IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Wyrwane kartki z pamiętnika [otwarty dla zainteresowanych]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Brzask
avatar
Patrolowałem tereny królewskiego rodu, tak jak co dzień wykonywałem swoją pracę. Często żmudną i nudną. Choć przestrzegano bym nie lekceważył subtelnych znaków mogących świadczyć o inwazji. Taaak. Tutejsi obawiali się najazdu ze strony krwistych. Czasami zastanawiam się czy nie podchodzi to już pod paranoję, choć powinienem być wdzięczny za przyjęcie do stada. To niecodzienne by lwy przyjęły kogoś takiego jak ja. Potrzebuję tej roboty, nawet jeśli aktualnie jestem na niskim szczeblu jako strażnik. Jeśli władca prawił, że czasy nastały niebezpieczne to mi to odpowiada. Walka to mój żywioł a ja wciąż potrzebowałem się sprawdzić.
Zatrzymałem się przy rzekomej granicy. Złota rzeka płynęła skąpana w ciepłych promieniach słońca nadając jej niesamowitej barwy. Tuż za nią znajdowały wrogie tereny. Rzeka stanowiła dobrą barierę, tylko głupiec próbowałby przebrnąć ją wpław nie zważając na niebezpieczeństwo ataku przed wodnymi gadami. Tam, dalej leżał jednak masywnie powalony pień drzewa stanowiący most do przeprawy. Mniemam jednakże, ze rzeka w końcu ma płytsze koryto i tam tez przeprawa przez wodę nie stanowiłaby już problemu. Powęszyłem starając się złapać jakiś trop o obecności intruzów. Czysto. Wyglądało na to, że nikt na razie nie kwapił się do naruszenia terenu. A może to tylko cisza przed burzą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Przechadzałam się po okolicy jakoś nieszczególnie miałam co robić. Głodna nie była. Tak tez z oddali zauważyłam coś ciemnego i dużego. Wcześniej nie miałam do czynienia z niedźwiedziem i nie wiedziałam jak te wyglądają. Pchana ciekawością kładłam łapy tak aby do niego sie zbliżyć. Dopiero będąc blisko zatrzymałam się i lekko poruszyłam ogonam. Kręciłam sie po lwiej ziemi przy granicy z złą. Jakoś tak granice nie były niczym dla mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
Wiatr wiał w całkiem innym kierunku, prosto mi w pysk a lwica zakradała się od tyłu. Nie miałem jak jej wcześniej wyczuć, dopiero jak się obróciłem zauważyłem ciemnordzawą sierść. Zazwyczaj zwierzęta mnie omijały, te kotowate również ale ta lwica stała i patrzyła na mnie. Jej końcówka ogona delikatnie drgała zdradzając zaciekawienie. Odetchnąłem głęboko i postąpiłem parę kroków w jej kierunku zmniejszając odległość. Nie wlazła jeszcze na moje terytorium, balansowała na granicy więc nie widziałem powodu by ją przeganiać.
- Zgubiłaś się koteczku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-koteczku?- Uniosłam lekko brew i dalej przyglądałam sie temu dziwakowi- Jestem Arjana- Rzekłam z duma w głosie- -A ty to kto? Albo co?- Może to wyraz mojej ignorancji ale nie widziałam niedźwiedzia. Nie było mi to dane od ... od zawsze? Nie spodziewałam się na lwiej ziemi spotkać kogoś takiego. No jak widać życie potrafi mocno zaskakiwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
- No przecież nie ptaszyno. - Odparłem uśmiechając się krzywo a potem mlasnąłem z przekąsem.
- Jestem Genbu, niedźwiedź przynależący do stada Lwiej Ziemi. Jestem strażnikiem tych ziem. -Dodałem a potem stanąłem na tylnych łapach, chciałem wydać się większy i groźniejszy by lwica nie lekceważyła mnie. Patrzyłem na nią z góry przez chwilę mierząc wzrokiem. Światło dnia słonecznego odbiło się od moich pazurów połyskliwie. Zaraz po tym opadłem na cztery łapy z głuchym łoskotem. Lubiłem manifestować swoją siłę, byłem z tego bardzo dumny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Wole po imieniu jednak- No coż koteczku.. eh wole lwico albo coś koteczek to takie cos małe jak serwal czy inny kot pustynny. No misiek zrobił sobie niezłą prezentacje. Kiedy się podniósł zasłaniać mi trochę słońce lekko postawiłam uszy po sobie. Wielkie to bydle i na pewno trudne do upolowania.
-Duży jesteś- No niezbyt ciekawa odpowiedź ale co miałam rzec? Nie przyglądałam się miśkowi dokładniej.
-a ty to skąd?- No na sawannie nie widuje sie cos takiego normalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
- Byłaś dla mnie bezimienna. - Stąd nazwałem ją koteczku, dla mnie niewiele się te koty różniły. Duże czy małe to nadal koty. Wypieranie się tego kim się jest dla mnie jest niepoważne.
Słysząc jej uwagę jakbym nieco urósł w środku, doceniła to i tym samym wyrobiła sobie u mnie plusa. Patrzyłem teraz na nią bardziej przychylnym okiem a do tego skłoniło mnie by kontynuować rozmowę a nie zawrócić jej obraną ścieżkę.
- Przybyłem z daleka, skąd geste lasy i góry. Teraz to jednak nie ma znaczenia. Jestem tutaj i wykonuje swoją pracę. - Miałem w tym swój cel, znudzi mi się to pójdę dalej.
- Jestem wojownikiem i całe moje życie polegało na walkach. -Dodałem siadając wygodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-No tak...- poruszałam lekko końcówka ogona.
-Ale co skłoniło cie aby dołączyć jakby nie patrzeć do lwiego stada?- No nie słyszałam aby inne zwierzęta od tak dołączały. W moim były same lwy i tez takie spotykałam a tutaj w lwem stadzie misiek? Ja to prędzej posądziłabym go o bycie samotnikiem a tutaj taka niespodzianka.
-Długo należysz to lwiej ziemii? Jaka ona jest?- Zapytałam zaciekawiona tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
- Pozwolisz, że zachowam to dla siebie. - Nie miałem ochoty dzielić się swoimi myślami z nieznajomą. Nie musi znać powodu dla, którego działam po stronie lwów. To wyłącznie moja sprawa.
- Nie. Zostałem przyjęty całkiem niedawno, więc na to pytanie również ci nie odpowiem. -Znałem tylko członków stada z widzenia, tak abym nie pomylił przypadkiem z obcymi. Nie pachniała jak ci ze Zmierzchu, choć mógł to być postawiony szpieg, który zamaskował swój zapach innymi terenami. Pewności nie miałem. Mogłem jedynie podzielić się z nią jedną uwagą.
- Aktualnie balansujesz na granicy dwóch stad, które toczą ze sobą wojnę. - Jeśli nie jest wrogiem to powinna przyjąć tą wiadomość do świadomości i zważać na to gdzie stąpa. Przez przypadek może zostać potraktowana brutalnie. Podrapałem się łapą po klacie i zerknąłem kątem oka na ziemie po drugiej stronie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Widać nie lubisz gadać- Wzruszyłam lekko barkami, nie to nie. Zmuszać i tak nie będę. Poza tym niby jak? to takie wielki bydle.
-Nie widać utaj nigdzie wojny- To takie moje spostrzeżenie- Zresztą... nie obchodzi mnie to- dodałam i zastrzygłam lekko uchem. co mnie interesuje wojna między tymi stadami? To nie mój interes i nie moje sprawy.
-Wy w sumie co jecie?- Mięso? Trawe? Wszystko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
- Po prostu nie widzę sensu dzielić się osobistymi sprawami z obcymi. - Odparłem zobojętniałym tonem. Gdybym nie lubił rozmawiać to wcale nie wdawałbym się w dyskusję tylko przegnał lwice i poszedł dalej swoimi ścieżkami.
- Ta wojna jest bardziej złożona, mnie też nie interesuje zawiła polityka. Jestem tu tylko by strzec ziem. - Proste zadanie jak budowa cepa. Po co miałbym się zagłębiać w historie, wybrałem jedną ze stron i dla niej pracuję.
Kolejne pytanie było już tych normalnych, odstające od tego zawikłania miedzy stadnego. I dobrze, nie chciałem by drążono temat, na który nie chciałem się wypowiadać bo miałem o nim nikłe pojęcie.
- Miód, owoce, korzonki, czasami padlinę a nawet mógłbym zjeść ciebie gdybym był głodny. - Nie miałem zamiaru jej teraz atakować i zjadać, musiałbym być bardzo zdesperowany. Lepiej zapolować na coś słabszego gdy jest się osłabionym z głodu. Po za tym, obecnie przynależałem do stada, które nie pochwalało zjadania byle przechodnia. Nazywali to kręgiem życia czy jakoś tak. Chociaż nieraz myśli o zatopieniu kłów w świeżej szyneczce napawała mnie tak dziką ochota i siłą, że mógłbym się podjąć walki z kimś silniejszym. Nawet gdyby miało mnie to kosztować życie. To co miałem najbliższe i tak już straciłem. Nic nie miałem już do stracenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Rozumiem, rozumiem...- Powiedziałam o lekko przekrzywiłam łeb w bok.
-Nigdy nie widziałam takiego stworzenia jak ty i kieruje mną ciekawość- Nie ukrywałam tego i powiedziałam to w prost. przyglądałam się do tego niedźwiedziowi. Byłam bardzo ciekawa w jaki sposób to poluje. W ogóle jak funkcjonuje.
-to musisz dużo takich rzeczy jeść- Ja tam korzonków nie lubię ale jak widać ten z wyżywieniem się problemu nie powinien mieć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brzask
avatar
- To teraz już widzisz. -Odparłem dość gburowato, nie lubiłem gdy mi się przyglądano. Przynajmniej nie tak długo. Na temat ilości spożywanego pokarmu też nie chciałem odpowiadać. Każdy jadł tyle ile potrzebował to chyba logiczne, że ptaszek zje mniej a większe zwierze zje więcej. Dziwna ta lwica była. Podniosłem się mając już dość tej rozmowy i ciągłych pytań. Trzeba będzie się jej jakoś pozbyć bym mógł ruszyć dalej. Nie zostawię jej jednak samej bo ta mając za nic czyjeś tereny zapuści się dalej na lwie ziemie. Zawaliłbym jako strażnik już na wstępie.
Spojrzałem na nią wyczekująco mając nadzieję, że zrozumie o co mi chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Wyrwane kartki z pamiętnika [otwarty dla zainteresowanych]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka :: Retrospekcje-