IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Legowisko Setha i Shayi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Serce Pustyni
avatar
Największa komnata w ruinach, zaraz po Komnacie Władców. Podłoże jest tutaj wyłożone trawami i liśćmi palmowymi, aby para królewska nie musiała spać na zimnych kamieniach.


Ostatnio zmieniony przez Seth dnia Czw Gru 14, 2017 11:03 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Róża Pustyni
avatar
Na spokojnie mogła jeszcze iść do środka legowiska wtedy ułożyła się wygodnie czekając na początek porodu młodych jednakże wolała jeszcze odpocząć ale pewnie nie będzie jej dane na to. Gdy zaczynała ciężko oddychać czuła skurcze w cielsku i mruknęła lekko z bólu. Shaya mruknęła wtedy poznała ten moment początkowych narodzin. W końcu poród zaczął się dla młodych. Po kilku minutach urodziła pierwsze lwiątko, które zaczynała obmywać jednakże to nie był koniec gdyż wyszedł kolejny potomek na świat, a na końcu puchata kulka w ostatnich minutach. Jeden z pierwszych zaczynał spożywać pokarm, a drugie obmywała i na końcu córeczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Po przyjściu jako drugi na świat w końcu poczuł zimne podłoże dlatego zaczynał ssać pokarm z matki wtedy czuł się lepiej i bezpieczniej niż przed kilkoma minutami. Gdy najadł się malec wtulił do matczynych łapek zasypiając w najlepsze. Nie potrafił oprzeć się ciepełku i zasnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Malutka, brązowa kreaturka poczuła lekkie ukłucie ze strony przytulnych ścian, które towarzyszyły mu od początku jego życia. Czemu one tak napierają? Przecież on jest tak delikatnym szkrabem...w pewnym momencie parcie było tak silne, że mały nie miał wyboru. Nie chciał, lecz musiał. Opuścił swój dotychczasowy dom i swoje rodzeństwo, by zderzyć się z brutalną rzeczywistością. Dosłownie. Brązowa kulka uderzyła o ziemię, przy czym od razu poczuła chłód kamiennego, gdzieniegdzie usłanego trawą podłoża. Poczuł też głód. Szybko przyssał się do sutka matki i oczekiwał na nadejście rodzeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Coś brutalnie zakłóciło jej dotychczasowy spokój, wypychając z bezpiecznego i przyjemnego miejsca. Ciepło bijące od ciała matki, zastąpił nieznany dotąd chłód. Młode lwiątko odważnie spróbowało powstać na wciąż nieprzyzwyczajonych, drżących łapkach. Pierwsze kroki puchatej kuleczki były dość niezdarne. Starając się utrzymać równowagę, upadła na lewy bok. To było pierwsze potknięcie na jej długiej drodze życia. Zdeterminowany puszek, powstał niezgrabnie na swoje łapki i trwając tak w dość zabawnym rozkroku, wydała z siebie miauknięcie, nawołując swą matkę. Wciąż ślepa, nie wiedziała dokąd skierować swe kroki. Dopiero szorstki język lwicy sprawił, że odnalazła drogę do pokarmu. Niemal od razu przyssała się łapczywie do sutka matki, rozpychając się na każdą możliwą stronę. Jej małe łapki zaczęły energicznie ugniatać brzuch Shayi, podczas gdy ona sama, delektowała się ciepłym posiłkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Serce Pustyni
avatar
Seth zdziwiony zachowaniem lwicy, postanowił pobiec za nią. Po drodze był strasznie zestresowany, gdyż domyślał się, czemu ta tak nagle go opuściła. Musiało chodzić o poród, nie było innej możliwości. Lew jednak zdał sobie sprawę, że Shaya nie bez powodu powiedziała mu: "Spotkamy się na miejscu". Momentalnie przerwał szaleńczy bieg w stronę Serca Piasków. Przestań być takim egoistą, daj jej spokój, ona tego potrzebuje! Zwolnił tempo i dotarł na miejsce, kiedy było już całkowicie po wszystkim. Wszedłszy do ruin słyszał tylko różne "ochy" i "achy" za plecami, co jeszcze bardziej podkręciło jego ciekawość i zdenerwowanie. W końcu, gdy dotarł do legowiska, oniemiał. Jego oczom ukazała się leżąca, uśmiechnięta Shaya, a pod nią trójka malutkich kluseczek. Na jego pysku ukazał się ogromny uśmiech. Podszedł odrobinę do nich i pochylił się lekko nad maluchami.
- O jejku...one są takie urocze! I nawet jeden jest podobny do mnie! Albo ona...znasz płcie? I czy myślałaś już nad imionami? I mam próśbkę, które urodziło się pierwsze? - powiedział i zapytał jednocześnie. Był w wielkim szoku, lecz z drugiej strony miał ochotę skakać z radości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Róża Pustyni
avatar
Shaya po narodzinach potomków spokojnie odpoczywała w najlepsze. Po usłyszeniu kroków partnera była szczęśliwa, że sprawiła mu takie potomstwo. Gdy zmieniła lekko pozycję leżenia miała w łapach Ozyrysa, a dwójkę przy swoim brzuszku.
- Oczywiście, już powiem z której są płci. W moich łapkach to Osiris ten jaśniejszy, ta puchata kulka to dziewczynka ma na imię Jasiri, a drugi kremowy ciemniejszy to Amon - rzekła spokojnie okazując czułość młodym. Spokojnie spoglądała na młode.
- Urodził się Amon jako pierwszy mój ukochany - odparła spokojnym wzrokiem. Po chwili rzekła jeszcze:
- Drugi był Osiris, a na końcu Jasiri - powiedziała żeby nie ominąć dalszej dwójki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Serce Pustyni
avatar
Seth patrzył na swoje potomstwo i uśmiechał się przez cały czas. Gdy Shaya przedstawiła mu imiona dzieci, ucieszył się niezwykle.
- Pamiętałaś, że chciałem pierwszego syna nazwać Amon! - wyszczerzył zęby, po czym zbliżył pysk do maluchów, by bardziej im się przyjrzeć.
- To znaczy, że następcą tronu jest Amon...jest bardzo podobny do ciebie! Osiris z kolei ma złote futerko, chyba po Twoich potomkach...a Jasiri to cała ty! Mam nadzieję, że kolory oczu mają po mnie! - zażartował. Położył się obok Shayi i gdy ta czyściła Osirisa, on zaczął lizać ją po grzbiecie.
- Kochanie...trzeba ustalić datę prezentacji dzieci. Wiesz przecież, że u nas jest taka tradycja. Z resztą, na waszej Lwiej Ziemi jest to samo, z tego co mi mówiłaś - powiedział jej, po czym zaczął się zastanawiać nad tą datą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Młode
avatar
Mały futrzak najadł się do syta i zaczął popychać swoją siostrzyczkę. Strasznie chciał już stamtąd wyjść, ale ta zablokowała mu przejście. Stuknął mamę na znak, że chciałby stąd wyjść. Nie wiedział jeszcze w jakim celu chce stamtąd wyjść, ale na pewno chciał się wydostać. Może było mu już za ciasno między siostrą, łapą mamy, a sutkami? Po chwili jednak usłyszał dźwięk, a właściwie głos, który już kiedyś słyszał, prawdopodobnie jeszcze w tamtym "domku", u mamy. Amon, bo tak został nazwany, nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że ów głos należy do ojca, czyli jego przyszłego opiekuna, przyjaciela jak i mentora. Pisnął dość głośno, gdy postać wydająca z siebie ten niższy dźwięk niż mamusia podeszła trochę bliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Osiris cały czas się ruszał jak szalony rozpychając swoje łapki na różne strony, żeby zmienić pozycję leżenia. Gdy usłyszał w danym momencie dziwne dźwięki był strasznie ciekawski ale nie mógł jeszcze wstać na równe łapki bo dopiero urodził się więc jedynie mógł słyszeć ciepły i rodzicielski głos. Na pewno to był jego tatuś. Usłyszał słowo "złote futerko" czyżby był wyjątkowy wśród innych? dziwne to było naprawdę dla niego bo nie rozumiał tych słów. Zaczynał piszczeć zwracając na siebie uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża Pustyni
avatar
Shaya spokojnie leżała w najlepsze czując jak jeden z maluchów ruszał się jakby był pełen energii. Zaskoczona wtedy liznęła Ozyrysa w główkę.
- Szkrab Osiris - zaśmiała się lekko obserwując co wyprawia synek. Po usłyszeniu słów ukochanego uśmiechnęła się delikatnie w jego kierunku.
- Tak pamiętałam Seth jakbym mogła o tym zapomnieć - rzekła szczęśliwa w dniu narodzin maluchów. Gdy obserwowała maluchy to pierwszy syn zaczynał się ruszać chcąc przejść dlatego delikatnie swoim ogonem wzięła malucha do siebie chcąc go umyć.
- Oj Amon mój synku - odpowiedziała po pielęgnowaniu malca wtuliła go zarówno do siebie. Jedynie czuła jak córeczka nadal była karmiona ale też powinna nasycić się pokarmem. Po chwili odczuła że oderwała więc wzięła kuleczkę do siebie wtulając trójkę maluchów żeby mogły spokojnie zasnąć.
- Tak to prawda trzeba wyznaczyć termin ceremonii, czuję że dziadek Simba będzie wśród twoich przodków na zobaczeniu malców - zaśmiała się radośnie przy ukochanym czując jak ją liznął i obdarowała go czułym spojrzeniem. Liznęła go delikatnie w pyszczek.
- Pragnę, że Osiris był zastępcą kiedyś przy swoim braciszku Amonie - odpowiedziała poważnym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Serce Pustyni
avatar
Seth z uśmiechem i lekkim niedowierzaniem spoglądał na swoje małe, ślepe i zupełnie bezbronne pociechy. Sytuacja ta była dla niego zupełnie nowa i naturalnie był też tym wszystkim zestresowany. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że dzieci są o wiele większym i trudniejszym obowiązkiem niż prowadzenie stada. Każdego członka w stadzie Seth stara się traktować równo, a i tak nie zawsze mu to wychodzi. Z resztą, członkowie stada to dorosłe osobniki, które są w pełni za siebie odpowiedzialne, a tu chodzi o małe istotki, które zdane są wyłącznie na swoich rodziców i same nie przeżyłyby ani dnia. Jasny lew westchnął cicho leżąc obok swojej partnerki i cały czas starał się uśmiechać. No cóż... trzeba będzie się wykazać w roli zupełnie mi nie znanej. - pomyślał, po czym pochylił się nad psocącymi maluchami. Ech, od razu widać, że to moi synowie - pomyślał, po czym spojrzał na dużo spokojniejszą i nieco większą z brązowych kulek - Córeczka...Jasiri. Aż dziw bierze, że córeczka jest większa od jednego z synów, i to od następcy tronu- zamyślił się chwilkę. Po chwili dotarły do niego słowa Shayi o ceremonii.
- Co powiesz na termin za dwa tygodnie? Dzieciaki z tego, co wiem powinny już mieć otwarte oczy - odpowiedział jej cichszym tonem. Nie chciał budzić maluchów. Gdy Shaya zapytała się go o możliwość dania Osirisowi funkcji prawej ręki Amona, Seth uśmiechnął się i od razu pomyślał o swoim młodszym bracie.
- Tak jak Eidan jest moim zastępcą... jasne - uśmiechnął się, po czym zmrużył oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Młode
avatar
Osiris po wyjściu z łap matki, zaczynał znowu piszczeć. Najwyraźniej jest jednym z rodzeństwa bardzo ruchliwe dlatego wyczołgał się na z matczynych łapek i polazł niezdarnie w stronę taty. Po chwili wdrapał się jak zawsze wtulając w jego grzywę. Było o wiele cieplej niż przedtem wtedy zadowolony zasnął w najlepsze. Najwyraźniej nie tylko matczynego ciepła chciał ale też ojcowskiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża Pustyni
avatar
Shaya po narodzinach była spokojniejsza niż przedtem może dlatego, że urodziła potomstwo i musi tylko odpocząć trochę w najlepsze. Gdy zauważyła że córka śpi w jej łapkach i Amon, ale Osiris to już musiał wygramolić z łap chcąc pójść pewnie do Ojca Setha. Naturalnie mu pomogła żeby ułatwić zadanie maluchowi i lekko zaśmiała się przy nich.
- Widzę, że Osiris Cię upatrzył żeby zasnąć przy Tobie - uśmiechnęła się wesoło do ukochanego. Gdy delikatnie spojrzała się czerwonymi ślepiami usłyszała kontynuację o ceremonii maluchów.
- Mi odpowiada jak najbardziej. Ogółem byłabym zdziwiona gdyby Mufasa przy twoim przodku pojawił się bo na pewno będzie chciał zobaczyć swoich wnuków tak jak Simba czy rodzice nie żyjący - rzekła uradowana przy nim.
- Najlepiej gdyby przodek pustynnych i jeden z królów Lwiej Ziemi był podczas ceremonii, byłoby przepiękne wydarzenie - rzekła ciszej niż wcześniej żeby nie obudzić maluchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Serce Pustyni
avatar
Seth ujrzawszy małego synka, który nieporadnie zmierza w jego kierunku, wyciągnął ku niemu łapy, by również jakoś mu pomóc. Bardzo uradował go ten widok. Maluchy są takie rozczulające! Lew spokojnie wysłuchał tego, co Shaya miała do powiedzenia na temat prezentacji dzieci. Sam nigdy nie widział ducha, ale wierzył jej, że potrafi w jakiś sposób dostrzec ich obecność. Przytaknął jej na wszystko, co powiedziała i sam przez chwilę się zastanowił. Bardzo chciał, by jego matką, Nubira widziała maluchy, zwłaszcza w tak uroczystym momencie, jakim jest prezentacja.
- Shaya...wiesz, że ja duchów nie widzę, nawet ich nie słyszę. Chciałbym jednak byś mnie powiadomiła...gdyby wiesz...gdyby pojawiła się moja mama. Nigdy jej nie widziałaś, ale może wyczułabyś, że to właśnie ona - zmieszany w końcu zdołał to z siebie wydusić. Chciałby jeszcze raz zobaczyć matkę, ale wiedział, że to nie możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Róża Pustyni
avatar
Shaya odpoczywała cały czas ze swoimi potomkami. Niepozornie otwierała ślepia Po pewnym czasie zauważyła maluchy wtulające się do Setha. Lekko uśmiechnęła się przy nich. Była bardzo zasmucona ale nie okazywała przy swoim partnerze żeby go nie martwić. Gdy myśli zostały rozwiane jak usłyszała głos swojego ukochanego.
- Wiem o tym, nie musisz się tym martwić mój drogi - rzekła kojącym i melodyjnym głosem. W danym momencie czuła dziwny powiew wiatru jakby ktoś chciał ją powiadomić o czymś ale nie wiedziała co to było dokładnie. A może to tylko iluzja płata figle księżniczkę Lwiej Ziemi i Różę Pustyni. Usłyszała kolejne wypowiedzi:
- Dobrze powiadomię Ciebie jak najbardziej czy twoja mama przybyła na uroczystość młodych - rzekła krótko.

/MG - Skip: minęły dwa 2 miesiące, po koronacji księżniczki i książąt. /

Długi czas minął po przepięknej wręcz rozczulającej koronacji jaka była dwa miesiące temu mogła w końcu rozmyślać nad niektórymi sprawami i chciałaby w końcu odwiedzić tereny Lwiej Ziemi chcąc zobaczyć raz jeszcze grób swojego wuja Kiona. W końcu ma prawo do tego pomyślała na spokojnie Róża Pustyni. Potomkowie jej nadal spali najlepsze z Sethem uroczo. Po chwili zauważyła jak budzi się Osiris ze snu. W końcu mogła zacząć go myć więc wciągnęła do swoich łap myjąc drugiego księcia ale co najlepsze jego sierść zmieniła się co była zaskoczona mocno. Wyglądał na złotego księcia pustyni i lwiej ziemi. Uśmiechnęła się czule do synka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Osiris niestety po burzliwej pobudce jęknął niezadowolony jak matka jego była. Nie lubił tej czynności wręcz napawał się złością jednakże musiał wytrzymać żeby nie popsuć jej humoru.
- Dobra mamo, jestem czysty już - spojrzał się spod oka na mamę. Poprawił wylizaną grzywę pokazując żeby go postawiła na łapy. Po odejściu na kilka kroków.
- Idę na zewnątrz ale nie będę szedł za daleko chcę w końcu zobaczyć świat swoimi oczami - odparł krótko dumnie jak na księcia i wypiął swoją pierś do przodu. Gdy kiwnął łbem do dołu dając szacunek rodzicu i śpiącemu nadal ojcu wtedy ruszył ku przygodzie biegnąc z legowiska.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Serce Pustyni
avatar
Seth uśmiechnął się do swojej partnerki, gdy ta przytaknęła mu na jego prośbę. Mama była dla niego najważniejsza i bardzo chciał jeszcze się z nią spotkać, chociaż ten jeden raz.

Po dwóch miesiącach lew nie mógł wyjść z podziwu, jak piękne i duże są już jego dzieci. Rosną jak palmy po deszczu! Akurat w tej chwili pędraki spały, lecz Seth widział je już nie raz w akcji i wiedział, że skłonność do psot odziedziczyły po rodzicach. Pogłaskał każde z nich po łebku, a gdy jego łapa spoczęła nad córką, zmierzwił jej małą grzywkę. Pomyślał o swojej siostrze, która również jest lwicą w posiadaniu grzywki. Będzie piękną lwicą w przyszłości. Na pewno - przeszło mu przez myśl, przy czym na jego pysku zagościł uśmiech.
Po kilku minutach spostrzegł swojego synka, Osirisa, który przebudzał się ze snu pod wpływem kąpieli. Całe zajście z udziałem naburmuszonego malca oglądał śmiejąc się pod nosem. Gdy młody książę postanowił się oddalić, Seth spojrzał tylko jak mały wychodzi z komnaty.
- Ale serio masz nie iść za daleko! - krzyknął za nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Róża Pustyni
avatar
Shaya po umyciu synka zauważyła, że zwiał z jej objęć najwyraźniej miał dosyć kąpieli i ciągłego powtarzania o uciekaniu. Westchnęła cichutko jak kilka minut temu Seth mówił o nie oddalaniu się wtedy zaczynała niepokoić że nie wraca do domu. Wstała chodząc lewo i prawo przebierając łapami z nerwami.
- Nie wiem martwię się o mojego synka Osirisa - rzekła niespokojna. Zdawała sobie sprawę, że mógł się wdać spokojnie w jej dziadka Simbę. Z opowieści uwielbiał łamać przy życzenia jak był w wieku Osirisa.
- Minęło dużo godzin Seth, może trzeba go poszukać? - spytała się ze zmartwionym głosem do swojego partnera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Serce Pustyni
avatar
Gdy minęło troszkę czasu od odejścia Osirisa, Seth spostrzegł, że jego ukochana zaczyna się martwić. Nawet nie musiała mu tego mówić, każdym gestem na to wskazywała. Zielonooki też nie był zachwycony jego długą nieobecnością i śmiało można by rzec, że i on zaczął się martwić.
- Shaya...nie przejmuj się. To dzieciak. Ja jako dzieciak tak samo się wymykałem. Nie pamiętasz jak kiedyś spotkaliśmy się w dżungli? Przecież nikt wtedy nie wiedział, że się gdzieś wymknąłem - uśmiechnął się do niej. Chciał ukryć swoje zmartwienie, aby nie dokładać go Shayi i by ta się uspokoiła. - Nie tylko Twój dziadek taki był. Każde lwiątko jest ciekawskie. Osiris jak widać lubi spacerować i odkrywać świat - przytulił ją do siebie, po czym kontynuował - Jednak wiem, że faktycznie nie ma go już kilka godzin. Żebyś się uspokoiła, pójdę go poszukać, hm? - odwrócił się od niej idąc w stronę wyjścia z komnaty, po czym spojrzał na nią przy wyjściu - Wszystko jest w porządku - ponownie się uśmiechnąwszy puścił jej oczko i wyszedł z legowiska.
Gdy tylko opuścił teren Ruin, zaczął się rozglądać i zdecydowanie przyspieszył kroku. Nigdzie jednak nie widział małego, co tylko potęgowało jego strach. A co jeżeli opuścił tereny Pustyni? Cholera jasna, że też musiałem przysnąć! Nawet nie wiem ile go nie było! - bił się z myślami.
W końcu wybiegł z terenów stada.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Młode
avatar
Amon obudził się po kilku godzinach spokojnego snu i spostrzegł, że w ich komnacie nie ma ani jego ojca, ani młodszego brata. Tuż obok leżała jego młodsza siostra, a jego mama cały czas kręciła się po legowisku ze zmartwioną miną. Młody od razu wywęszył, że coś się stało, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Czyżby Seth wziął Osirisa na spacer? Czemu nie jego? Od razu wstał i podszedł do mamy.
- Mamo... gdzie jest tata? I gdzie Osiris? Czemu tak się martwisz? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża Pustyni
avatar
Shaya usiadła martwiąc się o Osirisa oby nie poszedł na krwawe tereny, bo naprawdę tam jest niebezpiecznie strasznie. W danym momencie usłyszała szelest w legowisku czyżby pierwszy syn jej obudził się wtedy zauważyła jak podszedł do niej.
- Mój synku już nie śpisz? Ah twój tata poszedł szukać Osirisa bo wymknął się z legowiska i poszedł zwiedzać sobie teren ale długo nie wracał dlatego mnie martwi gdzie jest twój brat - rzekła spokojnym głosem, raczej próbowała żeby nie okazywać złości przy drugim synku.
- Podejrzewam, że będziesz musiał popilnować Osirisa jak twój tata i mama będą zajęci załatwianiem spraw. Liczę na Ciebie. To samo tyczy się twojej siostrzyczki Jasiri - rzekła nie omijając swojej kochanej córeczki bo kto miałby też zajmować jak starszy syn Shayi i Setha. W danym momencie położyła się na słomie i wzięła Amona w łapy zaczynając myć jego bo przecież czas na kąpiel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Amon, usłyszawszy o ucieczce brata i jego poszukiwaniach, westchnął tylko cicho i położył głowę na łapach. Nie uważał, że takie zachowanie było nieposłuszeństwem wobec rodziców. Sam nie raz chciał się wymknąć z komnaty, lecz najzwyczajniej w świecie się bał. Nie należał do odważnych i rządnych przygód lwiątek, co często go martwiło. Mimo swojego młodego wieku, czerwonooki lewek zdawał sobie sprawę z wielkiego brzemienia jakim jest bycie Sercem Pustyni. Wiedział też, że jego strachliwe podejście do wszystkiego może mu w przyszłości utrudniać wiele spraw, toteż starał się z tym walczyć.
Po wysłuchaniu słów Shayi, mały zaczął tylko obserwować jej kroki z przymrużonymi oczyma. Nie wiedział, jak ma jej na to odpowiedzieć. Co z tego, że jest najstarszy, skoro jest najmniejszy, najmniej odważny, prawdopodobnie najsłabszy i nie czuł się też na siłach, by być odpowiedzialnym za rodzeństwo...nie on powinien być przyszłym władcą. A przynajmniej takie miał odczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Osiris przyszedł do legowiska spoglądając na matkę i brata którzy stali na łapach z rana. Westchnął cicho. Słoneczny chciał się ukryć w cieniu jednakże chyba został przyłapany przez rodzica. Nic nie mówił ze względu, że obleciał go strach na początku ale chciał być jak dziadek Simba który niczego nie bał się więc czemu miał być tym gorszym lwiątkiem. Właściwie czekał na słowa matki. Spoglądał się bursztynowymi ślepiami w śpiącą siostrę i starszego brata rozmawiającego z Różą Pustyni. Wiedział doskonale że nie był oczkiem matki bo takie odnosił wrażenie bo zawsze coś Osiris robił źle. Położył się w cieniu legowiska żeby był niewidoczny dla wszystkich i zamknął ślepia zasypiając w zimnej części jaskini.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Róża Pustyni
avatar
Shaya po zauważeniu syna jak wchodzi do legowiska była w końcu spokojniejsza widząc go całego i zdrowego. Jednakże był dziwny bo nie przychodził już przytulać jak kiedyś czyżby źle się czuł? - pomyślała lwica przed chwilą. Zaczynała obserwować go jak poszedł do ciemnej części a przecież tam jest zimno strasznie. Zazwyczaj tam leżały martwe zwierzęta żeby jedzenie nie psuło się ponadto. Shaya uśmiechnęła się do Amona swojego synka i wstała idąc w kierunku Osirisa. Gdy zauważyła że zaczynał zasypiać wtedy wzięła go delikatnie w pysk przenosząc gdzie jej miejsce. Po wykonanej czynności położyła się nic nie mówiąc ze względu, że nie chce dla swojego synka źle. Bardzo martwiła się o swojego szkraba, a przecież bardzo przypomina przodka Lwiej Ziemi o którym opowiadała jej mama Kiara królowa Lwiej Ziemi czyli Ahadi. Jednakże prapradziadek miał taki kolor sierści co Osiris ale posiadał inny kolor oczu ale oczy pierwszego lwioziemca miał którego go nazywali słonecznym. Zdawała sobie sprawę, że powinien on zostać Królem Lwiej Ziemi ale to nie będzie możliwe. Shaya chciałaby w końcu porozmawiać z Mufasą i dowiedzieć na temat małego szkraba co z nim będzie. Potem położyła się na ziemi wtulając swojego synka Osirisa żeby było mu cieplej widząc zasypiającego w jej łapach. Czekała jedynie na swojego partnera Setha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Legowisko Setha i Shayi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Świątynia Grzechu (dawniej Legowisko Reda)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Krainy Stad :: Pustynni Bariyah :: Serce Piasków :: Przedwieczne Ruiny :: Legowiska-