IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Korytarz prawy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Jeden z korytarzy na rozwidleniu kamiennego lochu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sargon niechybnie wykorzystując dezorientacje reszty ruszył prawym korytarzem, prawym niczym moralność lwa. Przynajmniej do pewnego stopnia. Kroczył spokojnie gdy tylko oddalił się dosyć od reszty. Uznał że należy być ostrożnym. Małpa była zaiste jakąś marą lub jakimś demonem aczkolwiek na takowe wnioski nie było mocnych dowodów, tak więc był to jedynie hipotetyczny scenariusz.
Sargon patrzył dokładnie gdzie stąpał, próbując uniknąć kolejnych rozpadlin lub pułapek czychających w ciemności.
Mroki te budziły niepokój, tym większy iż nie wiedział czy wredny potwór w ciele lwa, Mane, nie podąża tropem swego dawnego wroga. Pewne rany się szybko nie zabliźnią, a tamten był bardzo zadziornym i mściwym lwem. Nie inaczej jednak z Sargonem, też był pamiętliwy, jednakże z tą różnicą iż używał rozumu częściej niż wyniosłej pod niebiosy dumy.
Nadzieja na to, że w tunelu spotka się z jakimś innym stworzeniem, oby przyjaznym, była jednak w czarnogrzywym silna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prawy korytarz dla prawego i dzielnego męża.
Twoja podróż przez korytarz tak jak w przypadku i innych trwała parę godzin. Wydawać by się mogło, że te kamienne ściany nigdy się nie skończą, łatwo można było stracić rachubę czasu. Było tu sucho, ciepłe lecz nie gorące powietrze uderzyło w twój nos razem ze słodkim przyjemnym zapachem. Jeśli miałeś jakieś lęki czy obawy zniknęły one w mgnieniu oka. Twoja postać poczuła się błogo, napięte mięśnie rozluźniły się. Wreszcie dostrzegłeś także koniec kamiennej ścieżki. Na końcu korytarza wydobywało się różowawe światło. Mogło ci się wydawać nawet, że usłyszałeś cichy chichot.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Nie zastanawiałem się nad sensem czy innymi rzeczami związanymi z małpa. Było jedno pewne. Nie była to normalna małpa. Swoje kroki stawiałem powoli i ostrożnie nie chcąc wpaść w jakieś problemy już na samym początku. nie licząc i tak wpadnięcie w jakiekolwiek. Czułem świeże tropy, która jak widać wybrał również tę drogę. Szedłem spokojnie i równo miernie. Prędzej cz później dogonię tego osobnika. Pośpiech może nie być tutaj najlepszym wyborem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sagala gdy uda ci się już dogonić Sargona, w twoje nozdrza również wpije się słodki zapach przypominający nektar z polnych kwiatów. Choć było w nim jeszcze coś czego nie potrafił twój węch określić. Rozluźnisz się, przestaniesz odczuwać wszelkie obawy i myśleć o mogących przytrafić się wam kłopotach. Ten zapach wprawi w was w dobry nastrój.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Zapach nadawał optymistycznego wydźwięku całej tej niecodziennej sytuacji.
inna sprawa że zakrawało to o przynętę, pułapkę. Sargon poczuł także zapach innego lwa.
- Mam nadzieję że nie próbujesz mnie napaść.... - zapytał w ciemność, w tunel skąd mogła przyjść Sagala.
Ktoś do współpracy mógł okazać się bardzo przydatny. Samiec wypiął dumnie pierś i wziął głęboki wdech.
Powoli wypuszczając powietrze rozejrzał si, i oparł pokusie ruszenia do słodkiego zapachu.
Najpierw musiał wiedzieć któż za nim kroczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Woń jaka dobiegała mojego nosa był przyjemna i jakaś taka słodka? nie jadam miodu ani też kwiatów ale nie zmienia to faktu, że woń była przyjemna.
-Nie jestem agresorem- Powiedziałem do obcego mi samca kiedy ten zadał swoje pytanie. Nie wyglądał an zbyt silnego ale na pewno zwinny był.
-Jestem Sagala- Powiedziałem i lekko skinąłem mu łbem.
-Jak myślisz co to za miejsce i wonie?- Zapytałem się kiedy zrównałem sie z nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Początkowe opieranie się pokusie wam się udawało ale im dłużej wdychaliście ten aromat tym bardziej nęciło was by zajrzeć do tego co skrywa w sobie tajemnicze pomieszczenie. Woń stopniowo sprawiała, że ciężko wam było się skupić. Do waszych uszu ponownie dotarł cichy chichot, lecz nie brzmiał złowrogo. Raczej kusząco i zachęcająco.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Zapach był kuszący nie czekając długo zrobiłem kilka kroków w stronę ów woni. Pchała mnie ciekawość i jakoś coś wewnątrz. Lekko zastrzygłem uchem i moje kroi zostały postanowione ze spokojem. Coś było w tym niepokojącego ale co z tego? Może to trochę lekceważące ale no błędy młodości?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Kiwnął głową na słowa o tym iż lew nie ma złych intencji po czym powoli wypuścił powietrze.
- Me imię Sargon, zwany dalekowzrocznym. A jeżeli zaś o zapachach mowa, to zaiste nie dane mi wiedzieć, acz zalecałbym ostrożność co najmniej we wzmożonej dozie.
Westchnął gdy tamten ruszył za zapachem bezmyślnie niczym baranek na rzeź. Chichot był irytujący dla czarnogrzywego toteż na jego pysku zaznaczył się wyraźny grymas niesmaku.
- Nie uważasz iż podejrzane jest to wszystko? - zastrzygł uszami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sargon dzielnie walczyłeś z próbą omamienia ale im dłużej przebywałeś w tej dziwnej woni tym twoja wola słabła. Ustępując miejsca beztrosce.
Sagala gdy przekroczysz próg, ujrzysz obszerną komnatę wyłożoną miękką tkaniną i ptasim puchem, nieco dalej znajdował się niewielki basen, przy którym leżały dwie dorosłe lwice. Jedna maczała łapę w wodzie wpatrując się w marszczenia w zniekształconej tafli. Druga dostrzegła twoje przybycie i podniosła z gracją przeciągając. Nie spuszczając z ciebie wzroku przeszła się kawałek gdzie znajdował się kominek, w którym wesoło trzaskał ogień.
- Mamy gości. - Rzekła przyjemnym dla ucha głosem i sięgnęła łapą do misy, z której wyciągnęła dziwnego proszku i dorzuciła do ognia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Powoli ruszył za pokusą, starając jednak cały czas zachować jak najbardziej trzeźwy umysł.
Nie było to proste. Piękne lwice... a raczej piękne halucynacje.
Zamknął oczy, policzył do trzech po czym wypuścił spokojnie powietrze, i kilka razy mrugając oczami rozglądnął się.

Sargon stara się za wszelką cenę walczyć o opanowanie i ujrzenie wszelakich niebezpieczeństw by ich uniknąć.
//Proszę o rzut kością MG, ponieważ uważam że Sarg ma na tyle wyczulona percepcje by spróbować się oprzeć. //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Jest podejrzane ale tak samo było to co wydarzyło się na górze- Powiedziałem do czarnogrzywego samca. Lekko zastrzygłem uchem patrząc się na całe to otoczenie. Było to bardzo dziwne. Od kiedy w jaskiniach panują takie warunki? Byłem bardzo zaciekawiony tym miejscem.
-Gdzie jesteśmy- Pytanie rzuciłem do samic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tym razem odezwała się druga samica.
-Jesteście w naszym domu. - Podniosła się i podeszła blisko Sargona. -Rozgośćcie się, nie często miewamy gości. - Sargon mrugałeś intensywnie powiekami mając nadzieję, że czar pryśnie. I faktycznie przez ułamek sekundy wydawało ci się, że widziałeś gołe ściany, zniszczony porośnięty glonami basen, kilka kości zwierząt a same lwice nie były takie piękne i kuszące. przypominały wychodzone szkarady z długimi kłami i czerwonymi ślepiami. Wszystko to jednak prysnęło za mrugnięciem oka. Znów widziałeś tą cudowną iluzję. Najwidoczniej proszek, który wsypała do kominka podtrzymywał czar.
Druga lwica otrzepała łapy i podeszła do Sagali, niemalże ocierając się o jego osobę.
- Co was tu sprowadza? - Zapytała grzecznie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Odsunął się powoli od lwic. Czy też jakichkolwiek potworów jakimi mogły być. Mógł pomóc Sagali, ale marne szanse były by młody posłuchał, tak więc uznał że należy działać samemu.
Mimochodem rozłożywszy w czasie całą akcję, przemieszczał się ku kominkowi ( swoją drogą zastanawiając się co to takiego kominek, bo był lwem, a nie budowniczym a o dwułapach słyszął tylko bajki) od czasu do czasu kopiac jakiś kamyczek w losowym kierunku lub rozglądajac się i udając zachwyt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
To wszystko było dziwne i nie dało się tego ukryć. spojrzałem się na ów lwice i lekko zastrzygłem uchem. To wszystko zdawało się być snem? nie wiem. Stałem jednak w miejscu.
-Sprowadziła nas dziwna małpa- Postanowiłem odpowiedzieć także za drugiego samca, który w tym monecie zaczął.. zwiedzać? pomieszczenie.
-Co wy tutaj robocie?- Jakos życie pod ziemią lwów nie było czymś co ławo wchodziło mi do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sargon lwica, która obrała sobie ciebie za cel nie spuszczała cię z oka. Czyżby coś podejrzewała, że przejrzałeś ich czar? Nawet jeśli to nie dała po sobie tego poznać. Podeszła do ciebie lekkim krokiem w momencie gdy po raz kolejny kopnąłeś kamyczek. Tym razem jednak nie widziałeś by odbił się od ściany. Po prostu zniknął, jakby wpadł za magiczną zasłonę. Lwica przedstawiła siebie jako Vae i swoją siostrę jako Mae.
Vae podeszła do Sargona jakby zagradzając mu drogę, zamrugała zalotnie powiekami.
- Podoba ci się tu? Razem z siostrą jesteśmy tu uwięzione, a skoro nie możemy się stąd wydostać to chciałyśmy by było tu w miarę przytulnie  Nic nie mówisz drogi...? - Zapytała go o imię kładąc łapę na jego łapie i uśmiechając się przymilnie.

Sagala, Mae zbliżyła się do ciebie jeszcze bardziej niemalże wtulając w twoje ciało.
- Ta małpa i nas tu wrzuciła. - Oplotła swój ogon wokół twojego. Była chyba bardziej bezpośrednia niż jej starsza siostra. Nie miała ochoty bawić się w długie zaloty tylko od razu przejść do konkretów. - Jest tu labirynt korytarzy ale żadne nie prowadzi do wyjścia. czasami znajdujemy dziwne przedmioty a nawet i pożywienie. Jakbyśmy byli obiektem badań... - Zrobiła dramatyczna pauzę, choć to co powiedziała mogło dać wam do myślenia. O ile to co prawiła rzeczywiście było prawdą. - Tak bardzo czuje się tu samotna. - Wtuliła łeb w twoją klatę i zatrzęsła się lekko jakby z zimna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Zastrzygł uszami, i łapą pacnął inny kamyk od niechcenia.
- Zaiste.... - stwierdził beznamiętnie - Bardzo smutna historia. Wydaje mi się wszak że bardziej ku wam chętny jest mój towarzysz... ja raczej wolę działać... - odchrzaknął - Działać na własną łapę. Tyle.
Odwrócił się plecami do tamtej niby zwodząc że idzie w innym kierunku.
Po chwili jednak  znów był na kursie ku kominkowi, tym razem nieco szybszym i zdecydowanym. Gdy tylko był  możliwie blisko, sypnął paskiem w kominek, i sypnął na tyle konkretnie by była spora szansa na podgaszenie lub przynajmniej uszkodzenie chwilowe halucynacji. Nie było czasu na tłumaczenia. Trzeba było Sagali pokazać co tu się odhieniało ( chociaż bardziej pasuje "odlwiało"? ).
Jeżeli lwica próbowała mu przeszkodzić, to odepchnął ją lekko w miarę możliwości, lub z braku takowej mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Ciekawa historia- Rzekłem nie wiem czy też mogły byc ofiarami jakoś nie wyglądały na nie. Całkiem dobrze się tutaj.. urządziły?
-Samotna? .. Cóż..- Czułem sie trochę speszony jej zachowaniem. no miłe i takie tam ale ja ich nie znałem i takie z pouchwalaniem się było trochę krępujące.
-Jakie przedmioty?- To mnie bardziej zaciekawiło niż fakt, że lwica była chyba chętna czy coś.
-możesz pokazać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sargon udało ci się odwrócić uwagę nachalnej lwicy a gdy zorientowała się co chciałeś zrobić wrzasnęła i została odepchnięta na bok aż się przewróciła. Ogień zgasł z sykiem pozostawiając po sobie tylko dym. Zapach powoli ulatniał się a iluzja rozmywała. Nie było żadnego basenu z krystalicznie czysta wodą tylko nadpęknięta śmierdząca sadzawka z glonami. Atłasowe tkaniny zamieniły się w brudne postrzępione szmaty. Kominek to zwykła dziura w ścianę z kilkoma drewnami jako opał. Zaś lwice nie były pięknościami tylko potwornymi szkaradami. Wisząca gdzieniegdzie pozdzierana skóra, która uwidaczniała kości i otwarte rany wygryzane przez robactwo. Lwice miały szkarłatne ślepia i długie kły wystające z paszczy.

Sagala lwica, która się do ciebie przytulała bardziej przyprawiała o mdłości niż zachwyt. Chciała ci odpowiedzieć ale krzyk jej siostry odwrócił jej uwagę.
Czar prysł a tam gdzie była ściana ukazało się kolejne przejście.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Na przodków co to za miejsce- Warknąłem i nie czekając za długo ruszyłem do korytarza, który się pojawił. Zostałem te pannę co sie kleiła. Ruszyłem szybciej do tunelu.
-Temu wole samców- Mruknąłem bardziej do siebie niż do kogokolwiek. Czarnogrzywy jak widąc ma łeb na karku i to się ceni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Udało się a Sargon z dumą na pysku nie czekając długo splunął pod lwicę i odbiegł czym prędzej ku przejściu. Nie miał pojęcia co go czeka dalej. Odporny był na sztuczki umysłowe jednak spodziewał się iż siła Sagali także będzie nieoceniona w przyszłości jeżeli szybko się nie wyratują i nie umkną.
Ten pawian... zmora potworna...
Jednak nadal zastanawiał się czy aby to wszystko nie jest jedynie wytworem wczorajszych jagód...
Oh, a matka nie raz zawczasu mawiała by jeść mięso jedynie i to świeże...
- Wszystko w porządku przyjacielu?
Rzucił do Sagali gdy już uciekli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorzystaliście z zamieszania i zaskoczenia jakie zostało wywołane przerwaną iluzją, ale chyba nie sadziliście, że piekielne siostry pozwolą wam od tak odejść? Może trzeba było być bardziej miłym a nie odrzucać samicze zaloty? W każdym razie będąc już w korytarzu usłyszeliście jęk zawodzenia a potem głośny warkot. Mae i Vae ruszyły za wami w pogoń i były cholernie szybkie bo z łatwością was dogoniły i skoczyły próbując powalić na ziemię.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sargon momentalnie zareagował i spróbował uniknąć ataku po czym samemu zaatakować możliwie sprawnie i co najważniejsze wyczuwając rytm ataków i zachowania przeciwniczki. Nie marnował też czasu i jeżeli tylko zauważy jakiś piach czy inny sposób na nieczyste zagranie to go wykorzysta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Na razie tak- Powiedziałem i słysząc odgłosy tych sióstr przyspieszyłem ale te były szybkie. chciałem uniknąć jakoś ich ataku. Nie było tutaj jednak za dużo miejsca na manewry. To jak do tej pory najdłuższy i najbardziej dziwny jaki mi sie przytrafił. Było zostac w dolinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Korytarz prawy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka :: Retrospekcje :: Event :: 16.10.2017r-