Latest topics
» Lwia Grota
by Nurvureem Czw Sty 25, 2018 6:28 am

» Serce Lasu
by Nataka Sro Sty 24, 2018 9:39 pm

» Dolna część Wodospadu
by Fahyim Sro Sty 24, 2018 9:36 pm

» Górna część Lwiej skały
by Rashid Wto Sty 23, 2018 7:16 pm

» Chętnie Pogram!
by Mane Wto Sty 23, 2018 11:50 am

» Poszukiwania
by Mane Wto Sty 23, 2018 11:49 am

» Wasze Bannery
by Wymiana Pon Sty 22, 2018 3:12 pm

» Dół kanionu
by Jua Zahri Nie Sty 21, 2018 10:25 pm

» Dziedziniec
by Amon Nie Sty 21, 2018 10:16 pm

» Górna część wodospadu
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 10:01 pm

» Południowa cmentarzysko
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 9:46 pm

» Koryto rzeki
by Sekhmet Sob Sty 20, 2018 9:03 pm

» Wodospad w Oazie
by Sargon Pią Sty 19, 2018 4:23 pm

» Akkie - Jesienny Deszcz
by Seth Sro Sty 17, 2018 6:46 pm

» Nagrody za event
by Nurvureem Sro Sty 17, 2018 11:29 am

» Czego właśnie słuchasz?
by Seth Wto Sty 16, 2018 10:59 pm

» Legowisko Setha i Shayi
by Koda Wto Sty 16, 2018 7:40 pm

» Ruchome Piaski
by Jasiri Wto Sty 16, 2018 12:03 am

» Skargi i Zażalenia
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:42 pm

» Oaza
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:33 pm


Share | 
 

 Gejzery

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Mroczny Mistrz
avatar
W dalszej głębi Cmentarzyska można znaleźć gejzery, które buchają gorąca wodą. Całe miejsce jest otoczone równymi kamiennymi wzniesieniami i starymi kośćmi z przed lat. Między niektórymi gejzerami są dołki z płynąca mozolnie lawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akolita
avatar
Nataka idąc w stronę wulkanu, w którym to miała swoją tz. "siedzibę" postanowiła zahaczyć o cmentarzysko i gejzery. Stawiając raz po raz ostrożnie kroki na ciepłej od lawy i buchającej pary wodnej kamiennej ścieżce rozglądała się naokoło uważnie, jakby czegoś szukała.
Tak... Jakaś nowa czaszka do kolekcji by się jej w sumie przydała..
Po wpadnięciu na ten pomysł zatrzymywała się co przy każdej napotkanej kupce kości, strącając kolejno warstwy od samej góry łapą w celu znalezienia upragnionej rzeczy.
Jej uszy były przez cały czas wysoko postawione, a ogon lekko uniesiony. Nasłuchiwała. Na każdy najmniejszy szmer odwracała wzrok w kierunku z którego dochodził dźwięk. Gejzery były bardzo atrakcyjnym miejscem nie tylko dla Krwawych, ale i dla turystów. Co jak co, ale Ci drudzy nie mieliby za przyjemnej pogawędki z szamanką. Cmentarzyska i wulkanu pilnowała jak najlepiej mogła, tudzież żaden, nawet największy spryciarz, nie umknie jej uwadze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczne Ostrze
avatar
Eden przybył tutaj, by odpocząć trochę po ostatnich wydarzeniach. Duża, bardzo dużo się działo u niego, rozpad stada, zaginięcie króla, nauka na medyka. Zdecydowanie potrzebował chwili relaksu. A cmentarzysko wydawało się właściwym miejscem. Rzadko kiedy ktoś tu przebywał. Ponadto dźwięk wybuchających gejzerów wydawał się dla niego odprężający.
Znalazł sobie całkiem przytulny kącik, kości prawie tu nie było, można było więc się nawet położyć. Za długo nie poleżał, bo pośród szumów usłyszał chrzęst kości, najwyraźniej ktoś po nich stąpał. Podniósł cielsko,bo może to jakiś intruz. Na szczęście nie, to ktoś w miarę znajomy mu. Nawet się ucieszył, miał małą ochotę na rozmowę czy też przeganianie obcych. Nie ukrywał się i wyszedł naprzeciw ciemnej lwicy. Podszedł nieco i ukłonił się jej.
- Witaj... Natako.- tak ma na imię... chyba - Co tutaj robisz, jeśli można spytać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akolita
avatar
Gdy tylko do jej uszu dobiegł dźwięk stawianych kroków Nataka uniosła gwałtownie głowę, wypatrując źródła dźwięku. Długo jej to nie zajęło, gdyż niemalże od razu dostrzegła sylwetkę stadnego medyka. Szamanka westchnęła głośno i przysiadła na ziemi, czując jak sierść na jej karku opada.
-Ashtar...-
Wycedziła, dobitnie przypominając Edenowi stadne powitanie. Zmierzyła go spojrzeniem uważnie, po chwili uśmiechnęła się na jego pytanie. Uniosła łapę i machnęła nią lekko.
-Szukam sobie nowej czaszki do jaskini. Nic ciekawego...-
Wyjaśniła i uniosła jedną brew. Machnęła leniwie ogonem.
-A ty? Czego tu szukasz?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczne Ostrze
avatar
Uśmiechał się do lwicy, a na jej uwagę o stadzie jedynie zakręcił oczami.
- No dobrze, niech będzie ashtar. - pozwolił sobie przysiąść kilka kroków od niej. Atmosfera zdawała się być dość luźna, ponadto powód Nataki na przebywanie tu jeszcze bardziej polepszył mu humor. Aż się cicho zaśmiał.
- No ta, naprawdę niezły powód. Czaszek tutaj nie brakuje, na pewno sobie coś znajdziesz. A co do mnie to... aktualnie szukam chwili spokoju i wyciszenia, każdy czasami musi poukładać sobie myśli w głowie. Trochę mi przeszkodziłaś, ale jakoś nie ubolewam nad tym faktem. - tutaj posłał jej tajemniczy uśmieszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akolita
avatar
-O nie, Edenie. To nie ja Ci przeszkodziłam. To ty przeszkodziłeś mi.-
Położyła uszy po sobie i zmarszczyła nos w geście zirytowania. Machnęła zamaszyście ogonem i znów zaczęła przebierać między kośćmi, aż w końcu znalazła piękną czaszkę antylopy gnu z jeszcze mocno trzymającymi się rogami. Ujęła ją w łapę i z uśmiechem zaczęła się jej przyglądać.
-A jakież to myśli musisz sobie poukładać?-
Rzuciła z obojętnością w głosie nie spoglądając na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczne Ostrze
avatar
Cicho westchnął na jej uwagę, a uśmiech zniknął mu z pyska. Obserwował jak samica wybiera pomiędzy różnymi czaszkami. Potem chyba bardziej z grzeczności zadała kolejne pytanie.
- Dużo się wydarzyło w tak krótkim czasie. Poza tym chyba chciałem też odpocząć od tego całego zgiełku w nowym stadzie. Wiesz, jeszcze wszystkich nie znam i pewnie zajmie mi chwilę, żeby się do nich przyzwyczaić. Do nich i do tych wszystkich nowych praw czy powitania. - machnął ogonem i owinął go wokół swoich łap. Przyglądał się jak ciemno futra ogląda swoje nowe trofeum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Historia lubi się powtarzać. Podobne miejsce kilka lat temu wstecz przywodziło na myśl wspomnienia. Tylko tym razem nie rozbrzmiewał dźwięk uderzeń w bębna jedynie szelest grzechotki umocowanej na ogonie. Z każdym ruchem machała kitą sprawiając, że to miejsce nabierało jeszcze bardziej strasznego klimatu.
Wiedziała również, że naruszyła czyjeś granice stada. Woń była obecna wszędzie, gdy tylko wstąpiła na pustkowie. Nie odczuwała strachu bo gdyby było inaczej zawróciłaby już dawno temu. Lawirowała z pewną gracja miedzy porozrzucanymi mniejszymi i większymi odłamkami kości. Na horyzoncie zaczęły majaczyć jej dwie sylwetki lwów. przystanęła i zagrzechotała intensywniej niczym grzechotnik chcący odstraszyć drapieżnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akolita
avatar
Nataka spojrzała po chwili na Edena lekko opuszczając powieki. Zamilkła na moment, zastanawiając się nad odpowiedzią. Po chwili stwierdziła, że woli mu zadać kolejne pytanie niż go w jakiś sposób pocieszać. Nie znała go za dobrze i w prawdzie - mało ją obchodził.
-Czemu akurat tutaj? W takim miejscu ciężko jest wypocząć. Te ciężkie opary i nieprzyjemny klimat...-
Odparła i odłożyła czaszkę na bok aby miała ją na widoku.
Po chwili do jej uszu dobiegł dźwięk grzechotki... Wydawał się jej bardzo znajomy. W końcu sama miała grzechotki przymocowane do swojego szamańskiego kija, tyle tylko, że teraz go przy sobie nie miała - bo z pewnością odpowiedziała by tym samym.
Lwica zmrużyła ślepia wpatrując się w stronę z którego dobiegał dźwięk, dostrzegając cień we mgle.
-Czyżbyśmy mieli gościa?-
Rzuciła w eter, dając znać intruzowi, że został zauważony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Szara nie odpowiedziała na zadane pytanie, choć niekoniecznie skierowane do niej. Zaszeleściła nieco ciszej grzechotką i opuściła ogon w dół. Nie zbliżyła się, stała niczym posąg, który czekał na przyzwolenie. Nie rozglądała się na boki, wpatrywała się w dwa cienie, które się nieco poruszały w oparach z gejzeru. Ciężko było jej z tej odległości ocenić czy miała do czynienia z gatunkiem lwów czy innych kotowatych. Choć głos jednego z nich zdawał się brzmieć kobieco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Ptaszyna, partnerka Sigrun siedziała na jej grzbiecie. W ciszy obserwując to całe zajście. Ona nie była pewna czy lwica dobrze robi wchodząc beztrosko na czyjeś włości. Tym bardziej, że sceneria jest bardzo ponura i nie zachęcająca do odwiedzin.
- Ryzykujesz moja droga. Czyżbyś planowała zasilić szeregi truposzy? - Szepnęła jej cicho na ucho, tak by tamci nie zorientowali się, że lwica nie jest sama. Żadne z nich konkretnie nie reagowało, możliwe, że byli zaskoczeni pojawieniem się intruza w tym miejscu. Hybryda uśmiechnęła się chytrze, trzeba to zaskoczenie wykorzystać.
Rozpostarła powoli skrzydła, mgła zniekształciła obraz, zlewając cień w jedno. Efekt był taki, że wyglądało to tak jakby sama Sigrun była istotą nadprzyrodzoną, która te skrzydła rozpostarła. Moréna starała się utrzymać powagę dławiąc w swoim wnętrzu śmiech. Zawyła do tego niczym zbolała dusza, chcąc przyprawić tubylców o gęsią skórkę. Możliwe, że za ten wybryk przyjdzie jej słono zapłacić ale kto by się teraz tym martwił. Powietrze tutaj było geste a wiatr nie wiał, przez co mgła i opary nie mogły zostać rozproszone. Nie powinni wyczuć zapachu dwójki osobników, możliwe, że mały fortel się uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akolita
avatar
Nataka spoglądała na zamgloną postać uważnie, a słysząc przeraźliwy krzyk - położyła po sobie uszy, czując jak sierść na jej karku się jeży. Dodatkowo poczuła jak lekki dreszczyk wywołany emocjami przebiegł po jej kręgosłupie. Po chwili wstała i zerknęła na Edena. Widząc jego zaniemówienie i podkulony pod siebie ogon szamanka przewróciła ślepiami i pokręciła głową na boki.
-Na cholerę Ci ta grzywa, hę? Pf...-
Rzuciła kąśliwą uwagę spoglądając na niego z irytacją. Machnęła ogonem i ruszyła powoli w stronę skrzydlatej zjawy, która teraz wzbudziła w szamance jedynie ciekawość. Weszła we mgłę stąpając po suchej ziemi z ostrożnością.
Gdy była bliżej dostrzegła lwicę i... sępa. Tak, to był sęp.
Nataka wypuściła powietrze przez nozdrza i uśmiechnęła się do nieznajomych szeroko, ale i podstępnie.
-Witamy na ziemiach Krwawego Zmierzchu... Co was tu sprowadza?-
Zapytała przeskakując spojrzeniem z jednej na drugą i z powrotem. Przysiadła z kilka metrów przed nimi. Wyluzowała swoje mięśnie mając nadzieje, że nie będzie musiała ingerować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Mistrz
avatar
Mroczny Mistrz skierował się w kierunku gejzerów które znajdują Cmentarzysku Słoni. Najwyraźniej zostawił dalsze patrolowanie swojemu kochanemu braciszkowi niech się sam pobawi z tym. Gdy zaczynał powoli zbliżać się w kierunku zamieszania zaczął wchodzić bardzo cicho żeby nikt nie usłyszał, że ktoś nadchodzi w ich kierunku. Wszedł na wysoką półkę skalną wtedy zauważył Nastię, która szła za nim i w geście zrobił, żeby nic nie mówiła i nie wydawała żadnego szmeru bo chciałby spojrzeć na sytuację, która odgrywała się na dole. Zauważył zgromadzonych głównie jego siostrę Natakę i Edena oraz dwóch obcych intruzów przechodzących na ich terenie. Pomyślał przez chwilę czy oni przypadkiem szukają guza czy co? Przymrużył oczy Hazir ku zdziwieniu zastanawiając czy ujawnić swój byt czy poczekać przez chwilę? no cóż ciężki wybór dla mrocznego mistrza. Jeśli ma coś się złego stać to ostatecznie wtrąci w ową dyskusję. On miał ochotę poobserwować całą sytuację, która odgrywała się nad nim i jego partnerką. Półka była otoczona grubą mgłą więc nie mogli go dostrzec gołym okiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczne Ostrze
avatar
Nawet nie zauważył kolejnych przybyszów. Dopiero dziwne zachowanie Nataki zwróciło jego uwagę na nowych. Uwagę o grzywie puścił mimo uszu, widocznie taki charakter ma czarna. Lew zmrużył nieco oczy, by dojrzeć dokładniej kto to przyszedł. Faktycznie taka mgła sprawiała, że wyglądali jakoś przedziwnie. Nataka już przedstawiła się, teraz on podszedł i dojrzał dokładniej obie sylwetki.
- Tak, witamy bardzo cieplutko... - niecnie się przy tym uśmiechnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sigrun nie podobało się to co odstawiła Morena, nie miała jednak wpływu na jej decyzje i zachowanie. Westchnęła bezgłośnie i spojrzała do góry na półkę skalną na, której ukrywał się Hazir. Nie widziała tam nikogo, gęsta mgła przesłoniła kompletnie widok. Coś jednak nie dawało jej spokoju. Czyżby to jej wyczulona intuicja? Wróciła wzrokiem w dół gdzie jedna z ciemnych sylwetek zbliżała się niespiesznie aż jej oczom ukazała się lwica. Chwilę później pojawił się lew. Ten lew wydawał jej się dziwnie znajomy, przez chwile błądziła w swoim umyśle doszukując się jego osoby. Nie mogła sobie jednak przypomnieć, musiał być dla niej mało istotnym epizodem, że nie spamiętała go.
Pochyliła się na powitanie, zmuszając ptaka na grzbiecie do zejścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Ah byłoby znacznie zabawniej gdyby oni uciekli w przerażeniu i mogliby spokojnie pójść dalej.
- Tylko tedy przechodzimy. - Rzuciła zeskakując z Sigrun gdy ta się pochyliła. Moréna nie miała najmniejszej ochoty kłaniać się obcym, utrzymywała odpowiedni dystans by w razie czego wzbić się w przestworza.
- Ona wam nie odpowie. - Dodała naprędce. - Jest niemową, więc nie traktujcie jej milczenia jako ignorancję. - Wskazała na szarą skrzydłem. - To jest Sigrun a ja jestem Moréna, jestem jedna z nielicznych, którzy są w stanie ją zrozumieć. - Tu wypięła dumnie klatę do przodu. Była osobiście zadowolona z tego faktu, że potrafi więcej niż przeciętniacy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Mistrz
avatar
Hazir w danym momencie musiał coś załatwić dlatego zostawił całe towarzystwo chcąc w końcu odpocząć. Dał znać Nastii żeby nie szła za nim bo musi załatwić coś jakby to ująć ważnego. Ze spokojem szedł przez półki skalne i zniknął z terenów dając więcej pole do popisu swej siostrze.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akolita
avatar
Smolista lwica uśmiechnęła się ponownie kiedy Morena jej odpowiedziała. Ruszyła po chwili ku nieznajomym i przysiadła przed nimi, tak po prostu.
-Niemową?-
Uniosła brwi i spojrzała na Sigrun uważnie. Zmrużyła oczy i wciąż się uśmiechając wyprostowała kark.
-Rozumiem, rozumiem...-
Kiwnęła głową rozumiejąc słowa ptaszyska.
-Ja jestem Nataka, a to...-
Zerknęła przez ramię na brązowego samca.
-Eden.-
Odparła i znów zerknęła na przybyszki.
-A więc... Tylko tędy przechodziłyście, hm?-
Uśmiechnęła się lekko ściągając brwi.
-Ot tak, po prostu? Nie łatwiej było wybrać bezpieczniejszej drogi? Gdzie zmierzacie?-
Wstała i zaczęła powoli obchodzić intruzów naokoło, aż nagle na końcu ogona lwicy dostrzegła grzechotkę.
-A cóż to?-
Wskazała na ową rzecz łapą, jednak nie dotknęła.


Ostatnio zmieniony przez Nataka dnia Wto Wrz 05, 2017 9:00 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczne Ostrze
avatar
Podszedł na tę odległość kilku kroków, przysiadł sobie obok Nataki. Skinął łbem ku nieznajomym, gdy ciemna przedstawiła go. Byli na ich terenie obcymi, ale jakieś maniery należy zachować. Potem przyglądał się zaciekawiony małej lwicy. Wydawało mu się, że gdzieś ją widział. Przechylił łeb nieco w bok i zmrużył oczy. Uwaga Nataki o grzechotce przyciągnęła też uwagę jego wzroku. Akurat ten szczegół był dość istotny i wyróżniający się. Szukał jej w swojej pamięci przez moment aż go w końcu olśniło. Dawna towarzyszka od Myra. Kąciki jego warg powoli uniosły się.
- My się chyba już kiedyś spotkaliśmy, prawda? Dawne Królestwo Mgły i Popiołu, pamiętam, że przybyłaś raz z Myrem na spotkanie. - potem zamilkł pozwalając Natace na prowadzenie jej dziwnej gierki. Uniósł brew spoglądając doń i owinął sobie ogon wokół łap.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Wodziła wzrokiem od jednego do drugiego lwa. Nie drgnęła gdy Nataka podeszła bliżej i zaczęła ją okrążać. Nie reprezentowała sobą ani skry strachu. Jedynie stoicki spokój i opanowanie. Na pytanie o ogon poruszyła nim delikatnie a grzechotka zaszeleściła.
- Muzyka dla zmarłych. - Wysłała słowa za pomocą swojego ducha Szeptu do samicy. W ciągu swojej podróży wiele widziała a malunki i ozdoby z kości u Nataki przywodziły jej na myśl, że ma przed sobą kogoś podobnego.
Jej niebieskie ślepia spoczęły na Edenie, gdy wspomniał o Myrze. Kiwnęła mu łbem twierdząco i wysłała cichą prośbę do towarzyszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Moréna była nieufna i gdy Nataka zbliżyła się bardziej ona podleciała na najbliższą stertę kości umiejscowioną dość wysoko. Szczątki zaszeleściły gdy wbiła w nie swe szpony dla utrzymania równowagi. Wysłuchała co mają do powiedzenia a potem spojrzała na Sigrun gdy ta przesłała jej "telepatycznie" prośbę.
- Jesteś pewna, że mam tak powiedzieć? - Zapytała szarej niepewnie. -Niech ci będzie. Na własną odpowiedzialność. - To mogło wyglądać naprawdę dziwnie i dla niedowiarków tak jakby ptaszysko miało coś z głową i gadało samo do siebie. Udając, że oni się porozumiewają. Hybryda odchrząknęła.
- W dzisiejszych czasach żadne drogi nie są bezpieczne. Nie przychodzimy jako wrogowie tylko strudzeni wędrowcy, pragnący jedynie odsapnąć na uboczu, pobłogosławić wasze ziemie i ruszyć dalej. Dziękując tym samym za waszą gościnność. -Urwała okręcając łeb by jej oko spoczęło na lwie.
- Edenie, nasze ścieżki ponownie się skrzyżowały. Jeśli trapi cię co się stało z Myrem to mogę wyjaśnić poniekąd tą kwestię. Odszedł. A ja wraz z nim ze stada, zwolniona z obietnicy przysięgi. Jeśli nasza obecność jest dla was kłopotem, zawrócimy.
Moréna wypuściła powietrze z dzioba z cichym świstem gdy skończyła mówić. Cały czas mówiła Sigrun, że to zły pomysł wchodzić na czyjeś ziemie, ale nie uparła się. Owszem mogły iść naokoło i tym samym nadrobić drogi ale pakowanie się w kłopoty to chyba domena szarej lwicy.
Skubnęła kilka lotek na skrzydle poprawiając je. Kątem oka obserwowała lwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akolita
avatar
Wiadomość Sigrun dotarła do szamanki Krwawych niemalże od razu. Smolista uniosła łeb i odpowiedziała jej z uśmiechem, wyraźnie mile zaskoczona.
-Mam więc przed sobą bratnią duszę?-
Zapytała retorycznie, okrążyła powoli Sigrun i ponownie przed nią usiadła. Na Morenę zerknęła jedynie kątem oczu gdy ta wzniosła się w powietrze. Dopiero kiedy zaczęła mówić Nataka skierowała swój łeb w jej kierunku. Zdziwiła się słysząc tą "prośbę". Opuściła z lekka uszy, wyraźnie zaskoczona tym co właśnie usłyszała. Popatrzyła na Sigrun. W prawdzie nieznajome nie okazały się dzikusami jak zwykle to bywa z obcymi na terenach Krwawego Zmierzchu, nie szukały zaczepki, a tym bardziej - nie chciały walczyć i przede wszystkim - okazały jako taki szacunek, w związku z czym lwica postanowiła popatrzeć na przybyszki nieco łagodniej. Tym bardziej że były to samice. Z samcami zapewne nie byłoby tak przyjemnie. Po chwili westchnęła.
-Hm... Musiałabym was zabrać do przywódcy. Nie mogę decydować za niego. Mam nadzieję, że rozumiecie.-
Popatrzyła na szarą uważnie, potem na ptaszysko, a potem - zerknęła jeszcze uważnie na Edena. Słysząc imię dawnego przyjaciela jedno z jej uszu drgnęło, a ogon poruszył się lekko.
-Myr?-
Uniosła lekko brew zerkając po wszystkich.
-Ach... Dawny znajomy... Widzę, że nie tylko i mój.-
Uśmiechnęła się nikle powoli wstając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczne Ostrze
avatar
Wsłuchiwał się w słowa ptaszyny. Podejrzewał to co stało się z Myrem, ale teraz miał przynajmniej potwierdzenie w postaci czyichś słów.
- Rozumiem... Cóż, był młody i najwyraźniej nie mógł utrzymać tego brzmienia odpowiedzialności, a szkoda, bo był dobry w tym co robił. Z rozbitej grupki zrobił silne stado, które przejęło masę terenów. Tylko szkoda, że tak nagle odszedł, bez żadnego słowa. - pokręcił głową lekko ją zwieszając na chwilę, po czym skupił się na Natace i jej słowach przytakując - Niestety, takie prawo, ale nie powinnyście się martwić. Raczej obejdzie się bez rozlewów krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sigrun posłała Natace tajemniczy uśmiech ale nie odezwała się już więcej. Nie miała też żadnych przeciwwskazań by przywódca zadecydował o ich bycie. Respektowała panujące zasady i hierarchię. A ci tutaj nie wydawali się być wrogo nastawieni do każdego. Choć może to przez to, że są z szczepu poprzedniego stada Myra. Możliwe też, że to zadziała na jej korzyść. Wodziła wzrokiem po zgromadzonych i choć były zimnego odcieniu nie dało się w nich dostrzec bijącego z nich chłodu. Zaszeleściła tym razem grzechotką w rytm tykania zegara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Moréna nie podzielała zdania Sigrun o tutejszych dobrych typach. W szczególności gdy Eden zasugerował, że obejdzie się prawdopodobnie bez rozlewu krwi. oczy zwęziły jej się w małe szparki.
- Przelewacie krew gości? - Zadała pytanie choć nie oczekiwała na nie odpowiedzi ona już wiedziała co miał na uwadze to mówiąc. Sarkastyczny uśmiech pojawił się na jej dziobie. Potem spojrzała na wątłą szarą lwicę, jeśli myślał, że ona będzie stawiała opór to było to śmieszne. Wystarczyło tylko na nią spojrzeć a jeszcze trochę to kości będą się odznaczały na skórze. Moréna starała się jak mogła by przynosić niewielkie zdobycze czy wskazywać dość świeżą padlinę. Czasami jednak było i z tym ciężko.
- Sigrun na nikogo jeszcze nie podniosła łapy ani przelała kropli krwi. - Mruknęła jakby do siebie ale reszta mogła usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Gejzery
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Krainy Stad :: Krwawy Zmierzch :: Pustkowia :: Cmentarzysko Słoni-