Latest topics
» Lwia Grota
by Nurvureem Czw Sty 25, 2018 6:28 am

» Serce Lasu
by Nataka Sro Sty 24, 2018 9:39 pm

» Dolna część Wodospadu
by Fahyim Sro Sty 24, 2018 9:36 pm

» Górna część Lwiej skały
by Rashid Wto Sty 23, 2018 7:16 pm

» Chętnie Pogram!
by Mane Wto Sty 23, 2018 11:50 am

» Poszukiwania
by Mane Wto Sty 23, 2018 11:49 am

» Wasze Bannery
by Wymiana Pon Sty 22, 2018 3:12 pm

» Dół kanionu
by Jua Zahri Nie Sty 21, 2018 10:25 pm

» Dziedziniec
by Amon Nie Sty 21, 2018 10:16 pm

» Górna część wodospadu
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 10:01 pm

» Południowa cmentarzysko
by Nurvureem Nie Sty 21, 2018 9:46 pm

» Koryto rzeki
by Sekhmet Sob Sty 20, 2018 9:03 pm

» Wodospad w Oazie
by Sargon Pią Sty 19, 2018 4:23 pm

» Akkie - Jesienny Deszcz
by Seth Sro Sty 17, 2018 6:46 pm

» Nagrody za event
by Nurvureem Sro Sty 17, 2018 11:29 am

» Czego właśnie słuchasz?
by Seth Wto Sty 16, 2018 10:59 pm

» Legowisko Setha i Shayi
by Koda Wto Sty 16, 2018 7:40 pm

» Ruchome Piaski
by Jasiri Wto Sty 16, 2018 12:03 am

» Skargi i Zażalenia
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:42 pm

» Oaza
by Nurvureem Nie Sty 14, 2018 7:33 pm


Share | 
 

 Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Cierń
avatar
- Gówno się znasz! To Bambi! – odpowiedziałem nieznajomemu. Kolejny lew, który głupio się upiera. To mój Jelonek więc sam nadam mu imię! – Przyprowadź dowolne inne zwierzę to się zamienimy! – zaproponowałem mu. Nie ufał mi? I słusznie. Ale nas było tutaj więcej a on niewiele mógł zrobić. W końcu był sam.

Próbowałem przyciągnąć jelonka ciągnac za lianę, którą ten miał na szyi… ale nie szło mi to za dobrze. Drań się zapierał swoimi raciczkami… aż nagle rzucił się do przodu. Można szybko zareagować widząc coś lub wyczuwając węchem, jednak najszybsza reakcja jest zawsze na czucie dotykiem – czy to w świecie zwierząt, gdzie zebra się natychmiast wzdryga czując muchę na sobie, czy w świecie mitycznych dwunożnych bestii, gdzie przy szermierce najpierw się czuję zamiar przeciwnika na swojej szabli, nim się zobaczy, co chce robić. Czując więc luzującą się lianę, cofałem się dalej, a widząc mocny zamach po prostu go uniknąłem – bo im silniejszy zamach, brany szerszym łukiem, tym łatwiejszy do uniknięcia. Szybki byłby pewnie celny… ale jednocześnie nieszkodliwy. Uśmiechnąłem się z pogardą do Bambiego myśląc o karzę, jaką mu za to zgotuję… gdy nagle zostałem powalony przez nieznajomego lwa. No tego się po nim nie spodziewałem! Skupiony na unikaniu ataku Bambiego nie miałem szans obronić się przed nieznajomym. I… i nie wiedziałem co zrobić. Na razie skupiłem się na tym, by liany nie wypuścić z ręki.
- Przestań! Bo obaj zginiecie! – warknąłem na nich. Nie atakowałem… atak oznaczałby kontratak. Raczej starałem się dojść do porozumienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nastia podchodząc po syna nie myślała, że ten w taki sposób jej się odszczeknie. Cóż, mały może jednak miał więcej po matce, niż jej się zdawało. W każdym razie po krzyku lwiątka wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia i cofnęła się o dwa kroki. Już miała pokazywać wszem i wobec swoją ogromną złość, lecz zamiast tego skupiła się na... słuchaniu.
Oho, coś się święci. Mane porwał jakiegoś rogacza, który okazuje się być mentorem Edena...ale cyrk. - zaśmiała się pod nosem. W sumie to mogła nawet wybuchnąć śmiechem, i tak nikt by teraz tego nie zauważył, tak są zajęci tym śmiesznym bydlakiem. Podczas obserwowania tego przedstawienia, nawet zapomniała o swoim dziecku, które przez cały czas siedziało na grzbiecie jelenia. Myślała jedynie o tym, że trafiło jej się super widowisko jak ślepej kurze ziarno, że w sumie to zjadła by tego stwora, że Eden wcale nie jest brzydkim lwem i że mogłaby się za niego "zabrać"...w pewnym momencie całkowicie się wyłączyła i miała już zaraz się myć, lecz nagle wszyscy usłyszeli zupełnie obcy głos. Oczom lwicy ukazał bardzo dziwny lew, nigdy nie widziała lwa o takim umaszczeniu, mimo że sama wygląda dość niecodziennie. Obcy okazał się być jakimś znajomym jelenia. Widowisko zapowiada się jeszcze ciekawiej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Spudłował. No bywa lew ma więcej szczęścia niż rozumu, czyżby to było spowodowane tym, że jest ranny i jego kondycja nie była w najlepszej formie? Nie było czasu by się nad tym zastanawiać, wystarczyło, że Sagali udało się powalić lwa. Jeleń wykorzystał to by stanąć na tylnych racicach a przednimi deptać i kopać po leżącym Mane tak by w końcu ten z bólu rozluźnił uchwyt i mógł się wyswobodzić z trzymającej przez niego liany. Leżący i przyduszony lew nie powinien mieć szans tym razem na uniknięcie wymierzonych weń  ciosów. Dobrze, że Mjuvi trzymał się mocno jeleniej sierści tak jak mu nakazał wcześniej. Jeśli zaś Nastia chciałaby odebrać dzieciaka to ten moment nie byłby najodpowiedniejszy. Jeleń był wysoki i ostro atakował swojego oprawcę mając w końcu okazję do zemsty za znieważanie go przez ten cały czas. Tyle dobrego, że nie mieszała się a obserwowała widowisko jakby była tylko postronnym widzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
-Puść go- Warknąłem znowu do lwa a w tym momencie Fir zaczął samca atakować. Mogłem przy tym tez oberwać ale nie miałem zamiaru od tak zejśc z samca. Reszta jak widać nie bardzo interesowała się i nie angażowała się w to co tutaj se teraz działo. W tej sytuacji na chwile obecna to samiec był w gorszym położeniu niż ja czy jeleń. Mimo to ja nie atakowałem dalej samca, raczej go postarałem się przytrzymać by wypuścił Fira.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Puść go? Tak mi mówił nieznajomy lew? Nie miałem zamiaru go słuchać! Bambi był mój!
Uniknąłem wcześniejszych ataków jelonka… ale gdy zostałem powalony i przyduszony przez nieznajomego lwa, nie miałem szans się dalej bronić. Co prawda przednie nogi Bambiego są słabsze niż tylne, a najgroźniejszej broni, czyli rogów ten i tak nie mógł użyć z powodu bliskości jego sojusznika… ale i przednie racicę wystarczyło do tego, bym po kilku uderzeniach odruchowo próbował go ugryźć w nogę, chwytając go za nią… i być może nawet mi się to udało… ale w tym momencie liana wysunęła się z mojego pyska. Może otworzenie paszczy nie było najlepszym pomysłem? Ale było to działanie instynktowne. Czemu inni nie szli mi z pomocą? Lwica czy medyk mogli się rzucić na tę dwójkę, skoro była zajęta mną. Szybko atak, proste powalenie, pozbawienie przytomność… a nie reagowali! Nie rozumiałem tego.
- Brać go! – próbowałem warknąć, ale przyduszony przez nieznajomego mogłem nie zostać usłyszany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Wystarczył ten moment, ta chwila gdy liana wysunęła się z jego pyska. Lew kłapnął szczękami chcąc chwycić jelenia za racicę ale tylko musnął kłem najtwardsza część. Firkraag był wreszcie wolny i ta wiadomość uderzyła do jego łba jak woda sodowa. Przestał okładać samca, gdzie może raz czy dwa niechcący trafił swojego sojusznika. Całkiem przypadkiem bo lew wierzgał próbując się oswobodzić. Nie miało to jednak znaczenia. Susem przeskoczył nad nimi i z pasażerem na gapę gnał w podskokach byleby stąd uciec. Byleby jak najdalej. Serce biło mu jak oszalałe pompując krew i dając tym samym siły i pędu. Pasywność innych grała na jego korzyść, zanim się zreflektują to on może już będzie daleko. Co zaś tyczyło się Sagali, nie myślał teraz o nim, najważniejszy był on sam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akcja była całkiem zabawna, dopóki bydlak nie zaczął się rzucać. Lwica momentalnie przeszła do pozycji "wkur*ionej" matki, która wychodziła jej już całkiem nienajgorzej. Była kompletnie skołowana i nie wiedziała, co robić. Z jednej strony rzucenie się na jednego z obcych byłoby chwalebnym czynem "w obronie stada", ale czy było to potrzebne? Nastia po raz pierwszy poczuła się "niepotrzebna" w miejscu, w którym się znalazła. Nie mogła tak po prostu się oddalić, bo w tym całym ambarasie było też jej dziecko. Postanowiła zrobić coś, co ostatnio wychodziło jej najlepiej: udawać. Niemalże w jednej chwili przyjęła maskę troskliwej, czułej lwicy, która śmiertelnie martwi się o swoją jedyną pociechę.
- Mjuvi! Oddajcie mi moje dziecko!- wrzasnęła, starając się przekrzyczeć wszystkich. Na jej pysku zagościł żałosny smutek i strach przemieszany z fałszywymi łzami. Może w ten sposób uda jej się odzyskać dziecko. Jeśli tak, z pewnością nie odejdzie całkowicie z cmentarzyska. Musi zobaczyć dalszy rozwój akcji.
Po chwili zorientowała się jednak, że jej plan nie ma sensu. Jeleń, gdy tylko się wyswobodził, od razu pognał gdzieś w nieznane. Jasnowłosa doznała w tym momencie uczucia, jakby ktoś przywalił jej z pięści w pysk. To już nie były żarty.
- Cholera...za nim! Już! - warknęła do Edena i Mane'a.
(Edytowane, bo odpisy lecą jak szalone i posty wbijają jak piszę Razz)


Ostatnio zmieniony przez Nastia dnia Czw Lis 02, 2017 10:37 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Nie zważałem na to czy również oberwałem od jelenia czy też nie. Firkraag był wolny i to sie liczyło. spojrzałem z anim jak ten odbiega z tego przeklętego miejsca. Wrzaski jasnej lwic nie bardzo mnie interesowały. Było myśleć a nie odstawiać wielka panią. Teraz została druga kwestia, zwinięcia również z tego miejsca. Warknąłem na samca i zszedłem z niego. Byłem jednak gotowy aby w razie potrzeby bronić się przed nim. Postanowiłem wycofywać się ale tak b mieć cała trojkę na oku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Liana wysunęła się z mojego pyska, a zęby o milimetry minęły nogę Jelonka. Nim zdążyłem ponownie chwycić lianę ten zaczął uciekać. A nim zdążyłem zareagować, ten znikał na horyzoncie. Ryk wściekłości rozległ się po Cmentarzysku. On był MÓJ! Nie mogłem go stracić! Musiałem go odzyskać! Szarpnąłem się, próbując się uwolnić spod nieznajomego, który mnie przyciskał do ziemi. Lwica? Czemu się tak darła! Gówno obchodziło mnie jej dziecko! Ja mogłem stracić SWOJEGO Bambiego!

Gdy tylko poczułem, że jestem wolny, szybko wstałem na równe nogi, zerkając ze złością to na nieznajomego lwa, to na horyzont. Co robić? Co robić? Mogłem się rzucić w pogoń… ale czy miałem szansę dogonić Jelonka? A nawet gdybym tak zrobił, to jego sojusznik by mu zapewne pomógł! Została mi tylko jedna możliwość… zemsta! Skupiłem na nim przepełniony wściekłością wzrok.
- Przez Ciebie Bambi mi uciekł! – ryknąłem na niego, zbliżając się w jego stronę. Spróbowałem się na niego rzucić, starając się go powalić… ale czy dałem radę? Byłem osłabiony przedłużającą się walką i obrażeniami zadanymi przez Jelonka. Ale może mogłem liczyć na pomoc? Czy też drań rzucił się do ucieczki i zdążył uciec?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
No i nikt nie dołączył do tego całego zajścia, co za barbarzyńskiego stado. Nikt nikogo w nim nie obchodzi, same indywidua. To idealny przepis na porażkę. Dziwiło mnie, że jakoś się trzymali. Oni sami jakos mnie nie gonili, ruszyłem zatem gdzieś przed siebie. Nie idealnym tropem jelenia. Mogliby go namierzyć, skręciłem zatem gdzieś indziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cierń
avatar
Nieznajomy lew dał radę uciec. Co robili moi sojusznicy ze Stada? Miałem nadzieję, że ruszą w pogoń za Jelonkiem. Oczywiście nie po to, by odzyskać lwiątko, bo na nim mi nie zależało. Chciałem odzyskać swojego Bambiego! Który był mój!
- Gońcie jelonka! - krzyknąłem lwicy i medykowi - By ratować lwiątko! - dodałem, dla zachowania pozorów, a sam pognałem za uciekającym lwem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lwica bez zastanowienia ruszyła w pogoń za bydlakiem i jego znajomym lwem. Wiedziała, że żarty się już skończyły i małemu naprawdę może się coś stać. Poza tym, na kogo by wyszła przed członkami stada?
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Krainy Stad :: Krwawy Zmierzch :: Pustkowia :: Cmentarzysko Słoni-