bo żarty się równie dobrze mogą zaraz skończyć! Kompletnie nie rozumiałem, czemu ona była taka rozbawiona. Chyba powinna być raczej przerażona? Coś z nią musiało być nie tak!
- Kochasiu? Zawsze tak się zwracasz do nieznanych sobie lwów? – spytałem zaskoczony – Nie żartowałaś? I teraz też nie żartujesz? – dopytywałem, będąc kompletnie skołowanym jej zachowanie. To wszystko nie trzymało się kupy! Przecież wadera powinna się rzucać! Powinna próbować się uwolnić! Powinna starać się zwiać. A ona… a ona nic złego nie robiła. Po prostu… po prostu sobie żartowała, jakby to było spotkanie znajomych a nie próba jej porwania! Z nią musiało być coś nie tak!
Chwyciłem ją zębami za kark, próbując ją spacyfikować i nie przejmując się ugryzieniem, którym mnie poczęstowała.
- Zabawić Cię? Chyba coś Ci się pomyliło! Ja nie jestem tutaj, aby Cię zabawiać! Tylko… by się Tobą zabawić! A to jednak pewna różnica! – warknąłem na nią. Nie przejąłem się jej słowami, którymi chyba próbowała mnie skłonić, bym jej nie pętał, tylko pozwolił tak po prostu iść. Jasne! Byłem pewien, że próbowałaby mi zwiać! Mimo jej protestów obwiązałem jej lianą pysk a kolejną zarzuciłem jej na szyję, robiąc z niej prowizoryczną smycz.
- A teraz pójdziesz za mną! Tylko grzecznie! – rozkazałem lwicy, delikatnie ciągnąc za lianę, próbując zmusić lwicę, by poszła za mną prosto do mojej jaskini. Jeśli słabe napięcie nie wystarczyło, to zacząłem szarpać mocniej. Miała za mną pójść! Miałem w planie… się nią odpowiednio zająć. Rzucanie jest nudne? Sprawiała wrażenie, że to lubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya miała totalnie inną taktykę na takich idiotów, z tego względu że on nie potrafił normalnie rozmawiać tylko porywać kogo popadnie. Westchnęła po tamtejszych słowach gdyż nie miała ochoty na jakieś żałości. Nie rozumowała jego toku myślenia ale cóż bywa. Nie czas na spokojne reakcje.
- Kto tam wie, domyśl się - odparła krótko do niego. Nie będzie odpowiadała prosto z mostu. Niech sobie myśli, że łatwo wydusi z niej informacje od tak bo jemu się tak podoba.
- No cóż masz problem Mane, gdyż trafiłeś na ciętą lwicę - rzekła okazując kły w jego kierunku. Nie szczędziła słów sarkastycznych w jego kierunku. Była bardzo podobna do matki z charakteru. W dodatku została związana na tyle, że nic nie mogła powiedzieć ale cóż zamilkła. W końcu wstała ruszając się za nim bo nie miała powodu, a nie że lubi. Co za idiota z niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Ciężko westchnąłem. Chyba trafiła mi się typowa lwica, która jak nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, nie jest w stanie czegoś wytłumaczyć czy wyjaśnić, to zadawala się wyświechtanym stwierdzeniem „domyśl się”. Skąd się taki samice brały? Nie, nie chciało mi się domyślać. Nie chciało mi się podążać jej ścieżkami rozumowania, które zapewne było mocno pokręcone. Nie miałem do tego ani cierpliwości, ani ochoty, ani czasu.
- Ciętą? Każdą lwicę da się spacyfikować! Ja już Cię nauczę kultury! – oznajmiłem jej, obwiązując jej pysk. Taka pewna siebie była? Oj, żeby się wkrótce nie zdziwiła! – Idziemy! – rozkazałem i zacząłem ją na prowizorycznej smyczy zrobione z liany prowadzić prosto do mojej jaskini. I jeśli nie protestowała, to po chwili doszliśmy do miejsca docelowego, a ja zacząłem od przywiązania liany, której koniec był na jej szyi, to jakiegoś stalaktytu czy innego stalagmitu tak, by nie próbowała uciekać. Poszukałem jakiś kaganiec zrobiony ze skóry i kości, który „pożyczyłem” sobie z lochów, po czym starałem się kolejny raz powalić lwicę na ziemię i przycisnąć swoim ciężarem do ziemi. Udało mi się? Jeśli tak, to spróbowałem rozwiązać jej pysk by wcisnąć na niego kaganiec, ciasno zapinając wszelkie paski od niego. I jeśli mi się udało, to lwica spokojnie była w stanie w kagańcu mówić, ale gryzienie było kompletnie niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Samica nie miała wyboru więc szła za nim, mając gdzieś co on sobie myślał o niej. Właściwie spływało ją jak po kaczce. Powiedziała co chciała to wszystko. Tak była cięta nawet nie zmieni tego więc niech przygotuje się na dawkę ironii i sarkazmu. Gdy usłyszała o spacyfikowaniu to w duchu zaśmiała się myśląc sobie "haha ale to z niego idiota, sądzi że lodową łatwo ujarzmi to grubo się myli". Ona ma kulturę nadaną przez swoich rodziców nie potrzebuje kolejnych nauk. Prychnęła jak szła związana ale cóż ciekawi się robi nie powie tego. Po zajściu dalekiej drogi zauważyła jaskinię w której pewnie zamieszkiwał krwioziemiec wtedy zaczynała się wyrywać i wierzgać ale tylko na krótko ze względu że została powalona na ziemię. Po założeniu kagańca właściwie przemówiła.
- Widzę, że lubisz takie fetysze, każdego tak przywiązujesz? - spytała się spoglądając na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Śmieszyło ją to? Wierzyła, że ją nie spacyfikuję? Była pewna, że sobie z nią nie poradzę? Ja sądziłem inaczej… a trochę doświadczenia z różnymi więźniami miałem. Pewnie znacznie więcej niż ona, z byciem więzioną.

Lwica w pewnej chwili się zbuntowała i zaczęła wyrywać się i wierzgać. No to już była przesada! Nie mogłem tolerować otwartego buntu, bo to było niemalże jak rzucone mi wyzwanie! Rzuciłem się na nią, po krótkiej walce w końcu ją powalając i zakładając jej kaganiec.
- Owszem, lubię. A co? Ty niby nie? Jakoś po Twoim nastawieniu nie widać przerażenia… a raczej rozochocenie! – wypomniałem jej, bo stanowczo zbyt zadowolona była jak na więźnia – I często wiążę – zwłaszcza, jak ktoś się nie umie podporządkować i się stawia – dodałem, chwytając ją pyskiem za kark w geście dominacji.
- Tak, trzeba Cię trzymać krótko byś się nauczyła, kto rządzi – oznajmiłem jej, próbując przemieścić swój zad nad jej zad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
TBD [Mane x Freya]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka :: Retrospekcje-