IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Witamy na Adhri PBF.
Ziemia tej krainy stanowi skarbnicę początku oraz historii.Tutejsze drzewa pamiętają urodzaj jak i gorzkie czasy. Przez długie lata panowało jedno stado, które przez zdradę i chciwość podzieliło się na dwie frakcje, Lwią Ziemię i Złą Ziemię. Mimo iż każde prowadziło osobną politykę przez zawiść narastały konflikty. >>Więcej tu<<

Share | 
 

 Skalny Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Mroczny Mistrz
avatar
Hazir niestety musiał poszukać swojego syna z Nastią. Nie wiedział co naprawdę się dzieje i miał pójść do Mane porozmawiać. Niestety było ciężko znaleźć dwójkę po chwili usłyszał donośny ryk lwicy wtedy ruszył bardzo szybko. Gdy wszedł do jaskini zauważył kremową lwicę.
- Nastia - rzekł krótko widząc ją czołgającą na ziemi. Nie wiedział co naprawdę się stało. Gdy rozglądał się po zamkniętym obszarze zobaczył kopytne zwierze i swojego syna który wygląda z góry. Najwyraźniej mroczny mistrz będzie musiał działać roztropnie żeby odzyskać następcę tronu i zanieść Nastię do medyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
[Nie jesteśmy w żadnej jaskini, tylko podłoże i półki skalne]

Lwica ponownie upadła, z braku sił czy może ze zbyt dużych obrażeń. Ciężko to było stwierdzić jednoznacznie będąc w znacznej odległości. Firkraag rozejrzał się gdy lwica ryknęła, szukając w razie czego alternatywnej drogi ucieczki. I była, tylko musiałby przeskoczyć na inne półki, które były trochę od siebie oddalone. Z dodatkowym balastem nie udałoby mu się przeskoczyć, musiałby zostawić lwiątko. Z kolei zejście w dół równało się zostaniu obiadem gdyby lwica udawała tak ciężko ranną. Normalny roślinożerca zostawiłby małego i czmychnął póki miałby okazję. Firkraag nie był jak typowe kopytne. Mjuvi wychylił się spoglądając w dół i jeleń mimowolnie nadepnął racicą na jego ogon by przypadkiem nie wpadł mu do głowy głupi pomysł ucieczki. Jak chociażby próba skoczenia w dół licząc, że się nie zrani albo nie zabije.
Ryk pokrzywdzonej zwabił tu kolejną niepożądana osobę i Firkraaga szlag trafił. Chciał się z ranną podroczyć, możliwe, że nawet poznęcać gdyby uznał, że nie miałaby sił by mu zbytnio zaszkodzić. Słyszał jak lew wypowiada imię lwicy co uświadczyło go w tym, że się znają. Są najprawdopodobniej z jednego stada, tego stada, które próbowało go uwięzić zrobić sobie z niego maskotkę albo niewolnika. Pojawienie się Hazira przeszkodziło mu w planach ale dało również inną opcję. Okrutniejszą.
Czarny zerknął na Mjuviego, jego kartę przetargową. Gdyby lwiątko zamierzało się wyrwać chwyciłby go za skórę na karku.
- Kim jesteś i co cię łączy z tymi lwami? - Zapytał chcąc się upewnić z kim ma do czynienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Mistrz
avatar
Hazir spojrzał się na jelonka mając wrażenie, że skądś go kojarzy jednakże nie ma pewności na dobrą sprawę. Gdy zaczął zajmować partnerką zauważył swojego syna na górze. Nie był zadowolony z tego jednakże on jest następcą tronu. Nie mógłby pogodzić się ze stratą syna. Szybciej by oddał swoje życie niż jego stracić. Na dobrą sprawę musiał wymyślić coś, żeby przekonać jelonka do siebie i innych.
- Jestem Mrocznym mistrzem stada krwawych. Nastia jest moją partnerką, a Mjuvi o mój syn. Zarówno jestem synem Dakkara byłego przywódcy tego stada - rzekł krótko przedstawiając się jelonkowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Nic mu to nie mówiło, nie znał ich, byli dla niego obcymi bez pokrewieństwa. Lepiej jednak trafić nie mógł, cała rodzinka w komplecie. uroczo doprawdy a jeszcze większa radochę sprawiał mu fakt przerwania tej sielanki. Jeleń tupnął wolną racicą w skalne podłoże jakby tym samym zarządził cisze bo zamierzał przemówić.
- Władco krwawych. - Zaczął mówić głośno by lew, który nie podał swojego imienia tylko tytuł dobrze go słyszał. Swoją drogą miał tupet by Firkraag zaczął do niego wołać mroczny mistrzu.
- Za hańbę jakiej dopuścili się członkowie twojego stada na mej osobie daję ci wybór ocalenia jednego życia. - Oblizał pysk zlizując parę kropel deszczu, które były na jego sierści.
- Zabij Nastię wyrywając jej serce a puszczę twojego syna wolno lub oszczędź partnerkę a stracisz potomka. -Zawyrokował twardym tonem nie znoszącym sprzeciwu. I co teraz zrobisz rudo-grzywy władco?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczna Dama
avatar
-C...Co!? - lwica krzyknęła ze zdziwieniem i wściekłością spoglądając to na jelenia, to na Hazira. Dlaczego? Ja nie chcę umierać! Nie mogę umrzeć! Nastia z litością spojrzała Hazirowi w oczy. Co z tego, że nie kochała go przez ten cały czas? W tej chwili była gotowa rzucić mu się na szyję, wyznawać mu miłość i obdarować go wszystkimi dobrami tego świata. No, ale w takim wypadku co z dzieciakiem...? Nie myślała, że rogacz okaże się aż tak okrutny. Łzy strachu zagościły w jej szeroko otwartych oczach. Nie wiedziała, co ma w tej chwili począć. To przecież nie może się tak skończyć! Ktoś musi zabić tego bydlaka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sundara spacerował cały czas po lesie skalnym słysząc wyraźne głosy rozmówców wtedy ruszył w tamtym kierunku. Dlatego zobaczył jelonka, samca i samicę która była najwyraźniej ranna. Gdy ruszył w ich kierunku obserwował nie bojąc się ataku bo był bardzo pewny siebie.
- Co tu się dzieje?! - rzekł krótko pytając się wszystkich po kolei. Nie podobało mu się ostatnie słowa jelonka na temat śmierci.
- Ja nie popieram czegoś co mówisz - odpowiedział w kierunku zwierzęcia którego obserwował swoimi jadowitymi oczami. Czarna Zjawa nigdy nie popierała okrutnych sposobów. Słyszał historię o przyjacielu ojca którym nim jest Firkraag.
- Wujku przestań proszę Cię - przemówił w kierunku Firkraaga bo znał jego głos od maleńkości. Nie poznawał jego zachowania, nie zdając sobie sprawy że może być taki okrutny. Próbował jakoś załagodzić sytuację ale czy mu się udało to nie wiedział tak naprawdę.
- Nie możecie pójść na jakiś układ, zamiast grozić śmiercią? - odpowiedział zbulwersowany Sundara mówiąc w jego kierunku. Widział młode najwyraźniej musiał być krewnym tamtej parki.
- Za pewne nie wiesz z kim rozmawiasz? Jestem synem Fianny, brat Sagali - rzekł krótko do wujka. Nienawidził przemocy wśród innych dlatego osłonił samca i ranną lwicę spoglądając nadal swoimi ślepiami w jelonka.
- Czym oni tak Ci podpadli? - spytał się krótko w kierunku Firkraaga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Mjuvi był mocno zaskoczony sytuacją nie chciał umierać w dodatku miał zostać następcą tronu. Najwyraźniej jego modlitwy stały się fatum. Był wkurzony na siebie po pewnym czasie usłyszał czyiś i obcy głos ciemnego samca o takiej sierści. Nie wiedział kim jest i dlaczego tu był ale chyba musieli być trochę spokrewnieni że nazwał go wujkiem.
- Nie mam zamiaru umierać w tym życiu - rzekł dzielnym głosem.
- Mam zamiar zostać przyszłym mrocznym mistrzem, jelonku dlatego obiecałeś mi że nic mi się nie stanie?! - warknął krótko spoglądając z powagą i zimnym spojrzeniem obdarowując go.
- Mój Ojciec i mama nie są winni tylko mój wujek Mane tak naprawdę więc proszę Cię nie okaż ich za coś czego nie zrobili. Moja mama tym bardziej chciała mnie odzyskać gdybyś z nią na spokojnie porozmawiał nie byłoby tego - powiedział swoje zdanie do zwierzęcia. Brzmiał jak dorosły lew podczas rozmów z innymi.
- To Mane w takim razie ukaż, ale nie moich rodziców. Nie chcę zostać sierotą - rzekł stanowczym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Mistrz
avatar
Hazir był trochę niezaspokojony sytuacją jak wypowiedział słowami jelonka który kazał zabić swoją partnerkę lub straceniem swojego syna.
- Przykro mi ale nie zabijam swoich tym bardziej nie radzę Ci zabijać mojego syna... - rzekł krótko nie kończąc słów bo syn przerwał nieznany mu samiec czarny jak smoła i potem syn Mjuvi, który był naprawdę z niego dumny bo dorasta na pewnego siebie lwa i nowego przywódcę.
- Ja bym co innego Ci zaproponował niż zabijanie. Zaproponuję Ci Azyl w naszych terenach i niedotykalność żeby nikt Cię nie mógł atakować tym bardziej co mówił nasz syn że chodzi o Mane nie będzie mógł cię ruszyć na dany milimetr - krótko mówiąc dając obietnicę jednakże nie zabije swojej partnerki bo ją bardzo kocha w dodatku nikt mu nie będzie dyktować co ma robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Apogeum złości sięgnęło jelenia gdy nagle wszyscy próbowali pertraktować starając się coś ugrać. Sierść na karku zjeżyła się potrząsnął łbem niezadowolony. Szczególnie, że była tam osoba po której nie spodziewałby się takiej reakcji. I wiedział kim był, znał wszystkich w lodowych grzywach. Niektórych widywał częściej innych tylko przelotem.
- Sundara jak śmiesz wydawać mi polecenia nie będąc wodzem. - Zagrzmiał niemal krzycząc, chcąc zagłuszyć odgłosy burzy.
- Nie znasz sytuacji. Stajesz w obronie obcych, których nie znasz. Obcych, którzy mnie zranili głęboko w szyję, próbowali mnie uwięzić, zrobić maskotkę, wyprowadzać na smyczy, oraz pozwolić by ujeżdżały mnie małe cielaki! Nic nie dały moje wyjaśnienia, wykpiono moją osobę nadając mi jakieś śmieszne przezwisko. Mało tego gdy nadarzyła się szansa ucieczki i się schowałem ta jasna lwica odnalazła mnie i próbowała zabić. - Tu spojrzał na Nastię mrużąc ślepia, po czym złowrogie spojrzenie skierował ponownie na brata Sagali. -Teraz odpokutowuje swój głupi czyn. I żadne nie kwapiło się do pójścia na kompromis. I nie powołuj się na imię Fianny! -Tu już ryknął a para buchnęła mu z nosa. Nienawidził gdy poruszano kwestię zmarłej lwicy, która tak uwielbiał. Po jej śmierci odsunął się nieco od Lodowych ale wciąż był częścią stada bo różne lwy przychodziły po pomoc w sprawach medycznych. - Żadna z ciebie Lodowa Grzywa gdy wybierasz obcych zamiast rodzinę. Chyba, że to co mówił twój brat było tylko ułudą i kłamstwem, że jestem jednym z was. A teraz z łaski swojej odstąp i nie mieszaj się w nie swoje sprawy!
Zdanie Mjuviego nie obchodziło go w tym momencie, że chciał zostać władcą w przyszłości. Dziecięce naiwne marzenia. jeleń też chciał być przywódcą a został mocno niezależnym i kapryśnym pionkiem. Teraz najważniejsza była odpowiedź Mrocznego Mistrza.
- Głęboko w zadzie mam twój azyl oraz twoje zapewnienia o nietykalności. - Nie ufał im i miał ku temu solidne powody. Wystarczy, że tylko spuści oko z nieodpowiednich osób a straci życie.
- Jesteś liderem więc bierzesz odpowiedzialność za czyny swojego stada. - Nie ma tu miejsca na rozpatrywanie i karanie jednostek. Za dużo by ich było. Tym bardziej, że próbę mordu swojej partnerce puściłby płazem, no bo jeleń to pokarm a takie się zabija.
- Czas mija, podejmij decyzje szybko. - Prychnął i złapał lwiątko za kark zaciskając trochę boleśnie zęby. Nie będzie się patyczkował i młodemu zmiażdży kręgosłup w części szyjnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samotnik
avatar
Sundara nie miał zamiaru wtrącać się nie swoje sprawy. Jednakże to co słyszał na temat śmierci było najgorszą rzeczą jaką można usłyszeć.
- Nie rozkazuję Ci bo nie mam takiej ochoty. Ja jedynie powiedziałem swoje zdanie. Jeśli Ty potraktowałeś jako rozkaz to już nie moja wina. Może faktycznie nie znam sytuacji jaka jest tutaj i nie mam zamiaru wnikać w nią. Ale nie masz prawa mnie oczerniać, że nie jestem jednym z lodowych grzyw. Powoływać? W tym momencie Cię nie rozumiem ale jak sobie chcesz wujku myśl sobie co chcesz ale pamiętaj śmierć nie jest jedynym rozwiązaniem czasem warto iść na kompromis i wysłuchać drugą stronę. W dodatku ocenianie wszystkich jednakowo to też jest złe - rzekł krótko do jelonka. Faktycznie nie znał tamtej dwójki i nie miał zamiaru ich poznawać jeśli naprawdę zniszczyli tą godność jednego z nas. Ciemny nie miał zamiaru ani chwili zostać jednakże powiedział swoje do jelonka bo nie zostawi suchej nitki w tej sprawie. Gdy spojrzał się jadowitymi ślepiami po kolei jedynie warknął cicho mówiąc w myślach "macie przerąbane". Poszedł znikając za skalnymi półkami w lesie.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Mistrz
avatar
Hazir był niezadowolony z owej sytuacji jaka tutaj nastała w skalnym lesie. Chciał jedynie odpocząć lub odnaleźć bliskich, a tutaj rozwścieczony jeleń. W dodatku nie miał zamiaru jego krzywdzić tym bardziej łapać bo nie miał nic lepszego do roboty więc musiał inaczej porozmawiać z pokrzywdzonym.
- Powiedziałem Ci jasno nie mam zamiaru nikogo zabijać, tym bardziej mojej partnerki która chciała jedynie odebrać syna. Gdybyś go puścił wolno nie byłoby tej sytuacji i wtedy byś odszedł w spokoju. Ja nie wysyłałem nikogo żeby Cię złapać bo skąd miałem wiedzieć że przywędrowałeś w nasze tereny? A jeśli trafiłeś na Mane to Ty już inna kwestia z tego względu, że lubi wszystko traktować jak zabawki czy maskotki. Nie mam zamiaru Ciebie zabijać czy więzić. Dałem propozycję Ci bo słyszałem, że jesteś przyjacielem Edena więc nie krzywdzę tych osób. Za szybko oceniasz tych których tak naprawdę nie znasz - odparł krótko chcąc normalnie porozmawiać z jelonkiem, bo śmierć nie jest wyjściem.
- Powiedz mi najlepiej kto Ci zniszczył twoją godność to ukażę członka stada. Nie będę liczyć mojej partnerki jak powiedziałem wcześniej, bo jedynie szła instynktem ratowania swojego syna więc to normalny odruch każdej lwicy - odparł krótko spoglądając na Nastię. Potem po usłyszeniu tamtejszych słów obcego samotnika było trochę dziwne, że on jakby chciał obronić nas ale to było wręcz niepotrzebne według niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Jeleń upewnił się obserwując Sundarę czy rzeczywiście odszedł. Wrócił wzrokiem na pozostała dwójkę.
- Mylisz się, gdyby mnie wypuszczono to nie byłoby całej tej sytuacji. Winę ponosisz ty. - Na wzmiankę o Mane ślepia zwęziły mu się w cienkie szparki. Nienawidził tamtego lwa i życzył mu również bolesnej i okrutnej śmierci. Nie ufał im, nie miał żadnej pewności, że to złe stado (bo z dobrej strony to się w ogóle nie pokazali, pomijając kwestię próby ocalenia tyłka kociaka) dotrzyma jakichkolwiek obietnic. odda im syna i co? Darują mu to wszystko i pozwolą odejść? Jeleń święcie był przekonany że zaatakowaliby go w ramach odwdzięczenia się za porwanie im syna.
- Życie za życie. - Nic innego nie wchodziło w grę gdy wspomniał o karze. A ci co podpadli, Hazir dobrze wiedział jego kochanka i ten przeklęty Mane. I nie obchodził go status danej postaci, niech lew sam wybierze byle szybko bo Firkraaga męczyły już ta czcza paplanina.
Podniósł łeb trzymając za kark Mjuviego, małe lwiątko zwisało z jego pyska. Czas się powoli kończył, jeśli władca nie podejmie zadowalającej jelenia decyzji skręci młodemu kark i rzuci truchło rodzicom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Mistrz
avatar
Samiec był ponadto wkurzony zastanawiając się co z tym faktem zrobić bo doskonale wiedział, że nie ma zamiaru stracić następcy tronu tym bardziej nie chciał stracić Nastii. Hazir dużo popełniał błędów jednakże nie zdawał sobie sprawy z tego, że nadejdzie taki okres wybierania kto ma przeżyć, a kto nie. Nie miał zamiaru stracić dwójki więc niestety ten kto zaszkodził mu w stadzie musiał ponieść karę.
- Puść mojego syna, on niczemu nie zawinił to jeszcze młode... więc oszczędź go - rzekł krótko dając do zrozumienia, że zabicie młodego niczego nie zyska, a bardziej straci bo zostanie mordercą. Nie daruje mu tego jeśli skrzywdzi jego syna i Nastii.
- Poniesie ten karę który Cię uwięził czyli Mane. Nastia i Mjuvi mają ocaleć. Jeśli masz zamiar widzieć czyjąś śmierć to ukażę Mane to wszystko - rzekł widząc jak jeleń trzyma jego syna za kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Mjuvi był w tym momencie przerażony sytuacją. Nie zdawał sobie sprawę, że stanie się trupem przez jakieś zwierze które mści się tylko na jednej osobie czyli jego wujku Mane. Nie miał zamiaru tracić od tak życia. Musiał sam zdecydować czy ponieść się emocjom i uciec chcąc wyrwać ze szczęk jelonka czy czekać na werdykt śmierci. W danym momencie szkliły mu się oczy jedynie wołając pomocy przez pyszczek.
- Dlaczego chcesz mnie zabić? Pomogłem Ci ranę opatrzyć i wymasować... a teraz chcesz mnie zabić tylko za to że moi rodzice martwili się o mnie? To że nie ufasz mojej mamie to zrozumiem, ale zaufaj mojemu ojcu on nie zrobiłby krzywdy bez powodu.. za szybko oceniasz tych których naprawdę nie znasz nie dając im szans na to. Jeśli mój ojciec mówi że wypuści to tak będzie - rzekł krótko mówiąc spokojnym tonem głosu do zwierzęcia. W myślach młode zastanawiało się jak przekonać bardziej jelonka do tego.
- Mój ojciec nazywa się Hazir jest przyjacielem Edena - rzekł krótko waląc bez ogródek losowe zdanie chcąc w końcu obudzić jelonka ze snu morderczego.
- Zapytaj się wujka Edena, jaki jest naprawdę mój Ojciec, a nie oskarżać o coś czego nie zrobił. Niestety Mane łamie ciągle nagina regulamin, a mój Ojciec kilka razy interweniował w te sytuacje. A dzisiaj przegiął dlatego jeśli mówi ojciec, kto poniesie śmierć to tylko ten który Ciebie więził czyli Mane - odpowiedział krótko dając mu w końcu do zrozumienia, jak jest naprawdę. Nie chciał zginąć jest za młody żeby umierać.
- Proszę nie zabijaj mnie - odpowiedział krótko patrząc na rodziców z góry. Zaczynał się jedynie modlić do przybranego dziadka Skazy chcąc znać odpowiedz, nie chciał umierać ciągle go wołał o pomoc. Przymrużył ślepia błagając o litość i życie.
(wołam mistrza gry, nie chcę żeby moja postać zginęła xD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
- Milcz. - syknął do Mjuviego i zacisnął mocniej szczęki na jego krtani lekko poddduszając by ten przestał się wtrącać. Jeleń nie rozumiał dlaczego powoływał się na Edena. Eden był tylko jego uczniem i nic ponad to. To lew zawdzięcza ogromną przysługę Firkraagowi a nie na odwrót. Po chwili jednak odstawił młodego i popchnął go łbem by udał się w głąb wydrążonej półki skalnej. Czarny zastawił małego całą swoją osobą.
- Tak to chcesz rozwiązać? -Zapytał władcy mrużąc ślepia. Wyglądało na to, że samiec był gotów poświecić wszystko i wszystkich innych za cenę własnej rodziny.
- Zabierz w takim razie swoją samicę i wróć tu z Mane, chce mieć z jego skóry miękkie posłanie. Dopiero wtedy oddam ci syna, masz na to trzy wschody słońca.
Co się stało, że jeleń nagle zdanie zmienił? Z pewnością nie chodziło tu o litość czy współczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mroczny Mistrz
avatar
Hazir doskonale wiedział że synalek Mjuvi musi być dzielny na tyle, żeby przetrzymać ten zły okres czasu. Gdy zastanawiał się czy uda mu przekonać zwierzę. Po chwili spoglądał się w różne strony i potem na Nastię ranną, a na końcu na synka machając głową żeby nic nie mówił bo może tylko sytuację pogorszyć. W danym momencie zauważył, że puścił jego więc może trochę podziałało. Mroczny Mistrz zbytnio nie ufał Mane ale co poradzić taki on był. W danym momencie usłyszał słowa jelonka na temat załatwienia sprawy, nie spuszczając wzroku swoimi krwistymi ślepiami w rozmówcę.
- Tak owszem - rzekł krótko słuchając dalszych słów zwierzęcia. W danym momencie pomógł wstać Nastii dając do zrozumienia, że muszą stąd pójść żeby nie pogorszyć sytuacji. Hazir położył ranną lwicę na swojej sylwetce żeby odpoczęła i w tym momencie musiał odnaleźć Mane oraz przyprowadzić chcąc udowodnić, że nie jest tchórzem. Wyszedł z ranną Nastią z lasu.

z.t x2 (Hazir i Nastia)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Młode
avatar
Mjuvi po raz ostatni zobaczył swoich rodziców słysząc że jeden z rodziców musi Mane przyciągnąć żeby uratować jego. Wiedział, że na ojca zawsze może liczyć o ile nie zginie podczas planowanej ucieczki ale czy mu się uda to raczej wątpliwe. Westchnął cichutko zastanawiając się wchodząc w głąb wydrążonej półki skalnej. Spoglądał się swoimi zielonymi ślepiami wtedy poczuł burczenie w brzuszku.
- Niech to, czemu akurat teraz. Jestem głodny - rzekł cichutko do siebie, ale za pewne usłyszy jelonek burczenie młodego. Zastanawiał się przez chwilę co powinien zrobić na dany moment. Jedynie liczyć na ojca i czekać jak przyjdzie go uratować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lodowa Grzywa
avatar
Jeleń ochłonął nieco gdy towarzystwo rozeszło się i napięta atmosfera uleciała. Upewnił się dobrze czy rzeczywiście lwy oddaliły się a potem odwrócił się do lwiątka, któremu zaczął doskwierać głód.
- Idziemy. - Powiedział i posadził go sobie z powrotem na grzbiet. Tak będzie wygodniej go nieść. - I nawet nie waż się myśleć o ucieczce, albo zeżrą cię drapieżniki albo dopadnę cię i połamię łapy. - Oznajmił tonem jakby prawił o pogodzie.
Firkraag nie zamierzał tu czekać te trzy dni, Mjuvi stał się wartościowym zakładnikiem. Powoli zeskakiwał ze skał na ziemię a potem spokojnym krokiem udał się dalej.
zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Skalny Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Skalny Las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tereny Niczyje :: Szczyty Górskie-