Latest topics
» Lwia Grota
by Nurvureem Czw Sty 25, 2018 6:28 am

» Serce Lasu
by Nataka Sro Sty 24, 2018 9:39 pm

» Dolna część Wodospadu
by Fahyim Sro Sty 24, 2018 9:36 pm

» Górna część Lwiej skały
by Rashid Wto Sty 23, 2018 7:16 pm

» Chętnie Pogram!
by Mane Wto Sty 23, 2018 11:50 am

» Poszukiwania
by Mane Wto Sty 23, 2018 11:49 am

» Wasze Bannery
by Wymiana Pon Sty 22, 2018 3:12 pm

» Dół kanionu
by Jua Zahri Nie Sty 21, 2018 10:25 pm

» Dziedziniec
by Amon Nie Sty 21, 2018 10:16 pm

» Górna część wodospadu
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 10:01 pm

» Południowa cmentarzysko
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 9:46 pm

» Koryto rzeki
by Sekhmet Sob Sty 20, 2018 9:03 pm

» Wodospad w Oazie
by Sargon Pią Sty 19, 2018 4:23 pm

» Akkie - Jesienny Deszcz
by Seth Sro Sty 17, 2018 6:46 pm

» Nagrody za event
by Nurvureem Sro Sty 17, 2018 11:29 am

» Czego właśnie słuchasz?
by Seth Wto Sty 16, 2018 10:59 pm

» Legowisko Setha i Shayi
by Koda Wto Sty 16, 2018 7:40 pm

» Ruchome Piaski
by Jasiri Wto Sty 16, 2018 12:03 am

» Skargi i Zażalenia
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:42 pm

» Oaza
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:33 pm


Share | 
 

 Oaza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Mroczny Mistrz
avatar
opis w budowie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Wolno i niespiesznie przemierzałem tereny swojego stada, rozglądając się uważnie na boki, patrolując poszczególne jego granicę. Zastanawiałem się nieustannie, dlaczego akurat tutaj się znalazłem, czemu tutaj dołączyłem i na co w tym stadzie mogłem liczyć. Spędziłem już w Krwawym Zmierzchu trochę czasu, spotykając się gównie z nieufnością jako ten, kto był z poza krainy, z poza tej grupy znających się lwów. W sumie nie wiedziałem za dużo o historii – jakoś głupio było mi się pytać. Czasami lepiej było udawać, że wszystko się wie bo pytania… pytania powodowały, że inni mogli zacząć uważać pytającego za niekompetentnego. W końcu nie zadawaniem pytań, tylko odpowiadaniem na nie, można było zyskać opinię znającego się na wszystkim. Tak więc przemierzając tereny i rozmyślając nad tym wszystkim, dotarłem do niewielkiej oazy która nie miała opisu, podchodząc ostrożnie do wody i rozglądając się na boki aby się upewnić, że nic mi nie grozi. Jeziorko było zdecydowanie za małe, by mogły w nim znajdować się krokodyle, więc po chwili nachyliłem się nad lustrem wody, gasząc pragnienie orzeźwiającym płynem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kręciłem się po terenach stada, a następnie wolnych. Nawet nie zorientowałem się aż wszedłem gdzie nie powinienem. Wkroczyłem an tereny wrogiego sobie stada. Czułem wonie i kojarzyłem je al jakoś tak za bardzo byłem pogrążony w rozmyślaniu by zwrócić ku temu baczniejsza uwagę. To jednak z cała pewnością mógł być błąd. Nie byłem wysoki i w trawie mogłem dobrze się maskować. Ale to broń obusieczna, nie widziałem przeciwnika. Mogłem usłyszeć lub wyczuć. Tak dreptałem sobie w trawie zbliżając się do wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Spokojnie piłem sobie wodę z jeziora znajdującego się w oazie, gdy nagle coś zaczęło mnie niepokoić. Coś nie dawało mi spokoju, niczym kamyk czy ocet uwierający w trakcie drzemki na sawannie. Ale co to mogło być? Nie byłem do końca pewien. Zacząłem się zastanawiać, co też mogło zwrócić moją uwagę… a wtedy w końcu uprzytomniłem sobie, że to musiał być nieznany zapach. Przerwałem picie, podnosząc łeb do góry i rozglądając się na boki. Czy ktoś tutaj był? Zmrużyłem oczy rozglądając się dookoła, ale jakoś nikogo nie dostrzegałem. To mnie coraz mocniej niepokoiło… bo przecież czułem wyraźny zapach! Ktoś się skradał? To chyba musiałby się czołgać, by go nie widzieć w trawie! Chyba… chyba, że ten nieznajomy osobnik od początku gdzieś tutaj był… tylko dlaczego nie wyczułem go wcześniej? Może kierunek wiatru się zmienił? W każdym razie nie dawało mi to spokoju.
- Widzę Cię! Wyjdź! – blefowałem, mając nadzieję, że skłoni to nieznajomego intruza do opuszczenia swojej kryjówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Czarny opuścił w końcu swoją bezpieczna ostoję w Lodowych Grzywach. Przyzwyczajenie do zimniejszego klimatu dawało o sobie znać, szczególnie na smolistej sierści. Lejący się upał z nieba przywiódł go nad niewielką oazę. I choć zauważył lwa w oddali nie przejął się tym zbytnio. Rewiry i ziemie stadne nie interesowały go, był roślinożercą a ci nie byli przeganiani z ziem. Chyba, że ktoś chciał sprowadzić głód na własne stado. Podszedł bliżej zachowując bezpieczny dystans by w razie czego mieć szansę na obronę. Pochylił się nad taflą wody, katem oka obserwując drapieżnika, który znajdował się po drugiej stronie brzegu. Małej pchły ukrytej w trawie nie zauważył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Słysząc głos zatrzymałem się na chwilę i machnąłem mocniej ogonem. Nie znałem tego głosu a woni było tutaj dużo. Chyba zaszedłem trochę za daleko. Uniosłem ogon ku gorze i teraz lekko wystawał ponad trawę.
- Kim jesteś?- Zapytałem się stojąc nadal w ów trawie ale będąc skierowanym w kierunku głosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Blefowałem, twierdząc że widzę nieznajomego, który musiał się gdzieś chować… a ten uwierzył, podnosząc ogon, który natychmiast dojrzałem, jako że zauważenie ruchu jest dla każdego zwierzęcia znacznie prostsze. Uśmiechnąłem się triumfalnie po czym spiorunowałem wzrokiem nieznajomego, który raczej i tak nie mógł tego wiedzieć, skoro tylko ogon wystawał znad traw.
- A kto pyta? – odpowiedziałem z wyraźnie słyszalną złością, bo to przecież lew który przychodzi, powinien się pierwszy przywitać i przedstawić. Nie wiem kim był nieznajomy, ale ewidentnie charakteryzował się kompletnym brakiem wychowania i bezczelnością. Ale jeśli jego postępowanie miałem tak określić, to zdecydowanie brakło mi słów, by opisać to… co zrobił po chwili jakiś jeleń, który ostentacyjnie podszedł do wody i zaczął pić, nie robiąc sobie niczego z mojej obecności.
- A zjedzony to przypadkiem nie chcesz być? – spytałem głosem, w którym nie ukrywałem swojej irytacji. Nawet jeśli jeleń tego nie wychwycił z mojego głosu, to podniesienie warg celem demonstracji kłów, oraz nagłe machnięcie ogonem, w niewerbalny sposób pokazywały to, że nie byłem zadowolony z jego zachowania. Powinien podejść, jak odejdę – takie były zasady. Mogłem się na niego od razu rzucić, ale to raczej nie było dobrym pomysłem. Sądziłem, że powinienem go bez problemu zabić, ale w trakcie tego sam mógłbym być pokiereszowany, a to na sawannie równałoby się wyrokowi śmierci. Lepiej byłoby zapolować na jelenia w dwa lwy. Zwłaszcza, że nie byłem głodny, więc samodzielny atak byłby niepotrzebnym narażaniem się na rany.
- Zmykaj – rzuciłem krótko jeleniowi głosem nieznającym sprzeciwu, mając nadzieję, że ten od razu sobie pójdzie, jeśli ma jakiekolwiek instynkty samozachowawcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Jeleń dopiero teraz dostrzegł ruch w trawie i wystający ponad nim ogon. Nie przerwał jednak swojej czynności i dalej chłeptał wodę. Uniósł łeb dopiero wtedy gdy Mane próbował go przegnać. Krople wody spływały po brodzie i kapały na taflę wody burząc jej niezmącony spokój. Sapnął ciężko wydmuchując masę ciepłego powietrza z nozdrzy i uśmiechnął się kpiąco. Tak jakby to jego szczerzenie kłów nie robiło na nim wrażenia. I słusznie, zachowywał bezpieczną odległość dlatego jego pewność nie zmalała. Nawet jeśli w pobliżu był drugi drapieżnik. Oblizał ostentacyjnie pysk zanim się odezwał.
- Łowca stanie się ofiarą. Próbuj szczęścia. - Odparł spokojnym i pewnym tonem chcąc dać lwu do myślenia. Nie dla parady i milusińskiego wyglądu miał czaszkę pobratymca na łbie i wytatuowane kości na sierści. Zresztą czy lew nie powinien zając się najpierw intruzem swojego gatunku a dopiero potem interesować się tematem na danie? Nie wyglądało by tamci się znali. Firkraag spokojnie obserwował tą dwójkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ja orientując się, że znalazłem się tam gdzie nie powinienem postanowiłem wybyć z tego miejsca. Opuściłem ogon i odwróciłem się. Zabrałem się za ulatanie z tego miejsca. Wolałem nie trafić na walkę jakiś dwóch osobników. Jeśli nikt nie będzie próbować mnie zatrzymać opuszczę małą oazę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Chyba moje słowa nie wywarły na jeleniu odpowiednio mocnego wrażenia, jakiego po nim się spodziewałem. A wręcz przeciwnie: kompletnie mnie zignorował, ostentacyjnie mi odpowiadając w sposób, który naprawdę mocno mnie zirytował. Syknąłem złowieszczo, podnosząc wargi, pokazując swoje kły… na dosłownie ułamek sekundy, bo szybko przybrałem w miarę naturalny wyraz pyska, nie chcąc po sobie znać, jak bardzo mnie ten drań wkurzył. W końcu byłem lwem i nie powinienem przejmować się słowami… jakiegoś roślinożercy. Chociaż nie powinienem też pozwolić, by mu takie zachowanie uszło płazem. Jedna rzecz mi tylko nie dawała spokoju. Jak się nad tym zastanowiłem, to jego zachowanie było dowodem na to, że trafiłem albo na kompletnego idiotę, który nie wiedział co go może spotkać… ale to ja go nie doceniałem i otwarty atak nie był najlepszym pomysłem. Gdyby uciekał, to spokojnie mógłbym go zaatakować od tyłu, ale że jednak stał… to nadzianie się na jego robi, nie byłoby zbyt przyjemne. Zerknąłem na czaszkę na jego łbie, ale ta nie dała mi żadnych sugestii co do postępowania. Więc… więc postanowiłem go zignorować, skupiając swoje spojrzenie na nieznajomym, który odchodził, bo widziałem ruch traw i słyszałem, ze tamten się oddala.
- Ej, stój. Gdzie idziesz?! – ryknąłem, próbując się zdobyć na spokój co było o tyle trudne, że i ten kryjący wyprowadził mnie z równowagi zachowując się nie tak, jak od niego oczekiwałem. Nagle… nagle wpadłem na pewien pomysł.
- Nie masz ochoty… zapolować na pewnego smakowitego jelonka? – zaproponowałem mu. Nie spodziewałem się, że moja oferta będzie przyjęta. Nawet tego nie chciałem. Nie byłem głodny i nie chciało mi się gonić za jakimś trawożercą. Ale… ale chciałem zobaczyć, jak rogaty na to zareaguje. Wybije go to z tej pewności siebie? Z dwójką lwów nie miał żadnych szans. Liczyłem, że po prostu zwieje jak niepyszny. Albo zacznie panicznie przepraszać, próbując się możliwie szybko wycofać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Czarny obserwował całe to przedstawienie, które w duchu zaczynało go bawić od zmykającego kurdupla po zirytowanego narwańca. Najwidoczniej lew nie mógł sobie poradzić z całą tą sytuacją a jego krzyki i nerwowy ton jeszcze tylko pogarszały sprawę. Aktualnie w oczach jelenia Mane wyszedł na maluczkiego, jeszcze mniejszego niż ten buszujący w trawie. Jego propozycja wyrwana całkiem z kontekstu sprawiła tylko że Firkraag poruszył jednym uchem a potem głośno ziewnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
-Polowanie?- A jednak zostałem spostrzeżonym. Zatrzymałem się na chwilę.
-Nie jestem głodny- rzekłem jednak do lwa i przyspieszyłem tempa. Cóż polować to nie bardzo, tym bardziej na tak duże zwierze. Preferowałem coś bardziej ... kompaktowego. Wolałem unikać konfliktów i bardziej ruszać głową niż niepotrzebnie zużywać siłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
No nie, teraz to mnie wkurwili. Gdybym nie był pewien, że to niemożliwe, to podejrzewałbym, że ta dwójka jest w zmowie, chcąc mnie niemożebnie zirytować. Już nawet nie próbowałem ukrywać, że jestem wściekły. Ze złością walnąłem przednią łapą w taflę jeziora, powodując fale, która rozeszła się po powierzchni. Jeleń miał się przerazić… a ostentacyjnie ziewał. A tamten nieznajomy siedzący w trawie… nawet jak nie przyjął propozycji, powinien sprawiać wrażenie chociaż odrobinę nią zainteresowanego.
- Gówno mnie obchodzi, że nie jesteś głodny! – ryknąłem na niego – Stój! Wracaj tutaj! – dodałem widząc po ruchu traw i słysząc, że tamten się w dalszym ciągu oddala. Mogłem się rzucić za nim w pogoń, ale prawdopodobnie bym go nie dorwał. Mógł być ode mnie szybszy a w wysokiej roślinności byłoby go ciężko dojrzeć. No i znajdował się spory kawałek ode mnie. Już jeleń był bliżej, chociaż nie dużo bliżej. Dotarcie do roślinożercy wymagałoby okrążenie jezioro, co w zasadzie uniemożliwiało szybki atak. Próba starcia z którymkolwiek zapewne skończyłaby się jego ucieczką a ja co najwyżej bym się otarł o śmieszność, poprzez nieskuteczną pogoń.
- I co się gapisz? Spierdalaj! – ryknąłem z kolei do jelenia, otwierając szeroko paszczę, pokazując mu wszystkie swoje kły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nie odpowiedziałam. Samiec nie gonił mnie. Zacząłem bieg aby w końcu zniknąć. Niech sam sobie poluje. Nie miałem zamiaru wspierać bucowatego lwa. Trawa poruszała się teraz znaczniej szybciej. Może będzie możliwość kiedyś normalnie pogadać. Teraz samiec był z cała pewnością za bardzo zdenerwowany.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Jeleń cokolwiek by nie powiedział czy zrobił całą swoja osobą irytował nerwowego lwa. Mały się zmył więc poczucie pewności u rogacza wzrosło dwukrotnie. Teraz miał tylko jednego drapieżnika na głowie. Odwrócił się do Mane tyłem, wyglądało na to jakby zamierzał go posłuchać i wybyć. Jednakże Firkraag spojrzał za siebie, uniósł krótki ogonek do góry i pomajtał nim na oczach lwa. Jawnie go wykpił tak jakby pazury i całe uzębienie nie robiły na nim wrażenia. Był w bezpiecznej odległości zanim lew się ruszy on będzie miał sporo czasu na odpowiednią reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Wkurzali mnie! Obaj! Chyba ciężko byłoby mi zdecydować, który mnie bardziej irytował! Jakby się ze sobą zmówili! Bezczelne, wstrętne chamy!
- Stój! Wracaj tutaj! – ryknąłem kolejny raz na lwa, ale chyba niepotrzebnie. Jeśli dobrze widziałem ruch traw to już dawno go nie było. Znikł gdzieś na horyzoncie, zostawiając mnie z moją wściekłością i z tym bezczelnym jeleniem, który jak na złość dalej stał nad wodą, ani myśląc „spierdalać”, tak jak mu rozkazałem. Już, już miałem nadzieję, że w końcu sobie pójdzie, ale ten… odwrócił się zadem i zaczął merdać ogonem. No nie! Teraz przesadził! Teraz naprawdę przesadził!
- Spierdalaj! Spierdalaj! – ryczałem na niego przez jezioro. Zacząłem chodzi to w prawo to w lewo, wzdłuż jezioro, rycząc bez przerwy na niego. A później ze złości zacząłem podskakiwać w miejscu. Nie dużo brakowało, a w pewnym momencie bym się potknął i wpadł do wody. Co za bezczelny drań! Przebrzydły roślinożerca! – Zabiję Cię! Słyszysz?! Zabiję Cię! – ryknąłem kolejny raz… ale moja cierpliwość też miała granicę, które zostały już dawno przekroczone. Uśmiechnąłem się złośliwie do niego, postanawiając zmienić taktykę.
- Albo wiesz co… ja chcę się tylko zaprzyjaźnić. Tylko porozmawiać. Nie chcesz może zamienić słówko? – spytałem chytrze i zacząłem iść powoli wzdłuż jeziora. Bardzo powoli by go nie spłoszyć.
- Nie chcesz może porozmawiać o… – zawahałem się, próbując coś na szybko wymyślić – o bogu? – dokończyłem. Były zwierzęta, próbujące innych namawiać do konwersacji na temat tego czegoś, co nie istniało. Nigdy ich nie rozumiałem… ale fakt faktem, że niektórzy się zgadzali, czego później żałowali, gdy krótka konwersacja okazywała się być jakimiś bredniami, o których gadano długie godziny – No chodź, nic Ci nie zrobię. Porozmawiamy tylko – przekonywałem go, powoli zmierzając dookoła jeziora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Czarny parsknął śmiechem widząc, że złość tamtego sięgnęła kulminacyjnego momentu. Jeleń miał już na swoim karku kilka dobrych lat ale takiego szajbusa spotkał po raz pierwszy. Trzeba by też mieć IQ poziomu jamochłona by nie zauważyć, że tamten kombinuje by zmniejszyć odległość. Firkraag dumnie uniósł łeb i postąpił kilka kroków do przodu. Jeśli lew obchodził oazę z prawej strony to jeleń kierował się w lewą stronę i odwrotnie. Dystans w ogóle się nie zmieniał. Cały czas byli naprzeciw siebie oddzieleni taflą wody.
- Zamiast dyskutować na tematy, które może nie będziesz w stanie pojąć w aktualnym stanie zalecam ci porzuć parę liści melisy. Tak na uspokojenie bo ci pikawa stanie. Chociaż... -Urwał na chwilę nie spuszczając wzroku z lwa i dodał już całkiem poważnie. - Z twojej skóry miałbym niezłe posłanie. - Całą resztę zużyłby na badania. Tego jednak głośno nie powiedział. Nie każdy musi wiedzieć, że przeprowadza eksperymenty na truchłach i żywych niewolnikach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Spiorunowałem jelenia wzrokiem, gdy ten parsknął kolejny raz śmiechem. To znaczy piorunowałem go wzrokiem niemalże cały czas, ale teraz zrobiłem to… tak jakoś bardziej dotkliwie. Czym ten się niestety nie przejął. Zacząłem obchodzić jezioro, ale on… on zaczął je obchodzić również, tylko w drugą stronę. Uśmiechnąłem się chytrze… i zmieniłem kierunek. I gwałtownie się zatrzymałem, gdy on również zaczął iść w drugą stronę!
- Ej! Stój! – ryknąłem na niego. On… on to musiał robić specjalnie! Wpatrzyłem się w niego oskarżycielskim wzrokiem, ale… ale drań nie sprawiał wrażenia, jakby się tym przejął.
- Co? Sam sobie żryj liściemy jakiejś lisy! – ryknąłem na niego, nawet nie mając pojęcia o jakie liściemy chodzi i czym są te całe lisy – Jestem lwem! I jak będę chciał, to zeżrę Twoją polędwicę, rostbef czy udziec! – dodałem, uderzając ze złością łapą w ziemię, nie mogąc w inny sposób wyładować swojej wściekłości na wstrętnego roślinożercę, który na domiar złego zaczął mnie obrażać. Skórę? Posłanie?! Bezczelny, wredny, chamski, przerośnięty, rogaty zając!
- Chodź tutaj! Natychmiast! Albo nie idź! Stój w miejscu! – ryczałem na niego nie mogąc się zdecydować co zrobić. Byłem majestatycznym lwem, królem dżungli! Nie będę gonił przecież jelenia dookoła jeziora! Majestatyczne lwy, królowe dżungli, tak nie robią! – Nie, jednak przyjdź! Chodź tu natychmiast! To… to Ci… to Ci coś dam! Dużo siana! Obiecuję! No chodź tutaj Ty wredny skurwysynu! – darłem się na niego, ale ten chyba nie wydawał się być przekonany. A ja… ja nie miałem pomysłu, jak mógłbym go dorwać. Kątem oka dostrzegłem jakieś liany zwisające z drzewa nad wodą. A gdyby… gdyby w nie wszedł, to może zaplątałby się w nie rogami? Chociaż na wystarczająco długo, bym był w stanie do niego dobiec? Nie mając żadnego lepszego pomysłu, ponownie zacząłem obchodzić jezioro w taką stronę, by mieć nadzieję, że jeleń starając się utrzymać dystans i skupiając się bardziej na mnie niż na tym, co zwisa z drzewa, zapłacze się w nie a ja dam radę do niego dobiec i go powalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The member 'Mane' has done the following action : Kostki Prawdy


'dziesięciościenna ' : 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
O ile zabawa na początku była przednia tak szybko zaczynała jelenia nudzić. Lew nie potrafił się zdecydować, roślinożerca był wciąż po za jego zasięgiem. Lecz co by zrobił gdyby w końcu rzekoma ofiara zamierzała się postawić a nie tylko bawić w ciuciubabkę? Przeszedł tak jeszcze kawałek zawadzając rogami o zwisające liany. Były jednak na tyle luźne, że opadły z gałęzi na rogi i pacnęły głucho o czaszkę. Zatrzymał się tym samym pozwalając by Mane zmniejszył dzielący ich dystans. Zmrużył ślepia czekając chwilę, zamachnął się łbem zrzucając z siebie liany i celując prosto w lwa. Może to wystarczy na tyle by rozproszyć jego uwagę zanim przystąpi do kolejnego kroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The member 'Firkraag' has done the following action : Kostki Prawdy


'dziesięciościenna ' : 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Szedłem wzdłuż jeziora, powoli spychając wrednego jelenia prosto w stronę zwisających lian i… i w końcu udało mi się! Drań zawadził lianami o rogi… ale… ale co to ma być?! Co to miało do diaska być?! Liany, zamiast się zaplątać w jego rogi, opadły na niego… a on miał liany. Moje liany! To był mój teren, moja oaza, moje jezioro a więc i moje liany! Oddawaj je złodzieju! – mówił mój przepełniony wściekłością wzrok, gdy podchodziłem coraz bliżej do drania. Nagle ten… ten rzucił we mnie liany, być może chcąc mnie w ten sposób omotać lub zwyczajnie rozproszyć, co mu kompletnie nie wyszło (rzut za 2), chociaż nie było najgorzej. Niewiele brakowało, a sam by się w nie zaplątał. Szkoda, oszczędziłoby mi to nerwów. W każdym razie zamiast mnie nimi rozproszyć czy oplątać, ten swoim nieprzemyślanym rzutem mi je w zasadzie poddał jednocześnie pozwalając mi na tyle zmniejszyć dzielący nas dystans, że był w zasięgu rzutu lianą. A to błąd… duży błąd. Bo skoro dostałem liany to natychmiast je ponownie odrzuciłem szerokim wymachem łbem, starając się, by te opadły na rogi i pod nogi złośliwego jelenia. Jeśli miałbym szczęście, to drań mógłby się o nie kompletnie zaplątać… a ja rzuciłbym się na niego, przygniatając go własnym ciężarem i mocno zaciągając poszczególne liany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The member 'Mane' has done the following action : Kostki Prawdy


'dziesięciościenna ' : 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Firkraag chciał się pozbyć zawadzających lian stąd rzucił nimi w lwa ten jednak zapodał mu je z powrotem. Ponownie znalazły się na jego rogach a jedna nawet zsunęła się pod racice.
- Hmh. -Sapnął ciężko ale nie podejmował gwałtownych ruchów, jeszcze nie. Popatrzył na lwa z góry, był większy zmierzył go lodowatym spojrzeniem pustych oczu. Po czym opuścił nieco łeb celując rogami ze zwisającymi nań lianami w niego. Jeśli lew będzie próbował skoczyć postara się o to by pożałował tej decyzji i nadział się na ostro zakończone poroże. Przednią racicą starał się przesunąć na bok pałętającą się u ziemi lianę by się nie potknął gdyby zamierzał się ruszyć gwałtownie. Na chwilę obecną jeleń nie zamierzał uciekać, stawiał silny opór.
- Odstąp łowco. - Rzekł twardo. - Ja z ranami poskubię trawę ty już nie dasz rady nic upolować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
No, tym razem mi się poszczęściło. Mój rzut zdecydowanie można było zaliczyć do udanych. Liany oplątały jeleniowi rogi i nogę. Żałowałem tylko, że drań nie rzucił się do ucieczki, bo wtedy zapewne szybko by się poplątał, kompletnie się unieruchamiając. Jak widać roślinożerca był zbyt sprytny i zbyt doświadczony, by w tak łatwy i prosty sposób się samodzielnie podłożyć. Zawahałem się widząc, że ten przyjmuje pozycję obronną. Gdyby się na mnie rzucił… to musiałbym ratować się ucieczką. Nie miałem szans przetrwać takiej szarży. A nie mogłem go zaatakować, gdy celował we mnie rogami, stawiając między nami mur z mocnych i ostrych poroży.
- To też nie jest całkiem prawda – zaprotestowałem – Z ranami wciąż mam szansę natrafić na jakieś truchło czy inne resztki. Za to ty z ranami staniesz się łatwą zdobyczą – przypomniałem mu. Nie mogłem się na niego rzucić… ale zacząłem go okrążać mając nadzieję, że ten sam się zapląta w liany zwisające mu z rogów. A wtedy… wtedy będzie mój.
- Poddaj się, zostań moim niewolnikiem, a Cię nie zabiję i nie zjem – obiecałem mu. Owszem, nie miał żadnego powodu by mi wierzyć. Ale zamierzałem dotrzymać obietnicy. Upolować mięso mogłem zawsze. A taki… niewolnik, taka maskotka… to mało który lew taką miał. Wszyscy by mi zazdrościli. Chodzący dowód mojego wysokiego statusu społecznego. Rzecz, którą można się każdemu pochwalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Oaza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Krainy Stad :: Krwawy Zmierzch :: Skrawek Sawanny :: Mała Oaza-