IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Korytarz lewy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Jeden z korytarzy na rozwidleniu kamiennego lochu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Jua Zahri nie miał najmniejszego zamiaru współpracy z kimkolwiek z tamtej grupki. Nie spojrzawszy nawet w ich stronę, udał się wprost przed siebie do lewego korytarza. Nie była to przyjemna przeprawa, gdyż w całym korytarzu było dość wilgotno i przeraźliwie ciemno. Zahri nie bał się ciemności, ale miewał trudności z widzeniem po ciemku. Liczył na to, że jego wędrówka nie będzie trwała długo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jua Zahri twój korytarz również był prosty pochodnie oświetlały ci drogę, ściany były porośnięte mchem. W powietrzu czuć było nasilający się zapach wilgoci. I tobie w ciszy chyba, że zamierzasz mówić sam do siebie dla dodania otuchy. Zejdzie ci podróż parę godzin. Twoje ciche stawianie łap o kamienną posadzkę zamieniło się na plask plask plask. Łapy miałeś mokre.
Twój korytarz powoli schylał się ku skosowi w dół, gdzie było coraz więcej wody. Pochodnie kończyły się, wiadomo żadna świecić w wodzie nie będzie. A tam widziałeś tylko ciemną czeluść w wodnej otchłani.

[Proszę napisać co zamierzasz zrobić i twoje wyniki zostaną oparte na rzucie kośćmi. śćiągawka ].

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Jua wkroczywszy do lewego korytarza, ani na chwilę nie pomyślał o zawróceniu i pójściu z pozostałymi. Przeczuwał, że nikt nie pójdzie za nim, ale nie zrażało go to w żadnym stopniu - do czasu.
Po przejściu sporego kawałka drogi, czarnogrzywy zaczynał odczuwać coraz silniejszy strach i doskwierającą mu samotność. Nawet zatęsknił za duchami i rozmaitymi zjawami, które nie raz przeszkadzały mu w życiu codziennym. A teraz? Wszystkie zniknęły, rozpłynęły się w momencie, gdy Jua wpadł do tej wielkiej dziury.
Żeby jakoś "umilić" sobie przeprawę, zaczął nucić pod nosem. Przez dłuższy czas jego nucenie było ciche i rzeczywiście można było je sklasyfikować jako "pod nosem". Po pewnym czasie lew zaczął jednak śpiewać, i to dosyć głośno. Przerwał swój koncert w momencie, gdy zorientował się, że dalsza część drogi nie jest już w żaden sposób oświetlona. Zdał sobie sprawę, że to wina sporych ilości wody, bo przecież ogień nie może płonąć pod wodą. Każdy debil to wie. Lew zszedł troszkę niżej, gdyż chciał sprawdzić głębokość wody. Skrzywił się, gdyż od tej chwili miał nie tylko mokre łapy, ale i łokcie. Stwierdził jednak, że po tak długiej przeprawie nie ma sensu się wracać. Spróbował wejść do wody i kawałek przepłynąć. Jeżeli po kilku sekundach wodnej przeprawy nie odnajduje jakiegoś wyjścia, szybko zawraca i wychodzi z wody. Jeżeli zaś po przepłynięciu kawałka widzi jakieś światło, próbuje do niego dopłynąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The member 'Jua Zahri' has done the following action : Kostki Prawdy


'dziesięciościenna ' : 6

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lew chcąc nie chcąc musiał zanurkować by przepłynąć ten odcinek drogi. Będąc w ciemnej wodzie tylko poczuł jak coś otarło się o jego prawy bok, coś śliskiego i sztywnego. Jua mógł poczuć jak zapiekło go miejsce, w którym stworzenie się otarło. Mimo największych chęci nie mógł nic dostrzec w tych mrocznych głębinach. Nie pozostało mu nic innego jak płynąć dalej do wyjścia modląc się by wystarczyło oddechu. W pewnym momencie doświadczył uczucia, że płynie mu się coraz szybciej i lżej by po chwili zdać sobie sprawę, że to nie twoje umiejętności a podwodny wir, który cię wciągnął w swe objęcia.
Gdy się ockniesz będziesz leżał w czerwonej kałuży wody z powodu rozciętego trochę boku, gdzie krople z sufitu będą ci kapały na nos. Gdy spojrzysz do góry ujrzysz wir wodny zawieszony w suficie. Z całą pewnością nie jest to nic normalnego i zadziałała tu jakaś osobliwa magia. Nie ma już drogi powrotnej. Miejsce dalej było oświetlone pochodniami, z tymże nie było całkiem puste. Walało się tu parę rzeczy, które można by spróbować przejrzeć. Może coś się przyda?

Podsumowanie: -5hp za rozcięty bok.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Jua zanurkował w głębinach, by odnaleźć jakąś dalszą drogę. Ciemności, które otaczały go z każdej strony nie dodawały by nikomu otuchy, ale czarnogrzywy specjalnie się nimi nie przejmował. W końcu cała ta sytuacja z zapadnięciem się ziemi i te ciemne korytarze...nic już nie było w stanie go zdziwić. A przynajmniej tak właśnie myślał.
Po kilku sekundach wodnej przeprawy, Zahri poczuł jak coś rozcina jego prawy bok. Zacisnął zęby i zaklął w myślach, lecz mimo piekącego bólu płynął dalej. Powoli zaczynało brakować mu powietrza w płucach, przez co zaczynał tracić już nadzieję na odnalezienie czegokolwiek. W końcu w egipskich ciemnościach nawet i lew za dobrze nie widzi. W pewnej chwili, Zahri poczuł jak coś zaczyna go ściągać w dół. Wróciła mu nadzieja i jednocześnie utracił wszelką nadzieję. Ale przynajmniej coś się wydarzy i nie straci życia ot tak sobie płynąc.
W końcu się ocknął, leżąc w kałuży swojej krwi. Wstał powoli z powodu rozciętego boku i rozejrzał się dookoła siebie. Co to za... magia? Zahri wiele w życiu widział, sam przecież rozmawiał z duchami, ale wir na suficie, który notabene wciągnął go do tego pomieszczenia...to już było o wiele za dużo. Otrzepał się i postanowił jednak coś zdziałać, w końcu przecież żyje, czuje i ma świadomość.
Po przejściu wzrokiem całego pomieszczenia, postanowił zrobić to osobiście i zaczął chodzić dookoła, jednocześnie oglądając przedmioty, które leżały porozrzucane wokół niego.
- Ta.. co my tu mamy?- powiedział sam do siebie, przy czym dotykał owych przedmiotów łapami.

1-3 - udało mu się znaleźć linę i jakąś starą, porozrywaną szmatę
4-6 - znalazł ostry, kamienny przedmiot i nieco mocniejszą linę
7-10 - znalazł prowizorycznie wykonaną włócznię i jakąś szmatę, która została zachowana w dobrym stanie
(Nie wiem, czy mogę tak zrobić. Jeżeli nie- proszę mnie poprawić i narzucić owe przedmioty z góry :3)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The member 'Jua Zahri' has done the following action : Kostki Prawdy


'dziesięciościenna ' : 7

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przeglądając stos gratów wyciągnąłeś ładnie wyprofilowany i gładki kij z umocowanym na końcu ostrym kawałkiem metalu. Ewidentnie było widać, że jest to jakaś broń przydatna do atakowania lub obrony na duży dystans. Szukając dalej znalazłeś również jakąś czerwoną szmatę. Nie zniszczoną, wydawać się mogła na dość wytrzymałą. Chciałeś pogrzebać jeszcze ale z głośnym piskiem wyskoczył szczur i ugryzł cię w łapę ostrzegawczo nie czyniąc zbytnio wielkiej szkody prócz chwilowego bólu.
- Zjeżdżaj stąd! - Wrzasnął chcąc cię wypłoszyć z jego skarbów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Jua macając łapami leżące przedmioty natknął się na coś, co przykuło jego uwagę. Był to dość spory kij z ostrym, metalowym zakończeniem. Ostrożnie złapał ów kij zębami i wykonał pewny ruch wprzód, przy czym uniósł brwi z zadowoleniem i lekko się zaśmiał. Potraktował ten przedmiot jako całkiem ciekawą zabawkę. Pokręcił lekko łbem z uśmiechem na pysku i odłożył włócznię na podłogę. Niemalże obok niej leżała dobrze zachowana, czerwona szmata. Czarnogrzywy zainteresował się tym kawałkiem materiału. Nigdy wcześniej nie widział czegoś takiego, toteż zbadał ją łapami i dokładnie obwąchał. Okazało się, że ten niezwykle interesujący przedmiot może być świetną osłoną na ranę na brzuchu, której przed chwilą się nabawił. Odstawił włócznię i szmatę na bok, jako rzeczy, które zabierze ze sobą. Chciał zgarnąć jeszcze więcej przedmiotów, lecz w pewnym momencie usłyszał donośne piski i krzyki spod lewej przedniej łapy. Dodatkowo, owym krzykom towarzyszyło pieczenie kończyny. Bezpośrednim powodem dyskomfortu w palcu prawej łapy był jakiś szczur, który prawdopodobnie uważał się za właściciela tego całego burdelu. Zahri ujrzawszy gryzonia nie krył zdziwienia. Po chwili wybuchł śmiechem.
- Ty...ty chyba śmieszny jesteś. Dostałeś od mamusi ten kijek i to czerwone coś, że się tak gorączkujesz? - odparł mówiąc tuż przed ryjkiem małego stworzenia. Lew kompletnie nie brał słów szczura na poważnie.
- Lepiej zejdź mi z drogi, gryzoniu - fuknął, po czym podszedł po znalezione rzeczy i przykrył sobie grzbiet czerwoną szmatą. Schylił także łeb, by móc złapać włócznię w zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Właściciel czy nie, tam gdzie jest jeden szczur jest ich i całe gniazdo. Jua Zahri miał się wkrótce o tym przekonać bagatelizując tego stworka.
- Chłopaki, jakiś pajac myśli, że może zabierać nasze świecuszka! - Zawołał a z zakamarków, spod stosu śmieci i innych przedmiotów zaczęły błyskać czerwone ślepia. Chwilę później widać już było całą armię szczurów. Swoje wrogie spojrzenia skierowały na lwa, popiskując złowrogo. Niedługo trwało by horda rzuciła się w twoim kierunku by cię zagryźć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Jua Zahri dopiero po wyśmianiu szczura zdał sobie sprawę z tego, jak wielki błąd popełnił. Przecież to oczywiste, że w takich zakamarkach szczurów czają się całe rodziny, całe klany. Momentalnie zalał go zimny pot i wypuścił z zębów włócznię. Grzecznie odłożył też czerwoną szmatę i ze strachem w oczach zaczął obserwować jak całe kolonie gryzoni opuszczają szczeliny w skałach.
- Ejże, ja tylko żartowałem... - wydusił z siebie z nieśmiałym uśmiechem na pysku. Przecież nie skończy jak Popiel zagryziony przez szczury! Małe ssaki nie chciały jednak go słuchać i momentalnie się na niego rzuciły. Lew starał się walczyć, lecz nawet gdyby był mistrzem walk, nie miałby szans przeciwko takiej ilości ostrych zębów i pazurków.
(wnioskuję, że Jua zostaje zagryziony. Chyba, że masz jeszcze jakieś plany wobec niego, mój drogi MG? Razz)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
To co znalazłeś a mogło ci się przydać postanowiłeś zostawić. Nic jednak nie powstrzymywało tych gryzoni, nawet słowa przeprosin. Jeśli nie zamierzasz uciekać przez kolejny korytarz to najprawdopodobniej skończysz jako obiad dla szczurów. Kilka udało ci się uderzyć łapą, gdzie z głośnym piskiem wpadły w stos gratów. Nie zmieniało to jednak faktu, że miały znaczną przewagę liczebną i jednemu z nich udało się wleźć na twój grzbiet i kąsać po plecach a drugiemu ugryźć twój ogon.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Jua starał się bronić i odpierać ataki rozwścieczonych gryzoni, jednak niewiele mógł zdziałać w pojedynkę. Co prawda, udało mu się odrzucić wielu napastników, lecz była to zaledwie namiastka całej szczurzej rodziny. Lew został dotkliwie pogryziony przez małe zwierzęta i nie dawał sobie rady z przekonaniem ich do tego, by dali mu spokój. Krzyczał, błagał, lecz małe stworzenia ani myślały puścić mu płazem próbę kradzieży. Bądź co bądź, Jua otrzymał to, na co zasłużył.


Rzut kostką:
1-4 Jua będzie dalej walczył i próbował przeżyć
5-10 Jua zginie niczym Popiel zagryziony przez szczurki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The member 'Jua Zahri' has done the following action : Kostki Prawdy


'dziesięciościenna ' : 6

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Korytarz lewy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka :: Retrospekcje :: Event :: 16.10.2017r-