IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Oczko wodne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Samotnik
avatar

Wśród Pustkowia, w głębi skalnej pustyni znajduje się nie duże oczko wodne, które w porze deszczowej się powiększa a w raz z nadejściem pory suchej zmniejsza się trzykrotnie. Jest jednak w niej tyle wody, żeby to wędrowiec mógł ugasić pragnienie i odpocząć w cieniu skał. Swych wyglądem i otoczeniu potrafi zaprzeć wdech w piersi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lew przemierzając pustynię nie przestawał kuśtykać na prawą przednią łapę. Przeszedł już wiele mil i ból łap był czymś zupełnie normalnym. Był też bardzo spragniony, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, w co się pakuje wchodząc na teren pustyni. Co kilka kroków wzdychał przeklinając samego siebie. Po kilku kolejnych krokach poczuł jednak, że szczęście nie do końca go opuściło. To woda! Na pewno! Wsłuchał się dokładnie w dźwięki szeleszczącego pod łapami piasku i gdzieś między szmerami udało mu się wyłapać kapanie wody. Obawiał się, że może to być źródełko wody podziemnej, ale po przejściu następnych metrów słyszał już wyraźnie, że to woda na powierzchni. Namierzył miejsce, z którego dochodzą owe cudowne dźwięki i przyspieszył kroku. Po kilkunastu minutach marszu dotarł do brzegu jakiegoś oczka wodnego. Jego radość nie znała granic! Położył się przy zbiorniku i zaczął pić wodę co jakiś czas rozglądając się, czy jest tu sam i nic mu nie zagraża.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Kremowa lwica wybiegła z dżungli jakby nic, ponieważ zaczynała czegoś szukać ale nie wiedziała tak naprawdę. Obserwowała swoim skupionym wzrokiem dookoła. Miała nadzieję, że nie spotka żadnych hien czy sępów bo może być nieciekawie według niej. Westchnęła cichutko spoglądając swoimi zielonymi ślepiami w nieboskłon myśląc o ojcu. Po chwili poczuła niesmak w pysku więc zauważyła nieopodal oczko wodne i zbliżyła się ostrożnie chcąc schylić łeb żeby napić wody. Lwica była zajęta piciem do czasu nie zauważyła w odbiciu tafli samca i spojrzała się delikatnym wzrokiem na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sekhmet po napiciu się westchnął, spoglądając cały czas w swoje odbicie w tafli oczka wodnego. Bardzo przypominał swoją matkę, mimo powszechnego przekonania, że jest on kropka w kropkę jak ojciec. Spoglądał tak jeszcze chwilkę oddając się zadumie, lecz z tego wszystkiego wyrwało go drganie wody, które zakrzywiło w pewnym stopniu odbicie lwa. Szybko zerwał się na równe łapy, by móc obserwować to, co dzieje się wokół niego. Spodziewał się jakiegoś drapieżnika, toteż od razu napiął niemal wszystkie mięśnie swoich łap i nie przestawał szukać potencjalnego zagrożenia. W końcu, po kilku sekundach znalazł tego, który przeszkodził mu w rozmyślaniach. Ten niebezpieczny osobnik okazał się...lwicą. Całkiem ładną, w dodatku. Lew spoglądał na nią spode łba i próbował ocenić, czy może być agresywna. Póki go nie widziała, nie wykazywała żadnych podejrzanych zachowań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lwica była spokojna na tyle, że nie robiła agresywnych ruchów tym bardziej nią nie jest. Wzrokiem śledziła taflę wody w dodatku drganie wody dało ostrzeżenie, że nie jest sama w tej okolicy. Podniosła uszy do góry, lekko mrużąc oczy okazując czujność w tym momencie. Napięła swoją sylwetkę do obrony jeśli dany osobnik ją zaatakuje. Po chwili szła w danym kierunku gdzie niby ten drapieżnik przesiadywał w tej okolicy. Nadal nie zauważała go ale zrobiła minę wesołą okazując że jest spokojna.
- Nie ukrywaj się, w tym gąszczu - rzekła spokojnym i melodyjnym głosem. Usiadła na zadzie gdzie woda przemywała skalną półkę i odpoczywała w najlepsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Safiye nadal nie zamierzała wrócić do domu, w głowie jej były tylko podróże, które nie miały końca. Czuła się wolna i niezależna, a tego właśnie od tak dawna potrzebowała, toteż korzystała pełną parą z tejże możliwości. Raz po raz szła tu, to tam i tak kilka razy, aż w końcu przyszło jej zajść tu.
Od razu dostrzegła sylwetkę smukłej lwicy, coś mówiło jej, że ją kojarzy, ale póty co była za daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Lew spostrzegł, że nieznajoma go dostrzegła. Gdy zaczęła się zbliżać, Sekhmet na wszelki wypadek pokazał jej, że nie jest potulnym kotkiem i głośno warknął. Po chwili usłyszał jej słowa skierowane do niego. Zmarszczył brwi i dalej obserwował jej poczynania.
- Kim jesteś i czy jesteś sama? - spytał chłodnym głosem specjalnie go jeszcze obniżając. Lwica nie musiała mu jednak odpowiadać. Nieopodal oczka usłyszał kolejny szmer, jakoby był tu ktoś jeszcze. Rozejrzał się i powtórnie warknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya po usłyszeniu warknięcia samca była z lekka zaskoczona, bo przecież nie posiadała żadnych złych wymiarów. Musiała jedynie poszukać jakiegoś składnika w dodatku co ona wie, w tej okolicy się znajduje.
- Jestem Freya, ze stada Lodowych Grzyw. Tak przyszłam sama - rzekła poważnym tonem do nieznajomego. Po chwili zadała pytanie podobne:
- A Ty kim jesteś? - spytała się spoglądając zielonymi wręcz jadowitymi ślepiami w niego. Po chwili usłyszała szmer, miała nadzieję, że nikt za nią nie szedł tym bardziej chciała przyjść sama. Niepokoiło ją to. Z zaskoczenia za blisko podeszła do nieznajomego samca. W danym momencie pokazały się rumieńce na pyszczku przy nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Zjeżył się momentalnie, gdy lwica wypowiedziała, że jest tu sama. Przecież słyszy, że nie jest, po co robi z niego głupka?
- Freya, powiadasz... na pewno nie jesteś sama. Myślisz, że jestem głuchy? - podniósł głos, po czym uraczył ją lodowatym spojrzeniem.
- Poza tym...co to za stado "Lodowe Grzywy"? Kręcę się już trochę po tym padole i nigdy nie słyszałem o takiej grupie. - syknął. Chociaż z drugiej strony...ta laska może mieć trochę racji. Dziwnie pachnie, tak "nietutejszo". - pomyślał, po czym znów zmierzył ją wzrokiem. Jej ciało ma kształt normalnej lwicy, nie wygląda też na wychudzoną... no i pysk jest dosyć łagodny. Odwrócił się za siebie, by poszukać jej wspólnika bądź wspólniczki. Chyba, że mówi prawdę. To oznacza, że jest tu ktoś zupełnie inny. Zmarszczył brwi i skwasił lekko minę.
- Nie podoba mi się to, panienko. Skoro jesteś sama, to czemu czuję obecność jeszcze jednego osobnika? Nie mam nic przeciwko obcym, tylko... nienawidzę kłamstw. - odpowiedział jej już nieco spokojniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Samica nie zdawała sobie sprawy ale to była już gruba przesada słysząc jego słowa jakby naprawdę nie dowierzał słów.
- Tak jestem sama, nie pamiętam żeby ktoś za mną chciał łazić - rzekła stanowczym głosem. Po chwili usłyszała kolejne słowa jakie wypowiedział o stadzie.
- No cóż my żyjemy za Kilimandżaro tak naprawdę więc ciężko do nas trafić ale jesteśmy dobrym stadem i dbamy o wszystkich członków - rzekła ze spokojem wtedy wyczuła jego wzrok jak zmierzał ją z góry na dół. Czuła się trochę nieswojo i zarumieniona na dodatek.
- Ja nie kłamię, powtórzę się raz jeszcze. Przyszłam sama z dżungli od znajomego. To że ktoś się kręci nie oznacza że musi od razu być ze mną - rzeka chłodnym tonem głosu. Nie cierpiała jak ktoś ją lekceważył i obrażał nie pozwoli mu na to.
- Nie znasz prawdy, jaka jest. W dodatku nie lubię jak ktoś mnie oskarża o coś czego ja nie zrobiłam - rzekła podchodząc do przodu w jego kierunku mierząc jadowitymi ślepiami i była na tyle blisko że prawie stykała swoim pyskiem o jego pysk. Była bardzo odważną lwicą w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sekhmet widząc odważną postawę lwicy, zwątpił w jej kłamstwo. Wyczuwał kogoś obcego, to fakt...ale ten ktoś rzeczywiście mógł być obcym, zupełnie z nią nie powiązanym osobnikiem. Gdy lwica wbiła w niego swój wzrok, rudy poczuł się nieswojo. Przeszedł go dreszcz i poczuł się jak w pewnej krainie, którą kiedyś odwiedził w trakcie jednej ze swoich licznych podróży. Jej oczy były jak lód, zimne i ostre. Były bardzo niebieskie, mimo iż miały kolor zielony. Sekhmet otworzył usta ze zdziwienia i wpatrywał się w nieznajomą.
-S.. Sekhmet - wydusił. Jej pokaz odwagi porządnie go przekonał. Po krótkiej chwili dotarły do niego pozostałe jej słowa.
- Kilimandżaro? To taka wielka góra, prawda? Byłem kiedyś w pobliżu i jest tam bardzo zimno...tak inaczej - odparł już ze spokojem w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Tym czasem też nikomu nie wadząca jeszcze siostra władcy Sagali, nadal była w sporej odległości od dwójki jak jej się zdawało "mających się ku sobie lewków". Ruszyła więc pewniej w ich kierunku. Gdy była już fajnie widoczna zaczęła w bojowy sposób podbiegać do współbratymców. Ciekawili ją, a zarazem nie była pewna czego powinna się po nich spodziewać, w każdym razie chciała pokazać siłę i pewność siebie.
W końcu jednak rozpoznała szarą lwice... nieco się zawiodła, bo uważała, że ciotka ma bardziej wyszukany gust, ale najwidoczniej tak nie jest lub po prostu rudy nie był w typie Safiye. Ona wolała fajnie umięśnionych, wyraźnie silnych i męskich samców. Ciemna grzywa.... itd. W każdym razie nie okazała swojego zdania.
- Ciotka?! - rzuciła w jej stronę lekko się uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarjar
avatar
Podążając topem siostry dotarł tutaj - nad małe oczko wodne położone gdzieś nieopodal terenów Lodowych Grzyw, do których Fahyim należał. Z początku dostrzegł Freyę, potem - obcego mu lwa, na którego widok czarnogrzywy uniósł wargi i odsłonił kły. Wyszedł z ukrycia i bez zawahania ruszył w ich stronę ciężkim krokiem.
Potem jego spojrzenie wyłapało również i Safiyę... Niedobrze. Lwice ze stada w obecności obcego samca, który w każdej chwili mógł zrobić im krzywdę. A przynajmniej tak pomyślał Fahyim, dla którego obrona rodziny była najważniejsza.
Bez ogródek wcisnął się z impetem między siostrę i siostrzenicę a Sekhmeta, obrzucając go groźnym spojrzeniem.
-Kim jesteś?-
Warknął kładąc po sobie uszy i odsłaniając kły. Końcówka jego ogona kręciła się na boki nerwowo.


Ostatnio zmieniony przez Fahyim dnia Pią Wrz 22, 2017 10:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya obserwując lwa spoglądała się w jego oczy jak zaczarowana nie wiedząc tak naprawdę co powiedzieć. Najwyrazniej zauroczyła się w nim od pierwszego wejrzenia. Gdy poczuła jak spoglądał się na nią to była bardzo spokojna i lekko zakuło ją w sercu. Gdy uśmiechnęła się lekko na pyszczku słysząc jego imię to przedstawiła:
- Freya - powiedziała bezceremonialnie słysząc jego za jęknięcie. Po chwili usłyszała o tej górze.
- Tak to prawda, to tam - rzekła spokojnym głosem. Wyczuła po kilku minutach jakby znajomy zapach. Gdy spojrzała się zielonymi ślepiami w drobną posturę lwicy usłyszała jedynie słowa "ciocia" no cóż spotkała się rodzinka w tym momencie.
- Siostrzenica?! - uśmiechnęła się zarzucając słowami do swej kochanej siostrzenicy. Safiye była zawsze oczkiem cioci więc po śmierci swojej siostry opiekowała się nią może nie zawsze ale jak poprosiła jej mama to robiła. Freya zaskoczona była przybyciem swojego brata Fahyima. Poczuła się tak jakby odepchnięta niestety nie mogła niestety polepić się do rudogrzywego "jaka szkoda" pomyślała sobie przez chwilkę.
- Witaj braciszku - rzekła nie mówiąc swojego stadnego przywitania, bo było to wręcz nudne jak dla niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sekhmet uśmiechnął się nieznacznie, gdy usłyszał odpowiedź na temat Kilimandżaro. Kojarzył to miejsce, gdyż rzeczywiście kiedyś zdarzyło mu się przechadzać dżunglą pod tym majestatycznym szczytem. Pamiętał, że widoki,które miał wówczas okazję podziwiać, wywarły na nim ogromne wrażenie i przywoływały masę wspomnień. Nie wiedzieć czemu, porównywał ją wtedy z Lwią Skałą, na której się wychował. Teraz doskonale zdawał sobie sprawę, że różnice są zbyt wielkie. Gdy tak słuchał Frei, zdał sobie sprawę, że przedstawiła mu się dwa razy, toteż uniósł jedną brew i zrobił lekko zdziwioną minę. Atmosfera między nimi zdążyła już się poprawić po tym nieporozumieniu, lecz z krzaków wybiegła w końcu ta trzecia postać, której obecność wyczuwał. Kompletnie o niej zapomniał! Okazało się, że jest to siostrzenica Frei... Sekhmet był lekko zdezorientowany. Czyli jednak jest z nią! Rudy momentalnie odsunął się od niej i skulił uszy, przy czym zaczął nerwowo machać ogonem. Oliwy do ognia dolała... obecność trzeciego lwa. Oczom Sekhmeta ukazał się wielki samiec o potężnej, czarnej grzywie. Wparował między lwice, a czerwonogrzywego i warknął. Sekhmet nie miał zamiaru ukazywać jakichś słabości, w końcu nie takie rzeczy przeżył. Również odsłonił zęby.
- Kłamałaś! - wycedził patrząc na Freyę. Fantastycznie, co ona sobie robi? Zaczepia obcych chodząc z obstawą? To jakaś forma rozrywki?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Robiło się bardzo ciekawie. To była jej ciotka i zarazem jedna z opiekunek, więc młódka czuła się pewnie i śmiało. Chciała się już podroczyć z obcym i napsuć mu trochę krwi, lecz w tym właśnie momencie zrobiło się lekkie zamieszanie. Pojawił się jej wuj Fahyim, zaskoczona nie była pewna co robić, ale miała pewien pomysł na zabawienie się kosztem obcego jej lwa. Również zawarczała w jego stronę i przyjęła agresywną pozę.
- Odpowiadaj! - skierowała do rudego. Nie odpowiedział Fahyimowi, więc ona mu o tym chętnie przypomniała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarjar
avatar
-ZADAŁEM CI PYTANIE!-
Ryknął na niego ze wściekłością w oczach i postawił krok ku Sekhmetowi wysuwając pazury. Jego grzywa na karku najeżyła się, a jego mięśnie drgnęły gwałtownie. Ustawił się do niego przodem pochylając lekko łeb, uginając się na przednich łapach, gotowy do ataku.
-Freya, kto to jest?-
Obejrzał się na siostrę na sekundę, by po chwili znów popatrzeć na czerwonogrzywego samca. Przelotnie spojrzał również i na swoją siostrzenicę uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
- Sekhmet. Rozumiem, że jesteście eskortą tej oto pani? - prychnął z uniesioną brwią. Cholernie wkurzyła go ta cała sytuacja. Co ta laska sobie myśli?! Ponownie ukazał kły, po czym napiął mięśnie widząc postawę czarnogrzywego. Wyglądał na większego i silniejszego, ale Sekhmet ani myślał o płaszczeniu się. Do tego zaczęła warczeć na niego ta śmieszna "siostrzenica".
- Jesteście jakąś zorganizowaną grupką? Atakujecie metodą "na słodką laseczkę"? Czy dobrze zrozumiałem...ona wabi, a potem wy wyskakujecie z krzaków i odwalacie resztę? To śmieszne - skwasił minę, przy czym fuknął nosem. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że on na prawdę uwierzył Frei, a ta okazała się być intrygantką. Zmarszczył brwi i ryknął patrząc to na Freyę, to na Fayhima. Tej młodszej nawet nie poświęcał uwagi, od razu było widać, że to "jakaś rozpieszczona gówniara, pewnie równie wyrachowana jak ciotunia". Wysunął pazury i tylko czekał, aż w trójkę go zaatakują. Wiadome było to, że nie ma z nimi szans w pojedynkę, ale adrenalina zdążyła już zrobić swoje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
- Dosyć! - warknęła do brata i siostrzenicy spoglądając jadowitymi ślepiami. Nie spodobało się jej podejście brata tym bardziej siostrzenicy. Nie lubiła okazywać słabości tym bardziej zdenerwowania ale teraz dolała dwójka oliwy do ognia.
- Nie skłamałam, bo jak mówiłam wyszłam z dżungli. A to jeśli oni szli w innym kierunku i zetknęliśmy tutaj to już nie moja wina! - warknęła w kierunku Sekhmeta. No to teraz naprawdę stało się jedno "zachowanie księżniczki". Kremowa lwica odważnie przecięła drogę brata Fahyima i Sekhmeta osłaniając swoim cielskiem rudego.
- To mój nowo poznany znajomy - rzekła dając do zrozumienia, że nie jest żadnym wrogiem tym bardziej nie powinien brat aż tak o nią troszczyć ale cóż zachowywał się jak Myr więc nic dziwnego, że był długo z nią i wspierał w różnych sytuacjach.
- Przestańcie - rzekła oschle do siostrzenicy i brata. - Tak lodowi nie zachowują się - skończyła swoje zdanie patrząc na nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Nadal mimo tylu lat nic się nie zmieniło, nadal brali ją za zwykłą smarkatą gówniarę... a już dawno zdołała wydorośleć i stać się prawdziwa lwicą z krwi i kości, co prawda nadal się rozwijała i uczyła, ale widziała w oczach zebranych to czego tak bardzo nie znosiła - lekceważenie. Traktowali ją jak zwykły powiew, pierd nosorożca!
Uspokoiła się i zachowała się w ten sam sposób, odeszła od rodziny i rudego, nie mogła znieść ciotki, która zachowała się jak zwykła młoda lwica, Safiye była święcie przekonana, że ona... że jej ciotka... ją wesprze. Nie było fajnie, toteż siadła koło oczka i wpatrywała się w jego taflę beznamiętnego uczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
//(Wybaczcie, że tak późno. Zapomniałam o tym wątku, a chciałabym odblokować Sekhmeta)//

Sekhmet nie krył zdenerwowania zaistniałą sytuacją. Czekał na atak, najbardziej ze strony czarnogrzywego lwa, lecz obrót spraw zmieniło nagłe zachowanie Frei. Po jej świadectwie Rudy nie zamierzał kryć zdziwienia. Kompletnie się tego nie spodziewał, był pewien, że wyjście dodatkowej dwójki "z krzaków" jest uknutą intrygą. Tymczasem wyszło na jaw, że lwica nie kłamała. Po krótkiej chwili Sekh poczuł, że prawdopodobnie błędnie ocenił ich zamiary i naszło go lekkie poczucie winy. Dlaczego lekkie? Ponieważ czerwonogrzywy nie należy do lwów, którzy łatwo wierzą w każdą ckliwą opowieść. Freya jednak zdawała się być wiarygodna od samego początku. Lew czuł, że ta może mówić prawdę, lecz nie wysnuwać pochopnych wniosków, bo mogła przecież dobrze udawać. Tym razem jednak złamała jego wielką pewność swoich racji.
- Jeżeli nie chcecie mnie atakować, ja również tego nie zrobię - odparł nieśmiale. Nie chciał jeszcze przepraszać za swoje zachowanie. Wolał zrobić to na osobności z lwicą, w końcu jej brat sam zaczął się rzucać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya nie miała zamiaru zostawiać tak sytuacji pomiędzy lwami tym bardziej zależało jednak na nowej znajomości z Sekhmetem dlatego nie miała zamiaru z tego rezygnować. Najwyraźniej spodobał się jej dlatego nie będzie ukrywała tego ale woli być na razie tajemniczą lwicą. Gdy zagrodziła atak swojego brata na rudo-grzywego warknęła niezadowolona z podstawy Fahyima. Spokojnym krokiem zbliżyła się do nowo poznanego samca i usiadła bliżej niego chcąc udowodnić że nie jest groźny tak naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sekh cały czas ze zmarszczonymi brwiami i nieufnością wymalowaną na pysku obserwował poczynania nowo poznanej lwicy. Mierzył również wzrokiem jej brata, gdyż nie miał zamiaru spuszczać przed nim łba. Odnośnie siostrzenicy Frei, zerknął tylko na nią kątem oka, po czym spojrzał w oczy zielonookiej lwicy. Bez wątpliwości lwica wpadła mu w oko, jednak po tej całej sytuacji budowanie zaufania do niej będzie zdecydowanie utrudnione. Czekał na dalszy obrót spraw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Freya nie wiedziała tak naprawdę co począć. Niestety musiała coś z tym zrobić bo najwidoczniej brat ani siostrzenica nie dadzą spokoju w tym momencie dlatego siedząc na zadzie zbliżyła się trochę łbem do nowo poznanego samca mówiąc cicho żeby tamci nie usłyszeli.
- Wiesz proponowałabym stąd pójść we dwójkę i spokojnie porozmawiać - odparła krótko do Sekhmeta bo naprawdę trzeba wyjaśnić niefortunną sprawę, a jej naprawdę na tym zależy żeby w końcu normalnie rozmawiali podczas poznawania się. Freya wstała dając znakiem czubka ogona lekko dotykając boku samca żeby naprawdę dał spokój bo nie popiera rozlewu krwi czy walk bezsensownych. Nie lubiła nadopiekuńczego zachowania brata przecież nie ma już roku czy dwóch lat. Jest już dorosłą pannicą, która powinna mieć partnera i młode a jest niestety na odwrót.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sekhmet nie dostrzegał poprawy sytuacji między nim, a trójką obcych mu lwów. Czuł jedynie narastający chłód, który w każdej chwili mógł przerodzić się w jakąś ostrą wymianę zdań, bądź nawet w walkę. Całą tę niepokojącą sytuację przerwała jednak Freya, która postanowiła położyć kres wrogiej atmosferze. Zaproponowała rudemu, aby odeszli gdzieś "na bok" i spokojnie porozmawiali. Sekh, zszokowany lekko propozycją zielonookiej lwicy, postanowił na nią przystać, choć niechętnie poddał się w wymianie spojrzeń między nim, a jej bratem.
- Dobrze, niech będzie - odparł krótko. Pomyślał przez chwilę, by rzucić jakimś obraźliwym tekstem w stronę Fayhima, jednakże w porę ugryzł się w język. Byłoby to zbyt dziecinne i mogłoby doprowadzić do bójki, a sam nie chciał wywoływać żadnych napiętych sytuacji - wolał się tylko bronić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Oczko wodne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Niczyje :: Pustynia ámbar-