IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Gdzieś na ziemiach niczych niczyich [Mane, Arjana]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Samotnik
avatar
Leżałam sobie spokojnie gdzieś pod drzewem. Odpoczywałam sobie. Pogoda nie była zła, chmur na niebie nie było zbyt dużo. Była noc. Leżałam na plecach i spoglądałam sobie na niebo, które dało się zobaczyć miedzy koronami drzew. Wiatr wiał leciutko niosąc ze sobą róże wonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Nudziłem się… nie miałem niczego ciekawego do roboty. A to, szczególnie w moim wypadku, nie było za dobrze. W takie noce często rozmyślałem o wydarzeniach z przeszłości, które mnie przywiodły do miejsca, w którym się znajdowałem. Niepotrzebnie się tym wszystkim zadręczałem, zastanawiając się raz za razem, co zrobiłem źle… i jakby wszystko mogło inaczej wyglądać, gdyby sprawy nie potoczyły się tak bardzo nie po mojej myśli te kilkanaście miesięcy temu. Ciężko westchnąłem, wstałem, przeciągnąłem się i wyszedłem przed grotę. Musiałem się przejść licząc na to, że dłuższa wędrówka pozwoli zapomnieć o tych nieszczęsnych myślach. Ruszyłem przed siebie, bez konkretnego celu, wkrótce opuszczając nasze tereny.

Po dłuższej wędrówce wyczułem nagle czyjś zapach. Zbliżyłem pysk do ziemi, próbując wyśledzić, kto tędy mógł przechodzić. Jakaś nieznajoma lwica – domyśliłem się po chwili, na podstawie zapachu i śladów łap. Ruszyłem po nich, by po chwili ją dojrzeć. Leżała pod drzewem. Wpatrywała się w niebo, zamiast rozglądać się na boki. Taka ufna? Taka naiwna? Zastanawiałem się, co zrobić. Podejść porozmawiać? A może… nagle ją zaatakować? Podobała mi się, o ile byłem w stanie się jej przyjrzeć w księżycową noc. Dawno nie byłem z żadną lwicą. Miałem… na nią ochotę. Tak cudownie pachniała. Schowałem się w krzakach, przyglądając się jej po kryjomu, zastanawiając się, co zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Leżałam spokojnie dalej na plecach. W pewnym monecie przeciągnąłem się łapami. Obróciłam się na bok i wstała aby otrzepać się z trawy. Na razie o obecności samca nie wiedziałam. Nie czułam jego woni, jeszcze wiatr nie przywiódł tego do mnie. wiał w druga stronę. Rozejrzałam się dookoła, noc była dość spokojna i nawet jasna, jak na noc. Swoimi szkarłatnymi ślepiami rozejrzałam się jeszcze uważniej. W końcu jednak postanowiłam zmienić miejsce. Lepiej nie siedzieć za długo w jednym miejscu. Zbliżałam się w stronę krzaków gdzie ukrywał się samiec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Obserwowałem uważnie lwicę, wciąż się chowając w krzakach. Podziwiałem jej zwinne ciało, zachwycałem się jej ruchami pełnymi gracji. Z każdą chwilą coraz mocniej się nastawiałem, że po prostu muszę ją mieć! Widziałem, że ta zbliża się w moją stronę. Przez chwilę się zaniepokoiłem. Czy to możliwe, że mnie dostrzegła lub wyczuła? Raczej nie. Była zbyt spokojna. Mimika jej pyska i ruchy ogona nie wskazywały, aby coś poczuła. A że podchodziła centralnie do mnie… to miałem idealną okazję, aby ją zaatakować. Jeśli rzeczywiście się znalazła w zasięgu skoku, to wybiłem się z zadnich nóg, próbując się na nią rzucić, starając się ją przygnieść własnym ciężarem do ziemi. Dała radę uskoczyć? To rzuciłem się w pogoń. Nie dała? To próbowałem ją pozbawić przytomności uderzeniem kamieniem w łeb, który chwyciłem w pysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Nie spodziewałam się ataku bo skąd? Jakbym miała zakładać, że w każdym krzaku, za każda górka czyha jakiś napastnik to popadłabym w paranoje. wiatr zmienił się w ostatniej chwili iw tedy go wyczuł a ale ten wyskoczył. Położyłam uszy po sobie i starałam się uchylić i zwiać. Uskoczyłam ale samiec dał rade sprawić, e potknęłam się robiąc unik i wywróciłam się na ziemie.
-Czego chcesz- Warknęłam widząc jak ten podnosi i rusza w moja stronę. Wstałam i zjeżyłam sierść na karku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Rzuciłem się na lwicę… ale ta jakimś cudem dała radę uskoczyć. Jak to zrobiła? Taki świetny refleks miała? Czy dała radę mnie wcześniej wyczuć lub dojrzeć? Może jakimś drobnym ruchem spowodowałem, że wydałem dźwięk, który usłyszała? Jaki by powód nie był, faktem było, że plan się nie powiódł w pełni… ale jednocześnie nie spalił na panewce. Lwica wywróciła się, co jej uniemożliwiło ucieczkę. A ja po chwili zacząłem zmierzać w jej stronę.
- Czego chcę? – prychnąłem śmiechem – Tak głupiego pytania dawno nie słyszałem. A jak myślisz, czego może chcieć lew atakujący w środku nocy samotną, zwinną i piękną lwicę? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie – Jak powiem, że chcę porozmawiać i pobawić się w berka to pewnie i tak nie uwierzysz? – stwierdziłem rozbawiony, podchodząc w jej stronę. Na razie nie atakowałem… ale jeśliby zdecydowała się na ucieczkę, to natychmiast rzuciłbym się na nią, próbując ją przygnieść do ziemi, aby uniemożliwić jej oddalenie się. Teraz mogłem ją dojrzeć lepiej… i tak, była ładna. Podobała mi się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Na takie rzeczy sobie zapracować- Rzekłam i uważnie go obsmarowałam z uwagą. Teraz również mogłam się mu dokładniej przyjrzeć. Sam w sobie był całkiem całkiem ale to nie oznacza, że cokolwiek będzie mógł cokolwiek wskórać od tak. Ucieczka nie wchodziła teraz w grę. Był za blisko i z cała pewnością od razu by mi dorwał.
-W ogóle to ktos ty?- Zapytałam, miałam napięte mięśnie i lekko obnażone kły. Niech nie myśli, że od tak sobie będzie mógł zbliżyć, po takim przywitaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Zaśmiałem się, słysząc jej odpowiedź, po czym pokręciłem przecząco łbem.
- A czego oczekujesz? Fałszywych komplementów? Przynoszenia kwiatków? Romantycznych spacerów przy świetle księżyca? Kolacji z małych zwierząt futerkowych przy blasku świetlików? – naigrywałem się z jej podejścia. Chciała romantycznego lwa, który uganiałby się za nią po całej sawannie? To chyba źle trafiła. Czy raczej źle została trafiona.
- Jestem Mane. A coś więcej mogę o sobie poopowiadać później – oznajmiłem jej - Podobasz mi się. Masz smukłe, zwinne ciało. Podniecasz mnie. Jak się sprawdzić, to chciałbym mieć z Tobą lwiątka. Czy na takie oświadczyny liczyłaś? – spytałem. Nie lubiłem owijać wszystkiego w bawełnę. Wolałem powiedzieć wprost, czego oczekuję. Uważałem, że to wszystkim może oszczędzić sporo czasu – I nie, nie traktuj tego jako prośbę czy propozycję. Nie przejmuję odmowy – dodałem, postępując krok w jej stronę, nie przejmując się jej obnażaniem kłów. Byłem od niej silniejszy. Próbowałem ją zastraszyć, zdominować. Zmusić do podporządkowania mi się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sytuacja nie była za ciekawa i co w takiej sytuacji zacząć robić? Musiałam zacząć myśleć. Nie miałam zamiaru zostać też tutaj przetrącona. Przyglądałam się mu uważniej, był męski i z całą pewnością nie jest mięczakiem. Poruszyłam mocniej końcówką ogona. Musiałam myśleć i to szybko. Ucieczka to najgłupsze co w tej sytuacji mogłabym zrobić.
-Nie oczekuje czegoś takiego- to akurat była prawda, takie gesty może i są słodkie ale ile można? Nie jestem słodka idiotką.
-Preferuje silnych, stanowczych i dominujących samców- Rzekłam patrząc na niego. Przestałam obnażać kły i patrzy lam się an niego. Uszy miałam położone po sobie. Ten wydawał się spełniać te straszne ... oczekiwania?
Zbliżyłam się do niego i zamruczałam. Ogonem przejechałam po jego boku.
-Domyślam się, że domowy byś nie przyjął, a odejść też nie dasz póki nie weźmiesz tego co chcesz- No niczym prawdziwy samiec! wiedziałam, że zbliżenie sie do niego może być głupim krokiem ale jakie wyjście?
-Jestem Arjana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Widziałem, że lwica się nad czymś zastanawia. Przyglądała mi się? Oceniała swoje szanse na ucieczkę? Te raczej nie były za duże, a przynajmniej taką miałem nadzieję. Uśmiechnąłem się złośliwie, słysząc jej słowa.
- Tak? A czego oczekujesz? Czy może sama tego nie wiesz? – odpowiedziałem jej. Wiele samic miało przesadzone lub nieokreślone oczekiwania. Spodziewałem się, że zacznie opowiadać o jakimś łagodnym, wyrozumiałym samcu… ale jej słowa… no, tym mnie zaskoczyła. Zamilknąłem na dłuższą chwilę. Całkowicie zbiła mnie z pantałyku. Jej słowa były szczere? Czy nastawione na wybicie mnie z równowagi, rozkojarzenie mnie i ułatwienie jej ucieczki? Wpatrzyłem się uważnie w jej oczy, starając się z nich coś wyczytać. Sprawiała wrażenie, jakby mówiła szczerze… no ale była samicą, równie dobrze mogła mną manipulować.
- Naprawdę? Czyżby? – spytałem ostrożnie, nie spuszczając z niej spojrzenia. Wodziłem za nią wzrokiem i zamruczałem, czując jej ogon na swoim boku. Zawahałem się przez moment, nie tracąc jednak skupienia na niej, jakbym się spodziewał, że to zmyłka a ta lada moment rzuci się do ucieczki. Na to nie mogłem pozwolić.
- Tak, odmowy nie przyjmę… a odejść Ci nie pozwolę… chcę, byś grzecznie poszła ze mną – oznajmiłem jej. Przedstawiła się? Chciała konwersacją odwrócić moją uwagę? Nie zamierzałem pozwolić na zmianę tematu – A nie będziesz próbowała uciec? Mogę Ci zaufać? Czy jakaś liana będzie konieczna, byś nie próbowała zwiać? – spytałem, zerkając na nią uważnie, starając się wychwycić jakieś wahanie w jej głosie, uciekanie wzrokiem czy najmniejsze drgnięcie ogona – cokolwiek mogącego świadczyć o podstępie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Może nie wiem a może wiem- Rzekłam nie mówiąc tego wprost.
-Oczywiście- Dodałam i nie w głowie była mi ucieczka bo jak. Sam zbliżyłam się i teraz to największa głupotą by było jakbym rzucała się w ucieczkę. W końcu ten bez problemu mnie dopadł przy takiej próbie. Wolałam przeżyć a nie zostać kaleka czy trupem.
-Pójdę ale liany.. hm...- Zamruczałam i otarłam lekko swój łeb o jego grzywę, dając mu do zrozumeinai, że nie mam zamiaru w tym momencie wiać czy coś takiego. Jak się powiedziało "a" to trzeba powiedzieć "b".
-Brzmi... ciekawie- Dodałam pokazując lekko ząbki i zamruczałam. Stanęłam przed nim przodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Uśmiechnąłem się. Lwica wiedząca czego chce? To naprawdę nie zdarzało się często. Obiecywała niby, że pójdzie… ale czy naprawdę taki miała zamiar? Byłem przekonanym, że mówi prawdę… ale równie dobrze mogłem przyjmować taki punkt widzenia, bo mi odpowiadał – a to popularny błąd poznawczy. Mimo wszystko zdecydowałem się schylić i wziąć jakąś lianę, która dziwnym trafem tutaj leżała. I założyłem ją lwicy na szyję.
- Może i nie jest potrzebna… ale taka smycz bywa… pociągająca. No i przypomina, kto tutaj rządzi – oznajmiłem jej. W końcu sama deklarowała, że lubi być dominowana i trzymana krótko. A ja z kolei… w sumie lubiłem mieć poczucie władzy nad innymi. Widziałem, jak pokazuje ząbki, słyszałem jak mruczy, ale mimo tego nie dałem się ponieść zalotom. Nie chciałem stracić czujności – na zabawy czas przyjdzie później, gdy dojdziemy do mojej jaskini.
- To za mną. I nie próbuj żadnych sztuczek – oznajmiłem jej i zacząłem prowadzić lwicę na lianie prosto do swojej jaskini. Poszła grzecznie? Czy próbowała jakieś sztuczki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Spoglądałam na to jak ten szybko ogarnął lianę. Machnęłam lekko ogonem i kiedy założył mi ja na zszyje bardzie się jej przyjrzałam. No całkiem ciekawe.
-No i w przenośni i w praktyce- Rzekłam unosząc lekko brew. Teraz to nie ma już odwrotu. Trza zrobić kolejne kroki. Szłam za nim z opuszczony ogonem i obserwowałam to jak szedł, jak jego mięśnie się ruszały i jak jego grzywa powiewała an wietrze. W między czasie przez moment kiedy ten nie patrzył gryzłam lekko lianę i zostawiałam ją kiedy ten mógł spojrzeć. Tak czy siak nie zwieje ale trochę sie jednak denerwowałam i bardziej aby te emocje odeszły to robiła niz z chęcią ucieczki czy czegoś. Bo an niego rzucać sie nie będę, o nie.
-Daleko idziemy?- Zapytałam a w głosie dało sie usłyszeć lekką niepewność. Strach nie było ale czy aby an pewno?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Lwica nie protestowała, gdy zakładałem jej lianę. Naprawdę tego oczekiwała? Czy po prostu zdążyła się pogodzić ze swoim losem i podporządkowała mi się? W każdym razie najważniejsze, że poszła grzecznie za mną, nie próbując ucieczki. A ja nie musząc zwracać uwagi na nią, czy nie próbuje gdzieś odskoczyć, mogłem żwawym, pewnym siebie krokiem zdążać najkrótszą ścieżką prosto do mojej jaskini, do której na szczęście nie było jakoś bardzo daleko.
- Nie, jeszcze chwilka – odpowiedziałem jej krótko, nie zwalniając kroku, jako że byliśmy już dość blisko. Czyżby zaczynało jej brakować pewności siebie? Zaczęła zmieniać zdanie? Zaczęło do niej dochodzić co się stało i w jakiej sytuacji się znalazła? Być może tak, ale na szczęście zwiać i tak nie miała jak. Po chwili dotarliśmy na miejsce, a ja poprowadziłem lwicę do jakiegoś stalaktytu czy tam stalagmitu, w każdym razie takiego sterczącego z ziemi, do którego przywiązałem lianę. Tak na wszelki wypadek.
- To teraz możemy spokojniej i luźniej porozmawiać – oznajmiłem jej tytułem wstępu – Jestem Mane, tak jak mówiłem. Lew z Krwawego Zmierzchu – wyjaśniłem jej, chociaż podając stado delikatnie się zawahałem. Kiedyś przewodziłem własnemu… ale niestety te dni już dawno minęły.
- A ty? Należysz do jednego z tych stad? – spytałem, podchodząc do lwicy, wodząc pyskiem po jej łopatce – Czy nie? Bo jakbyś należała, to byś się sama nie włóczyła? – zauważyłem, co jednak mogło być uznane za trochę dziwny argument. Bo przecież sam niby należałem do jakiejś grupy a jednak spędzałem czas poza jej terenami, skoro spotkałem lwicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Szłam za nim aż w końcu dotarliśmy do jakieś jaskini. Wchodząc do niej rozejrzałam się uważniej. No nie była zła. Będąc przywiązana usiadłem na zadzie i ogon położyłam na łapach.
Był znaczy jest z Krwawego Zmierzchu, to wiele mogło tłumaczyć.
-Nie należę do żadnego stada- Rzekłam pewnym głosem siedząc dalej w swym miejscu. Czułam jego pysk na swojej łopatce. Lekko poruszyłem poruszyłam końcówka ogona.
-Nie włóczyłam się, po prostu spacerowałam- to to samo ale cóż- A może szukałam jakiegoś samca?- Dodałam półserio półżartem. Sama językiem przejechałam po jego boku. Wcześniej ogon zabrałam z łap i ogonem przejechałam mu po podbrzuszu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Przywiązałem lianę, by lwica ani myślała o zmianę zdania i ucieczce, ale jej chyba rzeczywiście próby zwiania nie chodziły po łbie. Czyli miałem rację, że nie należała do żadnego stada.
- Odeszłaś od któregoś ze stad? Czy Twoi rodzice do żadnej grupy nie należeli? Czy przybyłaś spoza krainy? – dopytywałem się. Sam kiedyś nie wiedziałem, że istnieją inne lwy i inne stada, dopóki pewnego razu nie spotkałem pewnego osobnika z tego miejsce, zanim tutaj nie przybyłem. Jej kolejna deklaracja mnie jednak zaskoczyła.
- Szukałaś samca? Czyżbyś myślała o założeniu rodziny? Czy chciałaś się po prostu zabawić? – spytałem wprost. Nie widziałem niczego złego w zadawaniu tak niedyskretnych pytań. Skoro sama mówiła, że szukała samca, to czemu ja miałbym to jakoś bardziej zawoalować? – A jesteś dziewicą? – kolejne pytanie, których większość samców z jakichś powodów unikała, a na które większość samic nie chciała odpowiadać. Czując, że lwica wodzi mi językiem po boku, sam zacząłem jechać pyskiem po jej łopatce, idąc po szyi ku łbu, by w końcu chwycić w pysk jej ucho, zaczynając je delikatnie ssać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Przybyłam tutaj z innych krain- Powiedziałam patrząc na niego teraz- Nie znałam żadnych stada tutaj jednie słyszałam o Zmierzchu i lwiej skale. Taka prawda o tych stadach słyszałam ale raczej z racji korzeni niż z tego co ci robili. Po kolejnych pytaniach zastanowiłam się jak odpowiedzieć. Chwile milczałam nad odpowiedzią.
-Na rodzinę to trzeba jednak stabilności? Nie wiem- Nie znałam się na tym- A zabawić? Zawsze można- Powiedziałam to i otarłam swój łeb o jego bok, potem ten zabrał się za moje ucho. Zamruczałam.
Czy jestem dziewicą? C to za dziwne pytane? Byłam zaskoczona, bo co to ma do rzeczy.
-Nie- Rzekłam pewnie ale i zaskoczonym głosem- A czemu pytasz?- zapytałem- Nie mam lwiątek- Aby to wyjaśnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Czyli jednak przybyła z innej krainy. Nie znałem jej, nie kojarzyłem, więc raczej nie mogła przybyć z tego miejsca, co ja. Czyżby istniało jeszcze więcej miejsc, gdzie żyły lwy? Jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale nie miałem zamiaru o tej niewiedzy informować samicy. W końcu nie przyznawaniem się do niewiedzy tworzyło się aurę pewnego siebie lwa.
- Stabilność? A brakuje Ci w życiu stabilności? – zdziwiłem się – Tak jak Ci mówiłem, podobasz mi się. Jesteś piękna i zwinna. W sumie mógłbym Cię uczynić swoją konkubiną – oznajmiłem jej. To również nie była propozycja – bo nie zostawiałem jej żadnego wyboru. Decyzja należała tylko i wyłącznie do mnie.
- Co o tym sądzisz? – spytałem, jakby to mogło mieć jakikolwiek znaczenie. Owszem, zabawić się z nią mogłem, ale może lepiej było nastawić się… na jakiś dłuższy związek. Nieczęsto takie piękności się trafiały.
- Czemu pytam? Chyba każdy samiec woli mieć do czynienia z dziewicą – oznajmiłem jej to, co mi się wydawało, że jest oczywiste, gdy już wyplułem jej ucho. Może jednak była? Tylko się tak krygowała? O tym miałem w planie przekonać się później. Zacząłem lizać ją po łbie, wodzić pyskiem po grzbiecie i bokach siedzącej lwicy.
- Połóż się. Pora się zabawić – poleciłem jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Stabilność jest przyjemna ale i nudna- No taka prawda. Stabilność jest dobra i daje dużo ale czy nie jest tez nudna jeśli nic sie w niej nie dzieje?
-Konkubiną?- Postawiłam uszy do góry a raczej jedno. Byłam zaskoczona jego... propozycją? Czy miałam w tej sytuacji jakiś wybór? Niby tak ale ... Milczałam nim odpowiedziałam i przemilczałam tez to.
-A ty jak wolisz?- Zapytałam i pokręciłam mocniej głową ale nie jako zaprzeczanie. Samiec mógł tak w sumie to odebrać. Spojrzałam na niego. Po jego poleceniu przez jakiś czas nie wykonałam go tylko siedziałam. Szybko analizowałam sytuacje i swoje położenie. Spojrzałam na wyjście ale ostatecznie położyłam się ale na boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Uśmiechnąłem się do lwicy, słysząc jej słowa. Całkowicie się z nią zgadzałem… ale taka deklaracja mnie zaskoczyła. Większość napotykanych samic szukała stabilności. Nawet jeśli twierdziły coś innego, to natury nie oszukiwały i podświadomie dążyły do stałego partnera i lwiątek z nim. Ta była pod tym względem wyjątkiem?
- Tak, konkubiną – przytaknąłem, zastanawiając się, co ją tak dziwi. Była ucieszona hojną propozycją czy zawiedziona? Spodziewała się, że nazwę ją partnerką? Nie, nie byliśmy równi. I tak dobrze, że w ten sposób ją określiłem. Było sporo lwów, które swoje samice nazywały w dużo gorszy sposób.
- Co wolę? Zależy od okoliczności – oznajmiłem, przyglądając się, jak ta się kładzie. Nie umknęło mojej uwadze delikatne jej wahanie, być może nawet zaprzeczenie łbem i tęskny rzut oka w stronę wyjścia.
- Czyżbyś nie była pewna, czy tego chcesz? A może chcesz grać niedostępną? Dzikuskę, którą trzeba siłą i kłami zmusić do tego, by się podporządkowała? – spytałem się jej, zastanawiając się, jakie są jej oczekiwania. Widziałem, że była zwinna… zapowiadała się całkiem przyjemna noc. Samo to, że położyła się na boku, a nie na brzuchu, jak lwica przed stosunkiem, sporo o niej mówiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-A mam jakiś wybór?- Zapytałam leżąc i spoglądając od dołu na niego. Teraz miałam lepszy na niego widok. Można powiedzieć, że wyglądała bardziej ... majestatycznie? Taka klata, ta grzywa.
-A jakie sa teraz?- Ciągnęłam dalej ten temat. Byłam ciekawa co woli bardziej. Czy byłby rozczarowany mną? Nie wiem jako na chwile obecna średnio mnie to interesowało.
-Czy jestem pewna?- Zastukałam ogonem lekko o podłoże- Tak jestem ale od razu nie masz na co liczyć- Dodałam z lekko zadziornym uśmiechem, a następnie przejechałem językiem po jego łapie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Kolejny raz uśmiechnąłem się do lwicy.
- Wiesz, mógłbym powiedzieć, że zawsze jest jakiś wybór. Ale to byłoby kłamstwo – stwierdziłem – Nie, w zasadzie nie masz wyboru… chociaż jeśli coś mi będzie odpowiadać, to mogę łaskawie rozważyć Twoje prośby – oznajmiłem jej, zerkając na nią w dół. Jej pytanie również mnie zaintrygowało. Jakie są teraz? Ciężko było stwierdzić. Ale ciekawe było to, że lwica tak mocno się o wszystko dopytuje, chcąc spełnić wszystkie moje zachcianki. Tak jej się podobałem? Albo naiwnie myślała, że będąc miłą może odzyskać wolność? Nie, nie zamierzałem jej wypuszczać. Zbyt mi się podobała.
- Oj, to bardzo dobrze, że od razu nie mam co liczyć. Lubię trochę… powalczyć, jak na lwa przystało – przytaknąłem rozbawiony – Tylko pytanie, jak bardzo ostro lubisz? – próbowałem się dowiedzieć. Jej zachowanie niesamowicie mi się podobało, bardzo mnie podniecało i rozochocało. Ten jej zadziorny uśmieszek i to lizanie mnie. Położyłem łapę na łopatce leżącej lwicy, by głowę zbliżyć do jej głowy. Przejechałem jęzorem po jej pysku, po czym zacząłem ją lizać po okolicy nosa, oczów i uszów.
- To jak bardzo jesteś zmotywowana by nie dać mi tego, czego chcę? – spytałem rozbawiony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
No i wszystko jasne ale mogłam sie już tego spodziewać. Ponownie zastukałam ogonem o ziemie i dalej potrzymałam na samca z dołu.
-No to dobrze wiedziec- Rzekłam szczerząc lekko ząbki- Tak więc będę musiała jakoś go ułaskawiać i nie denerwować za bardzo. No ale mam głowę na karku i my będę o to dbać aby jednak mogła co nieco. Czas jednak pokaże.
-Bardzo- Rzekłam szczerząc dalej ząbki i wystawiam język zadziornie. No zobaczymy co na to samiec. Czując jego język zamruczałam chrapliwie i uniosłam lekko łeb ku górze ukazując może naiwnie bardziej tez szyje.
-Jak widać- Dodałam i otarłam swój łeb o jego łapę i grzywę na klacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Odwzajemniłem uśmiech lwicy. Oczywiście podobał mi się jej zachwyt, jej zadowolenie z całej sytuacji. Zapowiadało się, że i ona i ja możemy wynieść sporo przyjemności z tego spotkania. No i wyglądało na to, że cały „związek” może potrwać zdecydowanie dłużej. Byłem nią zachwycony i coraz bardziej się skłaniałem ku temu, by mieć z nią lwiątka. Musiałem przyznać, że była dobrą partią. Piękna, mądra, lubiąca ostrą zabawę, niesamowicie zwinna. Czego chcieć więcej?
- No to świetnie, bardzo dobrze – przytaknąłem jej i nie czekając dłużej doskoczyłem pyskiem do jej szyi, chwytając ją za nią samymi wargami, bez używania kłów, skoro sama mi się w ten sposób podstawiła – To lepiej bądź grzeczna! Ja już Cię zmuszę do bycia posłuszną! – ryknąłem nisko, chociaż rozbawione spojrzenie zdradzało, że to tylko zabawa. Pytanie… czy ona nie wolała naprawdę ostrzej. Jeśli miało iść na zęby… to też nie miałbym nic przeciwko temu. Czasami ból i wzajemne podgryzanie się potrafiło bardzo przyjemnie uczynić stosunek pikantniejszym.
- Leż na brzuchu! – rozkazałem jej, napierając na nią od boku, próbując ją zmusić do przyjęcia odpowiedniej postawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Czując jak mnie chwycił zamruczałam i oblizałam lekko swój pysk. Nie wbił kły ale i tak pokazał siłę. Ja ukazując szyje dałam też gest poddaństwa. W końcu kto dominujący będzie okazywać swoje gardło potencjalnemu wrogowi?
-Mrruu kusisz- Powiedziałam do niego nadal zadziornym głosem. Czy sobie żartowałam czy na prawdę to mnie kusiło? Nie powiedziałam tego. Po jego poleceniu zastrzygłam mocniej uchem. Za chwile po tych słowach zaczął napierać. Opierałam się, nie ma tak łatwo. Ostatecznie jednak przyjęłam pozę, którą chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Gdzieś na ziemiach niczych niczyich [Mane, Arjana]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Uwaga, nadchodzi Julian!
» Virusowe Mikołajki~
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Lokacje - czemu tam gdzie trawa jest bardziej zielona panują pustki?
» fontanna, gdzie kąpią się pijane laski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka :: Retrospekcje-